Wchodząc do mieszkania, Ola zatrzymała się – przy drzwiach, tuż obok jej i Iwana butów, stały eleganckie szpilki, które od razu rozpoznała jako należące do siostry Iwana. Po co ona tu przyszła? Ola nie pamiętała, by Iwan zapowiadał wizytę swojej siostry. – Ola, twój znowu w delegacji? – zawołał kolega z pracy, Paweł, gdy szła w stronę przystanku autobusowego. – Może wyskoczymy do kawiarni? Napijemy się twojego ulubionego kakao i pogadamy, bo z nami zawsze tylko „cześć”, „do widzenia”. – Przepraszam, Pawle, dziś nie mogę. Iwan obiecał, że wróci wcześniej. Mieliśmy wybrać kuchnię, bo nadal nie do końca urządziliśmy się po remoncie. No i w delegację już dawno nie wyjeżdżał. – Czyli zawsze wraca na czas? – spytał Paweł z lekko ironicznym uśmieszkiem. – Nie zawsze – uśmiechnęła się Ola, kręcąc głową – Teraz bardzo potrzebujemy pieniędzy. Iwan zostaje dłużej w pracy, żeby w końcu urządzić mieszkanie, a wtedy będzie mógł wracać o czasie. – Jasne – rzucił Paweł, życząc jej miłego wieczoru i poszedł w inną stronę. Oli wyjątkowo udało się szybko złapać autobus – zwykle czekała długo, ale dziś wyszła z pracy wcześniej, więc zdążyła. Zajmując miejsce przy oknie, zamyśliła się. Kiedyś myślała, że wyjdzie za Pawła, ale rozstali się w dziwny sposób, nawet nie pamiętała dlaczego. I wtedy pojawił się Iwan – pobrali się, próbując udowodnić Pawłowi, że nie została sama, a on może żałować. Paweł chciał się pogodzić, przepraszał, obiecywał, że uczyni ją szczęśliwą i będzie wierny, ale Ola była już za bardzo pochłonięta Iwanem i doszła do wniosku, że z Pawłem to nigdy nie była prawdziwa miłość. Potem nawet nie myślała o nim, aż ostatnio Paweł dołączył do ich oddziału firmy. Udawał, że cieszy go przypadkowe spotkanie, ale Ola podejrzewała, że specjalnie załatwił przeniesienie. Było jej miło, że Paweł jest sam i nadal traktuje ją z czułością. W duchu życzyła mu szczęścia i czuła lekką zazdrość wobec jego przyszłej żony – umiał pięknie adorować, był romantykiem. Ola nie czuła się jakoś wyjątkowo nieszczęśliwa z mężem, tylko ostatnio Iwan wciąż pracował. Starał się dla rodziny, by niczego im nie brakowało, ale dla żony nie miał już prawie czasu. Mieszkali w mieszkaniu siostry Iwana, która zaoferowała je im tymczasowo, póki jej dzieci rosły. Oksana z mężem nie mieli problemów finansowych, ona nawet nigdy nie pracowała, więc mieszkanie traktowała jako inwestycję dla dzieci. Iwan i Ola przeprowadzili remont po swojemu, Oksana pozwoliła, teraz kupowali meble. Ale często Ola myślała, że lepiej byłoby wynająć wygodne mieszkanie – tyle pieniędzy mogliby przeznaczyć na najem albo nawet na wkład do własnego. Iwan jednak ucieszył się, gdy Oksana zaproponowała lokum. Ola wysiadła z autobusu, poszła szybko przez ulicę i skierowała się do bloku. W powietrzu pachniało deszczem, ale dziś wieczór nie cieszył ją chłodem czy świeżością. W głowie miała chaos myśli, żadna nie zatrzymywała się na dłużej. Ile już mieszkają tutaj z Iwanem? Rok? Półtora? Nadal czuła, że to miejsce jest tymczasowe, mimo remontu i mebli. Jakby prawdziwe życie miało zacząć się później – kiedy, nie było wiadomo. Zmierzając do klatki, uświadomiła sobie, że zwalnia kroku, odwlekając moment wejścia do środka. Drzwi klatki kliknęły, weszła w ciemny korytarz i zaczęła wspinać się na czwarte piętro. Schody przemykały jeden za drugim, napięcie rosło. Wchodząc do mieszkania, Ola zatrzymała się. Przy drzwiach, tuż obok jej i Iwana butów, stały eleganckie szpilki siostry Iwana – drogie, wysokie. Po co ona tu dziś przyszła? Iwan nie mówił nic o tej wizycie. Ola miała już zawołać, że jest w domu, ale coś ją powstrzymało – intuicja podpowiadała, by nie wchodzić od razu. Zatrzymała się, nasłuchując. – My z mężem chcieliśmy wyjechać na urlop – rozległ się głos Oksany – Ale jego nie stać na urlop, więc pomyślałam, że dam ci te wycieczki. Ale pod jednym warunkiem – jej ton był nieco wyższy – pojedziesz nie z żoną, tylko z Wierą. Ola zesztywniała. „Z Wierą?” – Przypomniała sobie, że Iwan kiedyś wspominał to imię – Oksana próbowała go zeswatać ze swoją koleżanką. Ola nie przywiązała do tego wagi, ale teraz, słysząc imię, poczuła niepokój. – Nie chcę Wery – Iwan odezwał się zirytowany. – Oksano, mówiłem już, że jestem z Olą. Mam Olę! Dlaczego znowu to robisz? Ola odetchnęła z ulgą. Jasne, Oksana znów próbuje narzucać swoje pomysły – jak zwykle. Była już gotowa wejść do salonu i ogłosić swój powrót, gdy Oksana znów zaczęła: – Kogo ty teraz oszukujesz? Pamiętam, jak kochałeś Wierę. Mieliście się pobrać, potem się obraziłeś przez drobiazg. Nie bądź uparty. Patrzę na was – Ola nie jest ci do pary. Wera to zupełnie inna sprawa. Ola zesztywniała, próbując przetrawić te słowa. Kochał? Miał się z nią żenić? A mówił Oli, że Wera go nie interesuje. Wpatrywała się w podłogę, próbując zachować zimną krew, ale Oksana nie dawała jej spokoju. – No i co z tego? – odpowiedział Iwan, głos miał zniecierpliwiony i… niepewny? – To już przeszłość. Nie zaprzeczam, ale minęło. Kocham żonę. – Kochasz? Nie żartuj, Iwanie – dociskała Oksana. – Pobraliście się tylko po to, żeby Wera była zazdrosna, jak odeszła do kogoś innego. Potem jeszcze chciała do ciebie wrócić, przepraszała. Ale ty wziąłeś Olę, żeby się zemścić. Oli zrobiło się nieswojo. Zemścić się? Naprawdę Iwan ożenił się z nią tylko po to, by coś udowodnić Wierze? Nagle poczuła ciężar. Przypomniała sobie, jak sama spieszyła się do ślubu z Iwanem po rozstaniu z Pawłem. Nawet jeśli oboje mieli te same motywy na początku – czy to ważne? Teraz się kochają. Czy na pewno? Ola z trudem powstrzymywała łzy, czekając, co powie