W RODZINIE NAPOTKAŁY NAS KŁOPOTY, A W DOMU JAKBY CIEMNOŚĆ ZAPADŁA

W rodzinie rozdrobnionej, tak dom nie cieszy się.

Nienawidzę go! Nie jest dla mnie ojcem! Niech leci stąd. Przetrwamy bez niego tak wściekle wściekała się Jadwiga Kowalska na swego mężaojczyma. Nie rozumiałam tego rodzinnego sporu. Dlaczego nie mogliby żyć w zgodzie? Nie miałam pojęcia, jakie burze szalały w ich murach.

Jadwiga miała młodszą siostrę ze wspólnego związku Bognę Grabowską. Wydawało mi się, że Janusz Grabowski traktuje równie dobroć zarówno własną córkę Bognę, jak i przybraną Jadwigę. To jednak spojrzenie z zewnątrz. W rzeczywistości Jadwiga nigdy nie pośpiesznie wracała do domu po lekcjach. Liczyła chwile, kiedy odejdzie jej najgorszy wróg nielubiany mążojczym. Lecz, o Boże, obliczenia nie zawsze były trafne i Janusz nadal siedział przy stole, a Jadwiga uciekała z brzegu.

Szeptem zwracała się do mnie:
Ten dom! Zosiu, zostań w moim pokoju.
A sama demonstracyjnie zamykała drzwi łazienki, czekając na wyjście mężaojczyma. Gdy Janusz zamykał za sobą drzwi, Jadwiga natychmiast wychodziła ze swojego dobrowolnego więzienia, z ulgą wzdychając:
W końcu odszedł! Zosiu, masz szczęście, że mieszkasz z ojcem. A ja cóż, trwam w smutku Jadwiga ciężko westchnęła. Chodźmy, Zosiu, zjemy obiad w kuchni.

Matka Jadwigi, Helena, była świetną gospodynią. W ich domu jedzenie było prawdziwym kultem. Śniadanie, drugie śniadanie, obiad, kolacja wszystko na czas, pod kątem kalorii i witamin. Kiedykolwiek odwiedzałam Jadwigę, zawsze czekał na stole ciepły posiłek. Wszystkie garnki i patelnie leżały przykryte ściereczkami, czekając na gości.

Pamiętam, że Jadwiga nie darzyła sympatią swoją przyrodzoną siostrę Bognę, młodszą o dziesięć lat. Drwiła z niej, kłóciła się, biła. Lata później jednak stały się one nierozłącznym duetem.

Jadwiga wyjdzie za mąż, para doczeka się córeczki. Później cała rodzina, oprócz Janusza, wyjedzie na stałe do Kanady. Dwanaście lat po tym wydarzeniu Jadwiga urodzi kolejną dziewczynkę. Bogna pozostanie niezamężna, ale będzie wspierać siostry w wychowywaniu córek. W odległym kraju ich więź stanie się jeszcze silniejsza. Z ojcem biologicznym Jadwiga będzie korespondować aż do jego śmierci; miał on drugą żonę, a Jadwiga pozostanie jedyną jego córką.

Choć dorastałam w pełnej rodzinie z ojcem i matką wszystkie moje koleżanki były sierotami ojcostwa. W dzieciństwie nie znałam ich pretensji wobec ojczymów. Okazało się, że ich losy nie były łatwe.

Irena Mazur miała matkę i ojczyma, którzy byli zagorzałymi alkoholikami. Irena się ich wstydziła i nigdy nie zapraszała nikogo do domu. Wiedziała, że ojczym ją obraży, a matka go popiera, a przy okazji może uderzyć w twarz. Po przekroczeniu piętnastego roku życia Irena jednak potrafiła się obronić, więc ojczym i matka zostawili ją w spokoju.
Zosiu, zapraszam cię na moje urodziny radośnie oznajmiła Irena.
Zaskoczyła mnie jej pewność:
Przyjdziesz do mnie? Trochę się boję, Ireno. Czy ojczym mnie wyprosi?
Niech spróbuje! Dość już miałem jego władzy nad mną. Mama dała mi adres ojca biologicznego. Teraz on jest moją tarczą. Ojciec mieszka niedaleko. Chodź, Zosiu. Mama już się spina, szykuje Irena była pewna siebie jak nigdy wcześniej.

Nadszedł dzień szesnastej urodzin Ireny. Przyniosłam mały prezent i zadzwoniłam do drzwi przyjaciółki. Na progu stała uroczo ubrana Irena:
Cześć, przyjaciółko! Wejdź! Usiądź przy stole.

Matka Ireny i ojczym stali przy stole. Powoli przywitałam się, a oni skinęli głowami w tym samym rytmie.

Na przybrudzonej obrusem stole stała wielka miska pilafu, kromka chleba na talerzu i lemoniada w szklankach z koronką. Obok leżały chrupiące słodkie ciasteczka. To wszystko. Irena wydawała się dumna z tych świątecznych dań.

