Urodziła się dziewczynka, ale niezwykle trudna – tak skomplikowana, że lekarze zaczęli przekonywać jej rodziców do podpisania zrzeczenia się praw.

Wszystko wydawało się w porządku. Badania wykazały, że dziecko jest całkowicie zdrowe. Poród jednak okazał się bardzo trudny. Urodziła się dziewczynka, lecz pojawiły się komplikacje. Tak poważne, że lekarze zaczęli mnie namawiać, by zrezygnować.

Moja córeczka trafiła do inkubatora. Gdy mój mąż przyszedł w odwiedziny, ordynator powiedział mu wprost, że dziecko nie przeżyje i będzie tylko ciężarem. Mąż długo się zastanawiał, aż w końcu uznał, że lepiej będzie, jeśli się podda i nie zniszczy sobie życia. Nie protestowałam byłam wyczerpana i przygnębiona.

Ale tuż przed wypisem powiedziałam jasno: nie oddam swojej córki. Mąż spakował swoje rzeczy i odszedł. Z maleńką wróciłam do pustego mieszkania. Przez wiele miesięcy krążyłyśmy po szpitalach, odwiedzałyśmy lekarzy, chwytałyśmy się każdej nadziei. I z czasem pojawiły się pierwsze postępy.

Wiele matek, które miały chore dzieci, wspierało mnie swoim słowem i doświadczeniem. Pewnego dnia w szpitalu poznałam pana Kazimierza. Opowiedział mi swoją historię. Jego żona w młodości odeszła do innego, nie mieli wspólnych dzieci, a on całe lata spędzał samotnie.

Patrzył na moją choreńką córeczkę Klarę z taką czułością, że łzy napłynęły mi do oczu. Pomagał mi, dzieląc się radami, kontaktami i pieniędzmi, złotówkami, które oszczędził przez lata. Coraz bliżej byliśmy siebie i wkrótce nie chcieliśmy się rozstać. Wzięliśmy ślub.

Dziś Klara jest niemal zdrowa. Uprawia sport wyczynowo i zdobywa medale. Mamy też w rodzinie małego chłopczyka synka Wojtusia.

Rate article
Fajna Tajna
Urodziła się dziewczynka, ale niezwykle trudna – tak skomplikowana, że lekarze zaczęli przekonywać jej rodziców do podpisania zrzeczenia się praw.