Iwan dalej. – Było, minęło – odezwał się Iwan. – Teraz mam obowiązki wobec żony. – Jakie tam obowiązki? – prychnęła Oksana. – Dzieci się nie doczekaliście, chwała Bogu. Mam nadzieję, że pamiętasz, gdzie mieszkasz? Z Olą nigdy nie będziesz szczęśliwy, wciąż będziecie się tułać po cudzych kątach. A Wera – właśnie dostała od rodziców nowe trzypokojowe mieszkanie… Czeka na ciebie, kocha, chce żebyś się opamiętał. Ola oparła się o zimną ścianę, czując, jak traci kontrolę. Jak Oksana może tak mówić? Ale jeszcze bardziej martwiło ją, co powie Iwan. Nasłuchiwała, próbując wychwycić jego odpowiedź. – Oksano, przestań – zaczął Iwan, ale głos miał mniej pewny niż kiedyś. – Mieszkanie nie jest najważniejsze. Na razie mamy gdzie mieszkać, potem dorobimy się własnego. Ale Oksana nie dawała spokoju: – Po prostu nie chcesz zmian. Wera zawsze była dla ciebie lepsza, tylko nie możesz przeboleć urazy – ale możesz wszystko jeszcze naprawić. Z Werą będziesz miał dom, stabilizację, wszystko, na co zasługujesz. Przy Oli nigdy nie będziesz naprawdę szczęśliwy. – Zresztą – dodała – niedługo tę moją kawalerkę potrzebuję dla siebie, więc i tak będziecie musieli się wyprowadzić. – A Wera wie, co planujesz? – nieoczekiwanie spytał Iwan. – Oczywiście, że wie! – rzuciła Oksana. – Ba, to był jej pomysł z wycieczkami, sama mnie poprosiła, bym cię namówiła. Zapadła cisza. Ola poczuła, jak wszystko w niej szaleje. Dlaczego Iwan milczy? Czy naprawdę rozważa propozycję siostry? – A co powiem Oli? – w końcu cicho spytał Iwan. – Powiedz, że pomagasz mi na działce. Akurat robię remont – odpowiedziała Oksana jakby to było najprostsze na świecie. – A sam z Werą jedź nad morze. Proste. Ola nie mogła tego dłużej słuchać. Po cichu wyszła z mieszkania i poszła jak najdalej. Nogi poniosły ją do małej kawiarni, gdzie było pusto i panował półmrok. Za oknem zaczynało się ściemniać, a chłodna muzyka sączyła się po sali. Zmęczona, zagubiona, usiadła przy stoliku z widokiem na ulicę i bezwiednie zamówiła kakao z wanilią. W głowie miała mętlik – słowa, które usłyszała w domu, nie dawały jej spokoju. Wciąż wracała do rozmowy Oksany, próbując zrozumieć, jak Iwan mógł tak długo milczeć o swojej przeszłości, jak mógł ukrywać plany ślubu z inną – z koleżanką siostry! Czuła się zdradzona, ale jeszcze bardziej bolała ją myśl, że ich małżeństwo zaczęło się z żalu do byłej. Myślała, że Iwan wybrał ją z serca, a wyszło, że kierowały nim inne motywy. Ale przecież ona sama nie zgodziła się nawet z Pawłem wyskoczyć do kawiarni, nie mówiąc o wyjeździe nad morze! I pokochała Iwana naprawdę. Za oknem było już ciemno, a Ola siedziała w kawiarni, patrząc przez krople deszczu na uliczne światła. Nawet nie tknęła kakao. Czas jakby stanął w miejscu. Iwan nie zadzwonił, nie spytał, gdzie jest. „Pewnie szykuje się już z Werą nad morze – pomyślała gorzko – nawet nie przejmuje się, gdzie ja”. Wyciągnęła telefon, by spojrzeć na godzinę, ale był rozładowany. Ola westchnęła ciężko – czas wracać do domu. Zebrała się w sobie, założyła płaszcz i ruszyła w chłodny wieczór. Z każdym krokiem powtarzała sobie, że jej związek z Iwanem to już przeszłość. Rozstanie jest nieuniknione i trzeba się z tym pogodzić. Gdy doszła do bloku, serce zabiło jej mocniej. Weszła po schodach, powoli przekręciła klucz w zamku i weszła do mieszkania. Zaskoczyła ją cisza – żadnego telewizora czy hałasu z kuchni. W środku zauważyła walizki – Iwan pakował swoje rzeczy. “A więc zdecydował”, pomyślała. – Co robisz? – spytała mimo wszystko, chociaż znała już odpowiedź – powie, że jedzie do Oksany na działkę. Ale Iwan niespodziewanie odpowiedział inaczej: – Ola, wyprowadzamy się. Znalazłem już mieszkanie. Na razie, a potem pomyślimy nad kredytem. – Zatrzymał się, spojrzał jej w oczy – Czemu się tak długo nie odzywałaś? Cały wieczór próbowałem się dodzwonić, twój telefon był rozładowany. Pracowałaś dodatkowo? Ola nie wierzyła własnym uszom. Wszystkie przygotowane słowa nagle nie miały znaczenia. Przytaknęła, nie wiedząc jak się zachować. – Wyprowadzamy się? – powtórzyła cicho, nie rozumiejąc. Iwan chyba wyczuł jej konsternację i podszedł bliżej, tłumacząc: – Pokłóciłem się dziś z Oksaną – westchnął. – I postanowiłem, że koniec z zależnością. Potrzebujemy własnego kąta. Ola poczuła lekką ulgę, choć to jeszcze nie był koniec. Iwan usiadł na kanapie i zaprosił ją obok, po czym opowiedział jej rozmowę z Oksaną. – Powinienem był już dawno ci powiedzieć – dodał cicho. – Rzeczywiście, miałem romans z Wierą. Tak, poślubiłem cię z przekory, by się z nią rozliczyć. Ale, Olu, chcę żebyś wiedziała jedno: wszystko jest już przeszłością. Ty jesteś dla mnie najważniejsza, nie chcę cię stracić. Ola słuchała, czując ulgę. Został ból, żal po niedomówieniach, ale najważniejsze było to, że mogą w końcu rozmawiać szczerze. – Przepraszam, że nie mówiłem wcześniej – dodał Iwan, opuszczając głowę. – Gdy opowiedziałaś mi o Pawle, pomyślałem, że mój sekret brzmi bez sensu. A potem już nie chciałem wracać do tematu. Ola westchnęła, łzy cisnęły jej się do oczu, ale to były łzy ulgi. – Dobrze – wydusiła – Co było, to minęło. Znalazłeś już mieszkanie? – Tak – Iwan kiwnął głową – Na razie wynajęte, ale będziemy mieli swój kąt. Bez Oksany. Damy sobie radę, obiecuję. A potem kredyt i własne miejsce. Ola przytaknęła – czuła, że to właściwy kierunek. W końcu zamieszkają po swojemu, bez cudzych rad i planów. – No to co – uśmiechnął się Iwan – Zbieramy się? Ola przytaknęła – nie była w stanie nic powiedzieć. Mogła jedynie wierzyć, że od teraz ich życie pójdzie nową drogą, a przeszłość zostawią na zawsze za sobą.

