No słuchaj, mam Ci opowiedzieć pewną historię z pracy, dosłownie jak z kabaretu! Wiesz, jak czasami kogoś przezywają albo z czegoś się śmieją? No więc, na naszym zakładzie zawsze była bekowa jazda z nazwiskiem Sławka Borowicz. Chłopaki z produkcji i kobiety z biura często się nabijały, zwłaszcza jak ktoś pierwszy raz słyszał to nazwisko.
I wyobraź sobie, pewnego ranka na portierni pojawiła się nowa ochrona babka około czterdziestki, trochę nawet po. Jak miała wpisać Sławka na liście, to aż się uśmiechnęła.
O! Borowicz! mówi. Serio, takie nazwiska jeszcze się trafiają w Polsce?
No, sama widzisz śmieje się Sławek i od razu przechodzi na ty, bo młodsza od niego wyglądała. Jeszcze jak!
Ciekawe, skąd te Borowicze się wzięli u was w rodzinie? dopytuje rozmowna pani.
A Sławek już przywykł, wie jak odpowiadać na takie teksty.
Podobno, słuchaj, moja prababka, za młodu, z jakimś duszkiem leśnym się zadawała. No i wiesz, potem urodziła dziecko. Stąd się wzięły Borowicze.
Myślał, że babka się zaśmieje, a ta zrobiła taką minę, że Sławek aż wybuchnął śmiechem.
Serio mówisz? szepnęła przestraszona.
A jakże, poważnie jak nigdy! dalej ciągnie żart. Przez tę prababkę my wszyscy Borowicze mamy jakieś paranormalne moce. Lepiej ze mną nie zadzieraj, piękna, bo w nocy przyjdę do ciebie, jak duch leśny i nie dam ci spać!
Portierka patrzy na niego podejrzliwie i już zupełnie poważnie mówi:
Nie strasz mnie! Jak coś, dam sobie radę nawet z leśnym duszkiem. Idź już, nie zatrzymuj kolejki.
A wieczorem, jak Sławek wracał z roboty, ta portierka znowu była na portierni i strzeliła kwaśną minę na jego widok.
Ty, piękna, czemu taka zgryźliwa? zagaduje ją Sławek z uśmiechem.
Nie jestem dla ciebie żadna piękna, tylko Jadwiga Dąbrowska! ofuknęła go. Przestań się gapić i przechodź.
Sławek sobie myśli: “No i fajnie, znalazłem sobie wroga. Wyraźnie nie kuma żartów”
Następnego dnia rano, ta Jadwiga na portierni już nie stała, ale w czasie obiadu, usiadła przy jego stoliku w stołówce. Sławek wcinał akurat mielonego z puree, a ona przysiadła i szeptem syczy:
No, przyznaj się, Borowicz! To przez ciebie nie spałam dziś w nocy?!
Sławek aż się zakrztusił z wrażenia.
O co pani chodzi, pani Jadwigo? Jak to przez mnie?
Nie udawaj! Ostrzegałeś mnie, prawda?
No, ale o co?
No że nie warto się z tobą zadawać, bo nocą przychodzisz jako leśny duszek.
Ale proszę pani! Ja tylko żartowałem wczoraj!
No jasne, żartował jeszcze bardziej się zbulwersowała. To kto mnie łapał za stopę pod kołdrą?!
Jak to łapał? osłupiał Sławek.
No tak! Ledwo zmrużyłam oko, a tu kołdra się zsuwa, coś mnie łapie za nogę. Przestraszyłam się na maksa!
Boże, pani Jadwigo! Myśli pani, że włamałem się do pani przez okno i szarpałem za stopy?
Nie wiem jak wszedłeś i przez okno, i bez, ale to byłaś ty, czułam rękę!
Może to mąż psocił?
Jaki mąż, przecież pięć lat po rozwodzie jestem! To byłeś ty, nikt inny!
Ale dlaczego jestem winny?
Bo jesteś Borowicz! I twoja prababka się z leśnym duszkiem zadawała! Sam mówiłeś!
Ale to był żart Wszystkim to opowiadam, wszyscy się śmieją, tylko nie pani
I sobie dożartowałeś patrzy, aż zabija wzrokiem. Przez ciebie nie zmrużyłam oka całą noc, co zasnę, to szelesty po kątach słyszę.
Sławek chciał ją uspokoić:
Pani coś się przewidziało. Przysięgam, to nie ja!
Ale Jadwiga kręci głową:
O nie, Borowicz! Sam zacząłeś, to teraz musisz mi pomóc.
Ale w czym? Sławek wytrzeszczył oczy.
Pogadałam z ludźmi, słyszałam, że nie masz żony?
No nie mam, i co z tego?
To dzisiaj nocujesz u mnie żeby odganiać swoich krewniaków!
Jakich krewniaków?
Duszków-Borowiczów! Ja chcę spać, a teraz boję się ciemności. Przy świetle nie zasnę. Więc ty przychodzisz po pracy, zostajesz na noc, ja cię nakarmię, położę, a o dziewiątej budzę i całą noc pilnujesz!
I wiesz co? Od tej pory Sławek u Jadwigi został na dłużej. Okazała się babką zaradną, trochę nerwową i strachliwą, ale ciepłą i z sercem na dłoni. A czego chłop potrzebuje od kobiety? Trochę troski i zrozumienia, no i świętego spokoju Więcej naprawdę nie trzeba.



