Ukryta Prawda Rodziny

Rodzinna tajemnica

Pięcioletnia Zosia obudziła się w środku nocy, bo w mieszkaniu słychać było dziwny hałas i przyciszone rozmowy. Za oknem jeszcze ciemno, wyszła z pokoju i zobaczyła przy łóżku mamy ludzi w białych kitlach. Kasia leżała nieruchomo z zamkniętymi oczami.

Mamo, mamusiu szepnęła Zosia, łzy same napłynęły jej do oczek. Mamo, obudź się Zrobiło jej się strasznie, zaczęła płakać.

Widziała, jak mamę położyli na nosze i wynieśli z mieszkania, zawieźli do szpitala. Tato Wojtek został z nią. Już wieczorem słyszała, jak rodzice się kłócili. Ciągle padało imię Alicja wiedziała, że to siostra mamy, ale już dawno jej nie ma, umarła. Zosia nawet widziała zdjęcie Alicji, które wisi u babci Hani w domu na wsi.

Nie rozumiała, o co poszło rodzicom. Mama płakała, tata podnosił głos. W końcu wszyscy poszli spać, a teraz coś się stało mamie.

Tato, co z mamą? zapytała przez łzy.

Słuchaj, Zosiu, to serce Słabe serce, nie może się denerwować. Idź do łóżka, jeszcze wcześnie, obudzę cię przed przedszkolem.

Kasi naprawdę zrobiło się słabo, leżała bez ruchu, nie mogąc nawet krzyknąć. Wojtek spał na kanapie w salonie, a ona nie miała siły go zawołać. Co go skłoniło, żeby w środku nocy podejść do żony? Nagle obudził się, dotknął jej ramienia, ale nie zareagowała. Potrząsnął mocniej nic. Wpadł w panikę i wezwał pogotowie.

Rano Wojtek szykował się do pracy, a Zosię trzeba było odprowadzić do przedszkola. Na szczęście było tuż za rogiem. Otworzył drzwi, lekko popchnął córkę:

Biegnij, przebierzesz się sama. Spieszę się do pracy. Wieczorem cię odbiorę i pojedziemy do mamy do szpitala.

W pracy trochę się rozproszył, choć niewyspanie dawało o sobie znać. Podeszła do niego Kinga, dyspozytorka i przy okazji jego kochanka. Młoda, ładna, żywiołowa. Pewnego razu po firmowej imprezie obudził się w jej kawalerce. Pamiętał, jak cały wieczór się do niego przysiadała, a on nie protestował.

Wojtek jeździł ciężarówką, a z Kingą romansował od dwóch lat. Żona nie wiedziała o zdradzie, choć może coś przeczuwała. Właśnie dlatego wczoraj się pokłócili dowiedziała się, że wrócił z trasy wcześniej, ale zamiast do domu, poszedł do Kingi.

Kasia wracała z pracy i spotkała Grażynę, która pracowała z Wojtkiem w firmie. Rozmawiały, aż Grażyna rzuciła:

Twój mąż wczoraj wrócił z trasy, ale zapomniał oddać dokumenty.

Jak to wrócił? Przecież go nie ma w domu! zdziwiła się Kasia.

No, widziałam jego auto Grażyna zorientowała się, że się wygadała. W firmie wszyscy wiedzieli, że Wojtek kręci się z Kingą.

Oj, Kasia, może mi się wydawało Trzeba lecieć! Machnęła ręką i szybko odeszła, a Kasia stała jak wryta.

Wieczorem, gdy mąż wrócił, od razu go zaatakowała:

Gdzie byłeś? Wróciłeś wczoraj, a dopiero teraz się zjawiasz?!

Skąd wiesz, że wczoraj? Kto ci powiedział?

Powiedzieli! Nie musisz wiedzieć kto, plotki same lecą

Słowo po słowie rozgorzała kłótnia. Wypomnieli sobie wszystko. Zosia słyszała to z pokoju. Rodzice czasem się kłócili, ale teraz było gorzej niż zwykle.

W końcu Wojtek przyznał się do zdrady. Gdyby tego nie zrobił, może Kasi nic by się nie stało. Ale ona wzięła to wszystko do serca.

Wieczorem zabrał Zosię do szpitala. Kasia leżała blada, pod kroplówką. Słabo się uśmiechnęła do córki, na męża spojrzała zimno.

Wojtek już podjął decyzję odejdzie od Kasi. Kinga naciskała, żeby się do niej wprowadził, bo spodziewała się dziecka. Nie mógł jednak jeszcze powiedzieć żonie lekarz zakazał jej stresu.

Czas mijał. Gdy Kasia była w szpitalu, Wojtka nie wysyłano w trasy. Przyjeżdżał z Zosią kilka razy. Potem pojawiła się babcia Hania, jego teściowa, i powiedziała:

Zosieńko, idź do pokoju, muszę porozmawiać z tatą.

Zosia posłuchała. Najpierw było cicho, ale potem usłyszała, jak babcia znów mówi o Alicji, a tato odpowiadał ostro.

Hania wiedziała, że Wojtek od dawna zdradza córkę. Wcześniej milczała, ale gdy Kasia trafiła do szpitala, postanowiła interweniować. On zachowywał się bezczelnie, twierdząc, że to nie jej sprawa.

Kasię wypisano, ale była zbyt słaba, by wrócić do pracy. Hania zabrała ją z Zosią na wieś świeże powietrze, spokój. Dziewczynka nie rozumiała tylko jednego:

Mamo, a tata?

Córeczko, tata już z nami nie zamieszka. Później ci wytłumaczę. Jedziemy do babci, tam pójdziesz do szkoły. Muszę odpocząć, bo znowu trafię do szpitala.

Zosia nie wiedziała, że przed wyjściem Kasi z szpitala Wojtek ją odwiedził, a ona powiedziała mu:

Zabierz swoje rzeczy i wynoś się. Sami się rozwiedziemy. Nie wybaczę ci. Zresztą Zosia i tak nie jest twoja.

Wojtek wyprowadził się do Kingi i zniknął z ich życia. Zamieszkali z babcią na wsi dom duży, cicho, spokojnie. Pewnego dnia Zosia przypadkiem usłyszała, jak Hania mówi do sąsiadki, cioci Teresy:

A zięć? Znalazł sobie młodą i zdrową. Już mu nawet dziecko urodziła. Kasia słaba, duszność ją męczy

Zosia widziała, że mama jest chora. Czasem długo patrzyła na zdjęcie Alicji na ścianie i wzdychała. Raz nawet zobaczyła, jak spływa jej po policzku łza.

Minęły lata. Kasia chorowała, trochę pomagała matce, ale szybko się męczyła. Zosia mówiła:

Mamo, odpocznij, ja pomogę babci. Była już w czwartej klasie.

Moja mądra dziewczynka mówiła Hania, przytulając wnuczkę. Co bym bez ciebie zrobiła?

Zosia opowiadała mamie o szkole:

Bardzo lubię się uczyć, mam dużo koleżanek. Tylko szkoda, że ty ciągle chora Staram się

Rate article
Fajna Tajna
Ukryta Prawda Rodziny