Wchodząc do mieszkania, zatrzymałem się. Przy progu, starannie ustawione obok moich i butów Iwony, stały eleganckie szpilki. Rozpoznałem je natychmiast były to buty jego siostry, Magdaleny. Drogie, wysokie, zupełnie nie w stylu codziennych spotkań. Skąd się tu wzięła? Nie przypominam sobie, żeby Iwona uprzedzała mnie o jej wizycie.

Kuba, twój znowu wyjechał służbowo? zawołał za mną kolega z pracy, Paweł, kiedy szedłem w stronę przystanku autobusowego. Może wpadniemy do kawiarni? Wypijemy twoje ulubione kakao, pogadamy trochę, bo widujemy się tylko w biegu cześć, do zobaczenia.

Przepraszam, Pawle, dzisiaj nie mogę. Iwona obiecała, że wróci wcześniej do domu, mieliśmy w planach wybrać kuchnię, bo po remoncie jeszcze nie wszystko urządzone. A tak w ogóle, to dawno już nigdzie nie wyjeżdżała.

I zawsze wraca na czas? zapytał Paweł z ironią, której nie próbował nawet ukryć.

Nie zawsze, uśmiechnąłem się, kręcąc głową, Teraz bardzo potrzebujemy pieniędzy, dlatego Iwona zostaje dłużej w pracy. Jak już urządzimy mieszkanie, to pewnie będzie mogła być w domu częściej i punktualnie.

Jasne, Paweł uśmiechnął się i życząc mi miłego wieczoru skręcił w inną uliczkę.

Tym razem miałem szczęście autobus przyjechał dość szybko, zwykle czeka się długo, a dzisiaj udało mi się wcześniej wyjść z pracy. Zająłem wolne miejsce przy oknie i pogrążyłem się w myślach.

Kiedyś z Pawłem planowaliśmy ślub, ale rozeszliśmy się zupełnie bez sensu teraz nawet nie pamiętam już dlaczego. Potem w moim życiu pojawiła się Iwona, z którą do urzędu stanu cywilnego poszedłem trochę na przekór Pawłowi, żeby pokazać mu, że nie został sam, że ma o czym żałować.

Próbował się potem pogodzić przepraszał, obiecywał mi szczęście, chciał być wierny i troskliwy. Ale ja byłem już zafascynowany Iwoną, uznałem, że Pawła nie kochałem nigdy prawdziwie, to był tylko epizod.

Z czasem przestałem o nim całkiem myśleć, aż kilka miesięcy temu przeniesiono go do naszej filii z centrali.

