Wciąż nieco inny

Córeczko, po co ci ten urwis? Nic dobrego ci w życiu nie da! O, będzie z nim płaków, oj będzie… Na pewno w końcu wyląduje za kratami! Będziesz na niego czekać latami jak żona zesłańca, co?

– Mamo, przestań! Leszek nie jest żadnym urwisem. Jest dobry i troskliwy. I mnie kocha!

– Tacy kochają tylko do czasu! Zapomnij o nim. Zwróć uwagę na Grzegorza. Oto będzie mąż jak marzenie! Za nim będziesz jak za kamiennym murem. Wierz mi, wiem co mówię.

Ludwika spojrzała na matkę z obrażoną miną. Ta zupełnie jej nie rozumiała. I nie chciała zrozumieć.

– Mamo, Grześ mi się nie podoba. On jest zbyt…

– Co zbyt? Może nie wygląda na twardziela, ale cię kocha! Daj mu szansę! A swojego Leszka wywal za drzwi!

– Nie, mamo. Wyjdę tylko za Leszka. Tak postanowiłam.

– Ryszard, no powiedz córce, że nie ma racji! – Marzena obrzuciła męża wymownym spojrzeniem. – No co tak milczysz?

Ryszard poderwał się z kanapy i podszedł do kłócących się żony i córki. Leszek mu specjalnie nie pasował, ale nie chciał ingerować w życie Ludki. Uważał, że jest już dorosła i sama zdecyduje, co robić. W końcu to ona będzie żyła swoim życiem, nie oni.

– Dziewczyny, o co ta awantura? Marzena, daj jej spotykać się z kim chce. A ty, Ludka, bądź ostrożna i jak coś, mów mi. Pomogę i wesprę, jeśli będzie trzeba. Jasne?

Kobieta załamała ręce, a Ludwika z radością rzuciła się ojcu na szyję.

– Dzięki, tato! Na razie tylko się spotykamy z Leszkiem. Jeszcze nawet nie prosił mnie o rękę.

– No to dobrze. Oby tak dalej – mruknęła Marzena.

Ludka nic nie odpowiedziała, by nie wywołać kolejnej fali kazań.

W wieku dwudziestu lat dziewczyna była pewna, że sama ułoży sobie życie, a matka i tak nic nie pojmuje. Leszek był dla niej całym światem i kochali się od lat, co niezmiennie drażniło Marzenę. Za to Grześ – kolega Ludki ze studiów – podobał się matce, ale jej samej w ogóle nie pociągał.

Gdy uzyskała zgodę ojca, Ludwika zaczęła już jawnie spotykać się z Leszkiem. Chłopak był tym zachwycony. Choć Łukasz miał zadziorny charakter i podobnych znajomych, Ludka naprawdę mu się podobała i był gotów dla niej na wszystko. Nawet na zmiany.

– Leszek, wynajmiemy mieszkanie po ślubie, prawda? Dasz radę?

– Oczywiście. W ostateczności pomogą mi rodzice. Swoją drogą, bardzo się cieszą, że jesteśmy razem. Mówią, że dobrze na mnie wpływasz – uśmiechnął się ciepło.

– Naprawdę? – Ludka zaróżowiła się ze wzruszenia.

Ta rozmowa odbywała się, gdy Ludwika była na ostatnim roku studiów. Leszek już pracował i oboje oszczędzali na ślub. Marzena wciąż była przeciwna Łukaszowi i oświadczyła, że nie pomogą im finansowo. Ryszard nie sprzeciwił się żonie, choć po kryjomu wspierał córkę.

– Znajdź sobie porządnego chłopaka, wtedy dopłacimy – mówiła. – A jak się zwiążesz z tym obibokiem, sama sobie radź…

Ludka płakała z bezsilności, ale nie mogła zmienić decyzji matki.

Musieli radzić sobie sami. Na szczęście rodzice Leszka okazali się bardziej wyrozumiali i przyjęli dziewczynę serdecznie.

– Szkoda, że moja mama tak się do ciebie odnosi. Tata powiedział, że sama mogę decydować. Nie przeszkadza mi, a wręcz pomaga.

Leszek objął dziewczynę i zajrzał jej w oczy.

– Ludka, nie przejmuj się. Twoja matka po prostu się o ciebie martwi. A ja jakoś zniosę jej humory. Wielu w życiu mnie nie lubiło, więc się nie przejmuję.

– A kto konkretnie? – szturchnęła go żartobliwie.

– No… – pocałował ją i szepnął. – Ale ja kochałem tylko ciebie.

– Zawsze?

– Zawsze – potwierdził.

To była prawda. Kochał ją od dzieciństwa, od kiedy Ludka z rodzicami wprowadzili się do osiedla i poszła do szkoły. Na początku dokuczał jej, ale dziewczyna potrafiła dać odpór. Tak zaczęła się ich przyjaźń, która przerodziła się w miłość.

Ich znajomość nie przeszkadzała Leszkowi w wygłupach i wpędzaniu się w kłopoty. Czasem tego żałował, ale rzadko zastanawiał się nad swoim zachowaniem.

Teraz jednak wziął się w garść, skończył technikum i pracował w warsztacie, zarabiając całkiem nieźle.

Ślub wzięli bez pomocy rodziców Ludki. Łukasz był ceniony w pracy i coraz mniej przypominał dawną wersję siebie. Ludwika była z nim szczęśliwa, choć matka wciąż traktowała jej męża – delikatnie mówiąc – z rezerwą. Marzena nadal nie chciała widzieć szczęścia córki i wierzyła, że skończy z tym łobuzem w płaczu.

– Leszek, wpadnijmy jutro do moich rodziców? – Ludka przytuliła męża.

Łukasz pogłaskał jej już zaokrąglony brzuch.

– Ludka, teraz? Niepotrzebne ci nerwy. Jak urodzi się Jaś, wtedy pokażemy wnuka. Swoją drogą, moi rodzice chcieli wpaść w te dni.

– Dobrze – skinęła głową. – Poproś mamę, żeby upiekła ten swój cudowny szarlotkę, dobrze?

Leszek uśmiechnął się i spojrzał na żonę z miłością.

– Pewnie, zrobi to z przyjemnością. Uwielbia cię rozpieszczać.

– Twoja mama jest naprawdę dobra – Ludka poklepała brzuch. – Dla wnuka stara się jak może. Mówiła, że chce, by wyrósł na zdrowego chłopaka, więc muszę dobrze jeść.

– No to niech się stara – zaśmiał się Leszek.

Młodzi nie żyli w luksusach, czasem nawet wpadali w długi. Ludka nie zdążyła jeszcze podjąć pracy po studiach, więc Łukasz utrzymywał rodzinę sam. Dawny urwis nie narzekał – wciąż był gotów na wszystko dla ukochanej.

Czas płynął, aż wreszcie przyszedł na świat długo wyczekiwany Jaś. Rodzice chcieli pokazać go całemu światu. Gdy tylko Leszek miał wolne, wybrali się do rodziców Ludki. Byli na wypisie, ale Ludka za nimi tęskniła, a od ostatniego spotkania minął miesiąc. Więc wszyscy czekali na tę wizytę.

Marzena od rana przygotowała mnóstwo jedzenia, a Ryszard doprowadzał dom do porządku. Z niecierpliwością wyczekiwał wnuka, choKiedy weszli do domu, Marzena w końcu spojrzała Leszkowi w oczy, a w jej spojrzeniu pojawił się cień akceptacji, bo w ramionach wnuka zrozumiała, że miłość córki do tego “łobuza” była silniejsza niż wszystkie jej obawy.

Rate article
Fajna Tajna
Wciąż nieco inny