Co je jadła rodzina w zwykłe dni? Natychmiast przypomniał mi się mój własny dzień urodzin. Mama stała przy kuchni cały dzień, gotowała, smażyła, piekła. Sałatki, mięso, ryby, ciasta, tort, sok, kompot Każda chałupa ma swoje smakołyki.

Nie wykazując zdziwienia, z przyjemnością zjadłam pilaf z kawałkiem chleba, popiłam go szklanką lemoniady. Ciastko odłożyłam na bok, bo łatwo się kruszyło i bałam się poplamić obrusem.

Matka i ojczym Ireny stały nieruchomo przy stole, obserwując nas. W rogu pokoju, gdzie świętowaliśmy, stało łóżko. Na nim leżała babcia Ireny:
Zosiu, nie pij! Bo zapomnisz o mnie i nie nakarmisz.
Irena zawstydziła się:
Babciu, nie martw się, mama nie pije. Mamy tylko lemoniadę, nie ma alkoholu.
Staruszka, uspokojona, odwróciła się w stronę ściany i jęczała.
Dziękuję za pyszny posiłek! wstałam od stołu.
Pożegnaliśmy się z Ireną i szybko wyszliśmy. Młodość ma tyle radosnych spraw, nie po to nam siedzieć z osobami w podeszłym wieku.

Irena straciła w ciągu roku matkę, ojczyma i babcię. Została sama w dwudziestym piątym roku życia. Nie wyszła za mąż, nie miała dzieci. Miałam wrażenie, że nawet zalotnicy nie zbyt mocno się z nią zadzierali. Wśród jej adoratorów pojawił się mój były mąż

Irena sama złapała mojego porzuconego męża i przyjęła go pod swój dach, lecz i z nim nie udało się. Cóż, charakter przyjaciółki nie był łatwy do pogodzenia.

Kolejną przyjaciółką była Teresa Wróblewska. Mieliśmy po czternaście lat. Teresa mieszkała ze starszą siostrą Anną. Ania miała osiemnaście lat i wydawała się dorosłą, nieprzystępną dziewczyną. Była surowa, poważna, roztropna.

Matka sióstr odwiedzała je co tydzień, przynosząc jedzenie i gotując. Sama żyła z pierwszym mężem. Ania urodziła się w pierwszym małżeństwie, Teresa w drugim. Po kilku latach z drugim mężem, po urodzeniu Teresy, matka wróciła do pierwszego męża. Zazdrościłam Teresie wolności, jaką miała. Jej matka, najwyraźniej, starała się spłodzić winy przed pierwszym mężem, a Ania zgromadziła wokół siebie stado kochanków. Teresa została pozostawiona na własną rękę.

Koleżanka wyjdzie za mąż, urodzi córeczkę. Potem jej mąż zostanie na długie lata w więzieniu. Teresa upija się. Jej zmarłego odnajdzie w mieszkaniu siostra Anna. Teresie będzie czterdzieści dwa lata.

Następnie do naszej dziesiątej klasy dołączyła Nowa, Nika Szymańska. Natychmiast się zaprzyjaźniłyśmy. Piękna, smukła, z melodyjnym głosem.

Nasze chłopcy łasno patrzyli na Nikę, lecz ona miała ukochanego Kacpra Zielińskiego. Codziennie po lekcjach przyjeżdżał swoim autem, zabierał swoją boginię i odwoził w nieznane miejsce.

Nika straciła ojca, zanim skończyła dziesięć lat. Niezbyt radziła sobie w szkole, ale śpiewała znakomicie. Razem z Kacprem tworzyli zespół i występowali na szkolnych dyskotekach.

Gdy Kacpra powołano do wojska, Nika odprowadziła go na dworzec i wypłakała się, lecz nie czekała. Zrodziła nie wiadomo od kogo syna i zamieszkała u matki.

Kacper wrócił ze służby, wybaczył swojej bogini i zaprosił ją do siebie. Nika odmówiła:
Będziesz mnie cały czas krytykował, nie chcę. Lepiej będę sama.
Gdy jej syn dorośnie, Nika wyjdzie za mężczyznę ze wsi i przeniesie się do wsi.

Wszystkie te przyjaciółki były ze mną w kontakcie jednocześnie, lecz nie darzyły się sympatią. Wręcz przeciwnie nie mogły znieść siebie nawzajem.

Dziś od czasu do czasu wymieniam listy z daleką, a jednak bliską Jadwigą. Moja przyjaciółka z dzieciństwa pisze, że za wszelką cenę zachowa swoją rodzinę:
Nie chcę, by moje córki przeszły to, co ja musiałam znieść, żyjąc z ojczymem. Gdy trzeba się rozliczyć, lepiej zrobić to z prawdziwym ojcem, nie z nieznajomym wujkiem. W krwi rodzinnej wszystko się rozmywa. Ojczym to moja raną na całe życie.
Czasem Jadwiga i ja wspominamy szkolne wybryki i śmiejemy się.

Ślady Ireny i Niki zniknęły w zapomnieniu.

Rate article
Fajna Tajna
W RODZINIE NAPOTKAŁY NAS KŁOPOTY, A W DOMU JAKBY CIEMNOŚĆ ZAPADŁA