Udawał, że to zaskoczenie, ale coś mi mówiło, że sam o ten transfer poprosił, gdy dowiedział się, że tu pracuję. Było mi miło, że Paweł wciąż jest wolny i nadal odnosi się do mnie z ciepłem, które kiedyś tak ceniłem.

W głębi serca życzyłem mu szczęścia, a nawet, być może, odrobinę zazdrościłem jego przyszłej żonie potrafił pięknie się zalecać, prawdziwy romantyk.

Nie mogę powiedzieć, że z Iwoną mi się nie poszczęściło, tylko ona ostatnio coraz częściej znikała w pracy. Owszem, robiła to dla dobra domu, żebyśmy nie musieli się o nic martwić, ale praktycznie wcale nie mieliśmy czasu dla siebie.

I jeszcze mieszkaliśmy w mieszkaniu jego siostry, Magdaleny. Uprzejmie je nam udostępniła, dopóki jej dzieci nie dorosną.

Magdalena z mężem nigdy nie mieli finansowych kłopotów, ona zresztą nigdy nie pracowała, wszystkie pieniądze inwestowali w nieruchomości, zamiast wynajmować mieszkania twierdziła, że dzieci będą zabezpieczone, jak dorosną.

Iwona urządziła tu remont tak, jak chciała, Magdalena pozwoliła. Teraz kupowaliśmy meble. Często jednak myślałem: może lepiej byłoby wynajmować już urządzone mieszkanie, albo od razu wziąć kredyt hipoteczny. Ile tu już włożyliśmy? Starczyłoby na kilka lat wynajmu w Warszawie, albo na wkład własny. Ale oczy Iwony zabłysły, gdy Magdalena zaproponowała jej to lokum.

Wysiadłem z autobusu, szybko przeciąłem ulicę i ruszyłem do bloku. W powietrzu czuć było zapowiedź deszczu, ale dziś nie byłem gotowy zachwycać się świeżą wilgocią.

Myśli kłębiły się w głowie, choć żadna nie osiadała tam na długo. Ile już czasu minęło odkąd razem z Iwoną tu zamieszkaliśmy? Rok? Półtora?

Nie potrafiłem powiedzieć dokładnie, ale wciąż czułem, że to miejsce jest tymczasowe. Remontowaliśmy, urządzaliśmy, cały czas czekając na coś mniej przejściowego jakby prawdziwe życie miało zacząć się później, choć nie było wiadomo kiedy.

Zbliżając się do bloku, zauważyłem, że idę coraz wolniej, jakbym odwlekał moment powrotu. Drzwi na klatkę schodową trzasnęły znajomo, wpuściły mnie w półmrok i zacząłem wspinać się na czwarte piętro.

Piętra mijały jedno za drugim, a napięcie narastało.

Wchodząc do mieszkania, znowu się zatrzymałem. Przy wejściu, tuż obok naszych butów, stały szpilki Magdaleny.

Rozpoznałem je bez trudu to jej ulubione. Drogie, wysokie Po co ona tu przyszła? Przecież Iwona nie uprzedzała mnie o jej wizycie.

Już prawie krzyknąłem, że jestem w domu, ale coś mnie powstrzymało. Intuicja podpowiadała: poczekaj. Zamarłem, nasłuchując.

Chciałam z mężem wyjechać na urlop rozległ się głos Magdaleny. Ale niestety nie udało mu się dostać wolnego, więc pomyślałam, że oddam wam te wczasy. Ale pod jednym warunkiem jej ton się zaostrzył pojedziesz nie z żoną, ale z Marią.

Zastygłem. Z Marią? Przypomniałem sobie, że kiedyś Iwona wspominała o tej koleżance Magdaleny, której ta próbuje go zeswatać.

Wtedy nie przywiązywałem do tego wagi. Teraz, gdy usłyszałem to imię, coś mnie ścisnęło od złego przeczucia.

Nie chcę żadnej Marii Iwona mówiła nerwowo. Magdaleno, nie raz już mówiłem jestem z Kubą. Mam swoją żonę, po co znowu zaczynasz?

Odetchąłem z ulgą, wszystko jasne Magdalena jak zwykle próbuje narzucić swoje zdanie. Prawie już otwierałem drzwi do salonu, gotowy ogłosić swój powrót, gdy Magdalena znów się odezwała.

Kogo ty teraz oszukujesz? Przecież wiem, jak kochałeś Marię. Mieliście się żenić, a potem obraziłeś się o drobiazg. Nie bądź uparty widzę, że ta Iwona ci nie pasuje. Maria to zupełnie inna liga.

Zastygłem, z trudem przyjmując to, co słyszę. Kochał? Miał się z nią żenić? Mi mówił, że Maria go w ogóle nie obchodzi. Wpatrywałem się w podłogę, próbując zachować spokój, ale słowa Magdaleny nie dawały mi spokoju.

No i co z tego? odparła Iwona ze zdenerwowaniem i chyba nutką niepewności? To już przeszłość. Tak, było, ale minęło. Kocham swoją żonę.

Kochasz? Daj spokój, Iwonko nie ustępowała Magdalena. Wszyscy wiemy, że brałeś ślub, żeby Maria była zazdrosna, gdy poszła do innego. A potem sama chciała wrócić, przepraszała, prosiła o wybaczenie. Zamiast jej przebaczyć, ożeniłeś się, żeby ją zgasić.

Było mi nieswojo. Zemsta? Czy Iwona naprawdę poślubiła mnie tylko po to, by komuś coś udowodnić? Nagle zrobiło mi się ciężko na duszy. Przypomniałem sobie, jak sam pospieszałem do urzędu po rozstaniu z Pawłem.

Nawet jeśli oboje mieliśmy motywy nie do końca czyste co z tego? Przecież kochamy się naprawdę. Czy na pewno? Wstrzymałem oddech, czekając, co powie żona.

Było, minęło, odezwała się w końcu Iwona. Teraz jestem żonaty, mam obowiązki wobec żony.

Jakie tam obowiązki? prychnęła Magdalena. Dzieci jeszcze nie macie, całe szczęście. I mam nadzieję, pamiętasz, gdzie mieszkasz? Z Iwoną zawsze będziesz się tułać po cudzych kątach. A Maria dostała ostatnio od rodziców trzypokojowe mieszkanie w Warszawie, przestronne, nowiutkie… I ona wciąż cię kocha, czeka, aż się opamiętasz.

Opierałem się o zimną ścianę, czując, że tracę kontrolę nad uczuciami. Jak Magdalena może tak mówić? Ale jeszcze ważniejsze było to, co odpowie Iwona. Nie ruszałem się, wsłuchując się w jej głos.

Magdaleno, skończ już, stwierdziła powoli, choć brzmiała już mniej pewnie niż zwykle. Mieszkanie to nie wszystko. Na razie mamy gdzie mieszkać, potem może sami coś kupimy.

Ale Magdalena nie odpuszczała:

Po prostu boisz się zmian. Maria zawsze była ci bliższa, tylko żal wciąż cię gryzie i z tego powodu nie chcesz przyznać, że ona jest dla ciebie stworzona. Z Marią będziesz miał dom, stabilizację, wszystko, na co zasługujesz. Z Iwoną nigdy nie będziesz naprawdę szczęśliwy!

Poza tym, dodała Magdalena. Chyba rozumiesz, że nie mogę wam wiecznie tej kawalerki udostępniać. Wkrótce będziecie musieli się wyprowadzić mam już swoje plany do tej nieruchomości.

A Maria wie, co knujesz? zapytała niespodziewanie Iwona.

Oczywiście, że wie! odpowiedziała Magdalena błyskawicznie. Ba, to ona mnie o to poprosiła! Wie, że ją dalej kochasz. To jej pomysł z tymi wczasami, prosiła, żebym pomogła.

Zapadła cisza. Poczułem, że wszystko we mnie się kotłuje. Dlaczego Iwona milczy? Czy naprawdę rozważa propozycję siostry?

A co powiem Iwonie? odezwała się w końcu cicho.

Powiedz, że pomagasz mi przy remoncie na działce. Właśnie odmalowujemy ściany, odpowiedziała Magdalena jakby to było najnormalniejsze rozwiązanie. A sam pojedź na Mazury z Marią. To proste!

Już nie mogłem tego słuchać. Po cichu wymknąłem się z mieszkania, ciemnym korytarzem wybrałem się jak najdalej.

Sam nie zauważyłem, kiedy dotarłem do przytulnej kawiarni, w której nie było prawie nikogo. Miękkie światła, delikatna muzyka i szarzejący wieczór za oknem. Usiadłem przy stole pod szybą i zamówiłem dla siebie kakao z wanilią. Myśli plątały się bez ładu fragmenty rozmowy nie dawały mi spokoju.

Raz po raz obracałem w głowie słowa Magdaleny, zastanawiając się, jak to możliwe jak mógłbym tyle ukrywać przed Iwoną, nie wspomnieć nigdy, że byłem bliski ślubu z inną, jeszcze do tego przyjaciółką siostry! Czułem się zdradzony, ale jeszcze bardziej bolało mnie to, że może moje życie, mój związek, to tylko narzędzie, by odegrać się na byłej? A myślałem, że wybrała mnie naprawdę, z miłości, a nie z przekory. Zresztą, ja sam nigdy nie pozwoliłem sobie nawet na kawę z Pawłem, nie mówiąc o wspólnych wyjazdach! I pokochałem Iwonę na dobre i na złe.

Na zewnątrz zapanował już zmrok, a ja siedziałem tam, patrząc na migoczące światła, przez mokrą szybę. Nawet nie tknąłem kakao. Czas stanął w miejscu.

Iwona nawet nie zadzwoniła, nie spytała, gdzie jestem. Pewnie szykuje się z Marią na Mazury pomyślałem gorzko nie obchodzi go, gdzie się podziałem.

Sam wyciągnąłem komórkę, chcąc spojrzeć na zegarek, ale telefon okazał się rozładowany.

Westchnąłem ciężko nie było już sensu odkładać niczego. Nadszedł czas wracać do domu. Zebrałem siły, włożyłem płaszcz i wyszedłem, czując na twarzy chłodny powiew wieczoru. Z każdym krokiem przekonywałem się, że związek z Iwoną się skończył. Rozstanie jest nieuchronne, próbowałem przygotować się na ten moment.

Gdy dotarłem przed blok, poczułem jeszcze większą ciężkość na sercu. Powoli wszedłem na czwarte piętro, przekręciłem klucz i wszedłem do mieszkania. Uderzyła mnie cisza nie było żadnych dźwięków telewizora czy rozmów z kuchni. Zobaczyłem torby stojące na środku pokoju Iwona pakowała rzeczy. No proszę pomyślałem to już postanowione.

Co robisz? zapytałem automatycznie, choć domyślałem się odpowiedzi zaraz powie, że jedzie do Magdaleny na działkę. Ale Iwona zaskoczyła mnie:

Kuba, wyprowadzamy się stąd. Znalazłam mieszkanie na razie na wynajem, potem pomyślimy o kredycie. Zatrzymała się i spojrzała na mnie, z niepokojem w oczach. Czemu tak długo cię nie było? Próbowałam się dodzwonić, ale twój telefon był wyłączony. Pracowałeś po godzinach?

Nie mogłem uwierzyć własnym uszom. Wszystko, co miałem jej powiedzieć, nagle straciło sens. Kiwnąłem głową, nie wiedząc, jak się zachować.

Wyprowadzamy się? zapytałem cicho, nie dowierzając jeszcze.

Iwona chyba wyczuła moje zmieszanie. Podeszła bliżej i tłumaczyła:

Pokłóciłam się z Magdaleną, westchnęła. Zdecydowałam koniec zależności od niej. Musimy mieć własny kąt.

Napięcie we mnie powoli puszczało, ale to nie był jeszcze koniec. Żona usiadła na brzegu kanapy, gestem zaprosiła do siebie. Usiadłem, słuchałem jej relacji z rozmowy z Magdaleną.

Powinienem był powiedzieć ci o wszystkim wcześniej, dodała cicho. Rzeczywiście, był w moim życiu epizod z Marią. Ślub z tobą miał być dla mnie uwolnieniem, a może i rewanżem. Ale Kuba, powinieneś wiedzieć: to przeszłość. Ty jesteś dla mnie najważniejszy, nie chcę cię stracić.

Słuchałem jej, a w sercu czułem ulgi coraz więcej. Prawda zabolała, ale najważniejsze, że mogliśmy wreszcie szczerze rozmawiać.

Przepraszam, że nie wyjawiłam ci wszystkiego wcześniej, dodała Iwona z opuszczoną głową. Kiedy opowiedziałeś mi o Pawle, pomyślałam, że moja historia będzie nie na miejscu. Potem już nie miałam odwagi do niej wracać.

Poczułem łzy pod powiekami to były łzy ulgi.

Dobrze, powiedziałem Co było, to minęło. Wynajęłaś nowe mieszkanie?

Tak, przytaknęła Iwona, Na razie tymczasowe, ale sami zdecydujemy o sobie. Bez Magdaleny, bez jej wtrącania się. Damy sobie radę. A potem kredyt, urządzimy się po swojemu.

Kiwnąłem głową. To była właściwa decyzja. W końcu będziemy żyć dla siebie, nie dla czyichś planów i rad, które nie zawsze służyły naszemu szczęściu.

No to co, uśmiechnęła się, Chodź, czas się pakować?

Kiwnąłem ponownie, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa. Pozostało wierzyć, że teraz nasza droga naprawdę zacznie się na nowo, a przeszłość zostanie już tylko wspomnieniem.

Rate article
Fajna Tajna
Wchodząc do mieszkania, Ola zatrzymała się – przy drzwiach, tuż obok jej i Iwana butów, stały eleganckie szpilki, które od razu rozpoznała jako należące do siostry Iwana. Po co ona tu przyszła? Ola nie pamiętała, by Iwan zapowiadał wizytę swojej siostry. – Ola, twój znowu w delegacji? – zawołał kolega z pracy, Paweł, gdy szła w stronę przystanku autobusowego. – Może wyskoczymy do kawiarni? Napijemy się twojego ulubionego kakao i pogadamy, bo z nami zawsze tylko „cześć”, „do widzenia”. – Przepraszam, Pawle, dziś nie mogę. Iwan obiecał, że wróci wcześniej. Mieliśmy wybrać kuchnię, bo nadal nie do końca urządziliśmy się po remoncie. No i w delegację już dawno nie wyjeżdżał. – Czyli zawsze wraca na czas? – spytał Paweł z lekko ironicznym uśmieszkiem. – Nie zawsze – uśmiechnęła się Ola, kręcąc głową – Teraz bardzo potrzebujemy pieniędzy. Iwan zostaje dłużej w pracy, żeby w końcu urządzić mieszkanie, a wtedy będzie mógł wracać o czasie. – Jasne – rzucił Paweł, życząc jej miłego wieczoru i poszedł w inną stronę. Oli wyjątkowo udało się szybko złapać autobus – zwykle czekała długo, ale dziś wyszła z pracy wcześniej, więc zdążyła. Zajmując miejsce przy oknie, zamyśliła się. Kiedyś myślała, że wyjdzie za Pawła, ale rozstali się w dziwny sposób, nawet nie pamiętała dlaczego. I wtedy pojawił się Iwan – pobrali się, próbując udowodnić Pawłowi, że nie została sama, a on może żałować. Paweł chciał się pogodzić, przepraszał, obiecywał, że uczyni ją szczęśliwą i będzie wierny, ale Ola była już za bardzo pochłonięta Iwanem i doszła do wniosku, że z Pawłem to nigdy nie była prawdziwa miłość. Potem nawet nie myślała o nim, aż ostatnio Paweł dołączył do ich oddziału firmy. Udawał, że cieszy go przypadkowe spotkanie, ale Ola podejrzewała, że specjalnie załatwił przeniesienie. Było jej miło, że Paweł jest sam i nadal traktuje ją z czułością. W duchu życzyła mu szczęścia i czuła lekką zazdrość wobec jego przyszłej żony – umiał pięknie adorować, był romantykiem. Ola nie czuła się jakoś wyjątkowo nieszczęśliwa z mężem, tylko ostatnio Iwan wciąż pracował. Starał się dla rodziny, by niczego im nie brakowało, ale dla żony nie miał już prawie czasu. Mieszkali w mieszkaniu siostry Iwana, która zaoferowała je im tymczasowo, póki jej dzieci rosły. Oksana z mężem nie mieli problemów finansowych, ona nawet nigdy nie pracowała, więc mieszkanie traktowała jako inwestycję dla dzieci. Iwan i Ola przeprowadzili remont po swojemu, Oksana pozwoliła, teraz kupowali meble. Ale często Ola myślała, że lepiej byłoby wynająć wygodne mieszkanie – tyle pieniędzy mogliby przeznaczyć na najem albo nawet na wkład do własnego. Iwan jednak ucieszył się, gdy Oksana zaproponowała lokum. Ola wysiadła z autobusu, poszła szybko przez ulicę i skierowała się do bloku. W powietrzu pachniało deszczem, ale dziś wieczór nie cieszył ją chłodem czy świeżością. W głowie miała chaos myśli, żadna nie zatrzymywała się na dłużej. Ile już mieszkają tutaj z Iwanem? Rok? Półtora? Nadal czuła, że to miejsce jest tymczasowe, mimo remontu i mebli. Jakby prawdziwe życie miało zacząć się później – kiedy, nie było wiadomo. Zmierzając do klatki, uświadomiła sobie, że zwalnia kroku, odwlekając moment wejścia do środka. Drzwi klatki kliknęły, weszła w ciemny korytarz i zaczęła wspinać się na czwarte piętro. Schody przemykały jeden za drugim, napięcie rosło. Wchodząc do mieszkania, Ola zatrzymała się. Przy drzwiach, tuż obok jej i Iwana butów, stały eleganckie szpilki siostry Iwana – drogie, wysokie. Po co ona tu dziś przyszła? Iwan nie mówił nic o tej wizycie. Ola miała już zawołać, że jest w domu, ale coś ją powstrzymało – intuicja podpowiadała, by nie wchodzić od razu. Zatrzymała się, nasłuchując. – My z mężem chcieliśmy wyjechać na urlop – rozległ się głos Oksany – Ale jego nie stać na urlop, więc pomyślałam, że dam ci te wycieczki. Ale pod jednym warunkiem – jej ton był nieco wyższy – pojedziesz nie z żoną, tylko z Wierą. Ola zesztywniała. „Z Wierą?” – Przypomniała sobie, że Iwan kiedyś wspominał to imię – Oksana próbowała go zeswatać ze swoją koleżanką. Ola nie przywiązała do tego wagi, ale teraz, słysząc imię, poczuła niepokój. – Nie chcę Wery – Iwan odezwał się zirytowany. – Oksano, mówiłem już, że jestem z Olą. Mam Olę! Dlaczego znowu to robisz? Ola odetchnęła z ulgą. Jasne, Oksana znów próbuje narzucać swoje pomysły – jak zwykle. Była już gotowa wejść do salonu i ogłosić swój powrót, gdy Oksana znów zaczęła: – Kogo ty teraz oszukujesz? Pamiętam, jak kochałeś Wierę. Mieliście się pobrać, potem się obraziłeś przez drobiazg. Nie bądź uparty. Patrzę na was – Ola nie jest ci do pary. Wera to zupełnie inna sprawa. Ola zesztywniała, próbując przetrawić te słowa. Kochał? Miał się z nią żenić? A mówił Oli, że Wera go nie interesuje. Wpatrywała się w podłogę, próbując zachować zimną krew, ale Oksana nie dawała jej spokoju. – No i co z tego? – odpowiedział Iwan, głos miał zniecierpliwiony i… niepewny? – To już przeszłość. Nie zaprzeczam, ale minęło. Kocham żonę. – Kochasz? Nie żartuj, Iwanie – dociskała Oksana. – Pobraliście się tylko po to, żeby Wera była zazdrosna, jak odeszła do kogoś innego. Potem jeszcze chciała do ciebie wrócić, przepraszała. Ale ty wziąłeś Olę, żeby się zemścić. Oli zrobiło się nieswojo. Zemścić się? Naprawdę Iwan ożenił się z nią tylko po to, by coś udowodnić Wierze? Nagle poczuła ciężar. Przypomniała sobie, jak sama spieszyła się do ślubu z Iwanem po rozstaniu z Pawłem. Nawet jeśli oboje mieli te same motywy na początku – czy to ważne? Teraz się kochają. Czy na pewno? Ola z trudem powstrzymywała łzy, czekając, co powie Iwan dalej. – Było, minęło – odezwał się Iwan. – Teraz mam obowiązki wobec żony. – Jakie tam obowiązki? – prychnęła Oksana. – Dzieci się nie doczekaliście, chwała Bogu. Mam nadzieję, że pamiętasz, gdzie mieszkasz? Z Olą nigdy nie będziesz szczęśliwy, wciąż będziecie się tułać po cudzych kątach. A Wera – właśnie dostała od rodziców nowe trzypokojowe mieszkanie… Czeka na ciebie, kocha, chce żebyś się opamiętał. Ola oparła się o zimną ścianę, czując, jak traci kontrolę. Jak Oksana może tak mówić? Ale jeszcze bardziej martwiło ją, co powie Iwan. Nasłuchiwała, próbując wychwycić jego odpowiedź. – Oksano, przestań – zaczął Iwan, ale głos miał mniej pewny niż kiedyś. – Mieszkanie nie jest najważniejsze. Na razie mamy gdzie mieszkać, potem dorobimy się własnego. Ale Oksana nie dawała spokoju: – Po prostu nie chcesz zmian. Wera zawsze była dla ciebie lepsza, tylko nie możesz przeboleć urazy – ale możesz wszystko jeszcze naprawić. Z Werą będziesz miał dom, stabilizację, wszystko, na co zasługujesz. Przy Oli nigdy nie będziesz naprawdę szczęśliwy. – Zresztą – dodała – niedługo tę moją kawalerkę potrzebuję dla siebie, więc i tak będziecie musieli się wyprowadzić. – A Wera wie, co planujesz? – nieoczekiwanie spytał Iwan. – Oczywiście, że wie! – rzuciła Oksana. – Ba, to był jej pomysł z wycieczkami, sama mnie poprosiła, bym cię namówiła. Zapadła cisza. Ola poczuła, jak wszystko w niej szaleje. Dlaczego Iwan milczy? Czy naprawdę rozważa propozycję siostry? – A co powiem Oli? – w końcu cicho spytał Iwan. – Powiedz, że pomagasz mi na działce. Akurat robię remont – odpowiedziała Oksana jakby to było najprostsze na świecie. – A sam z Werą jedź nad morze. Proste. Ola nie mogła tego dłużej słuchać. Po cichu wyszła z mieszkania i poszła jak najdalej. Nogi poniosły ją do małej kawiarni, gdzie było pusto i panował półmrok. Za oknem zaczynało się ściemniać, a chłodna muzyka sączyła się po sali. Zmęczona, zagubiona, usiadła przy stoliku z widokiem na ulicę i bezwiednie zamówiła kakao z wanilią. W głowie miała mętlik – słowa, które usłyszała w domu, nie dawały jej spokoju. Wciąż wracała do rozmowy Oksany, próbując zrozumieć, jak Iwan mógł tak długo milczeć o swojej przeszłości, jak mógł ukrywać plany ślubu z inną – z koleżanką siostry! Czuła się zdradzona, ale jeszcze bardziej bolała ją myśl, że ich małżeństwo zaczęło się z żalu do byłej. Myślała, że Iwan wybrał ją z serca, a wyszło, że kierowały nim inne motywy. Ale przecież ona sama nie zgodziła się nawet z Pawłem wyskoczyć do kawiarni, nie mówiąc o wyjeździe nad morze! I pokochała Iwana naprawdę. Za oknem było już ciemno, a Ola siedziała w kawiarni, patrząc przez krople deszczu na uliczne światła. Nawet nie tknęła kakao. Czas jakby stanął w miejscu. Iwan nie zadzwonił, nie spytał, gdzie jest. „Pewnie szykuje się już z Werą nad morze – pomyślała gorzko – nawet nie przejmuje się, gdzie ja”. Wyciągnęła telefon, by spojrzeć na godzinę, ale był rozładowany. Ola westchnęła ciężko – czas wracać do domu. Zebrała się w sobie, założyła płaszcz i ruszyła w chłodny wieczór. Z każdym krokiem powtarzała sobie, że jej związek z Iwanem to już przeszłość. Rozstanie jest nieuniknione i trzeba się z tym pogodzić. Gdy doszła do bloku, serce zabiło jej mocniej. Weszła po schodach, powoli przekręciła klucz w zamku i weszła do mieszkania. Zaskoczyła ją cisza – żadnego telewizora czy hałasu z kuchni. W środku zauważyła walizki – Iwan pakował swoje rzeczy. “A więc zdecydował”, pomyślała. – Co robisz? – spytała mimo wszystko, chociaż znała już odpowiedź – powie, że jedzie do Oksany na działkę. Ale Iwan niespodziewanie odpowiedział inaczej: – Ola, wyprowadzamy się. Znalazłem już mieszkanie. Na razie, a potem pomyślimy nad kredytem. – Zatrzymał się, spojrzał jej w oczy – Czemu się tak długo nie odzywałaś? Cały wieczór próbowałem się dodzwonić, twój telefon był rozładowany. Pracowałaś dodatkowo? Ola nie wierzyła własnym uszom. Wszystkie przygotowane słowa nagle nie miały znaczenia. Przytaknęła, nie wiedząc jak się zachować. – Wyprowadzamy się? – powtórzyła cicho, nie rozumiejąc. Iwan chyba wyczuł jej konsternację i podszedł bliżej, tłumacząc: – Pokłóciłem się dziś z Oksaną – westchnął. – I postanowiłem, że koniec z zależnością. Potrzebujemy własnego kąta. Ola poczuła lekką ulgę, choć to jeszcze nie był koniec. Iwan usiadł na kanapie i zaprosił ją obok, po czym opowiedział jej rozmowę z Oksaną. – Powinienem był już dawno ci powiedzieć – dodał cicho. – Rzeczywiście, miałem romans z Wierą. Tak, poślubiłem cię z przekory, by się z nią rozliczyć. Ale, Olu, chcę żebyś wiedziała jedno: wszystko jest już przeszłością. Ty jesteś dla mnie najważniejsza, nie chcę cię stracić. Ola słuchała, czując ulgę. Został ból, żal po niedomówieniach, ale najważniejsze było to, że mogą w końcu rozmawiać szczerze. – Przepraszam, że nie mówiłem wcześniej – dodał Iwan, opuszczając głowę. – Gdy opowiedziałaś mi o Pawle, pomyślałem, że mój sekret brzmi bez sensu. A potem już nie chciałem wracać do tematu. Ola westchnęła, łzy cisnęły jej się do oczu, ale to były łzy ulgi. – Dobrze – wydusiła – Co było, to minęło. Znalazłeś już mieszkanie? – Tak – Iwan kiwnął głową – Na razie wynajęte, ale będziemy mieli swój kąt. Bez Oksany. Damy sobie radę, obiecuję. A potem kredyt i własne miejsce. Ola przytaknęła – czuła, że to właściwy kierunek. W końcu zamieszkają po swojemu, bez cudzych rad i planów. – No to co – uśmiechnął się Iwan – Zbieramy się? Ola przytaknęła – nie była w stanie nic powiedzieć. Mogła jedynie wierzyć, że od teraz ich życie pójdzie nową drogą, a przeszłość zostawią na zawsze za sobą.