– Cześć, Zoska! Ania usiadła na krześle obok Zosi. Dawno się nie widziałyśmy. Co u Ciebie?
– Hej, Aniu odpowiedziała dziewczyna trochę ospale. Wszystko w porządku.
– To czemu odwracasz wzrok? Ania spojrzała na nią uważnie. Znowu Damian coś odstawił? Co tym razem?
– Oj, nie przesadzaj Zosia przewróciła oczami, żałując, że w ogóle przyszła do tej kawiarni. U mnie wszystko super. Z Damianem też idealnie. Naprawdę jest w porządku. Zamknijmy może ten temat.
Nie słuchając, co oburzona koleżanka próbowała jeszcze dodać, Zosia zerwała się i zostawiła kawałek sernika na talerzu. Nie chciała już nikogo słuchać; naiwnie sądziła, że wszyscy jej tylko zazdroszczą.
Damian był… no naprawdę fajny. Przystojny, dobrze zarabiał, troskliwy. Czasem co prawda miał jakieś swoje dziwne zasady. Na przykład zabronił Zosi farbować włosy na blond.
To była ich pierwsza poważna kłótnia. Omal się nie rozstali! I to przez taką błahostkę!
Zosia poszła kiedyś podciąć włosy do zaprzyjaźnionego fryzjera. Ten stwierdził, że powinna być blondynką. Zosia nie mogła się powstrzymać. Wróciła do domu z platynowymi lokami.
Damian aż zbladł ze złości. Rzucił w nią książką, którą przed chwilą spokojnie czytał na kanapie. Wykrzyczał jej mnóstwo przykrych rzeczy i kazał natychmiast pójść się przefarbować. Bo dla blondynek w jego domu nie ma miejsca.
Zosia z płaczem poleciała do najbliższego salonu. Fryzjerki próbowały ją przekonać, by została przy swoim kolorze, ale kiedy się rozpłakała, zrobiły, o co prosiła.
Damian następnego ranka wręczył jej drogi bransoletkę na przeprosiny, jak gdyby nigdy nic.
A poza tym Zosia nie mogła nosić białych ubrań. Czerwony, niebieski, zielony każdy, tylko nie biały. Raz zapytała żartem, jaki będzie kolor sukni ślubnej, ale odpowiedział jej tylko dziwny, nieprzyjemny wzrok. Od tamtej pory nawet nie pytała.
– Uciekaj od niego namawiała ją Ania. Uciekaj i się nie oglądaj. Dziś nie możesz nosić białego, a jutro? Może nie pozwoli Ci wyjść z domu? Nieważne, jak fajny wydaje się Damian, zasługujesz na kogoś innego. Normalnego.
– Każdy ma swoje dziwactwa wzruszyła ramionami Zosia My naprawdę traktujemy to poważnie. Nawet planujemy dziecko. Damian marzy o córeczce. Nawet imię już wymyślił Jagoda. A Ty mówisz uciekaj.
******************************************
Szkoda tylko, że Zosia nie posłuchała przyjaciółki. Ania miała rację, wskazując na te dziwne rzeczy, i Zosia niedługo mogła się o tym przekonać.
W ich mieszkaniu była jedna zamknięta na klucz komnata, do której Zosia nie miała wstępu. Zawsze stała zamknięta. Pewnego dnia Zosia żartem zapytała:
– Ty przypadkiem nie jesteś jakimś krewnym Sinobrodego?
– Nie martw się uśmiechnął się dziwnie Damian trupa byłych żon tam nie chowam.
I na tym rozmowa się skończyła. Dopóki los nie sprawił, że Zosia przypadkiem zajrzała przez szparę do środka. Wróciła wcześniej z zajęć, bo wykładowca odwołał ostatni wykład. Wiedziała, że Damian jest w domu, ale nigdzie go nie było. Przechodząc obok tej zamkniętej drzwi, usłyszała czyjś głos. Ostrożnie popchnęła drzwi były lekko uchylone.
To, co zobaczyła przez szparę, przeraziło ją do szpiku kości.
Cała ściana była pokryta portretem dziewczyny. Damian klęczał przed nim.
Dziewczyna z obrazu uśmiechała się i wyciągała do kogoś ręce. Była wręcz do Zosi podobna jak dwie krople wody, tylko włosy miała zupełnie jasne.
– Jeszcze trochę, Jagoda, już niedługo będziemy razem powtarzał Damian. Zosię aż buchnęło żal i już miała wejść i wygarnąć mu wszystko, ale zatrzymały ją następne jego słowa.
– Ona urodzi mi dziewczynkę, na pewno. Wtedy Twoja dusza się do niej przeniesie. I będziemy razem. Na zawsze. Będę się Tobą opiekował, a jak dorośniesz, znów się zakochamy.
Wariat! przebiegło przez głowę Zosi. Opanowana panika i adrenalina, rzuciła się do ucieczki. Jednak przyjaciółki miały rację, miały rację! Ale co zrobić? Jak uciec od kogoś takiego? Najgorsze, że Zosia naprawdę była w ciąży. Tylko nikt nie mógł tego jeszcze zgadnąć był zbyt wczesny etap.
Rodzina daleko, z bliskich przyjaciół tylko Ania. Właśnie do niej Zosia się zwróciła.
– Nigdy bym nie pomyślała, że Damian może być taki… szeptała Zosia i nerwowo ściskała dłonie. Gdybym tego na własne oczy nie widziała, nigdy bym nie uwierzyła!
– Uspokój się Ania podała jej wodę, Zosia wypiła bez słowa. Musisz podjąć decyzję. Zostajesz z nim?
– Nigdy! pokręciła głową Zosia. On jest szalony! Boję się o siebie i o dziecko. Uśmiechnęła się krzywo. Teraz lepiej rozumiem te wszystkie zakazy dotyczące włosów i białych ubrań. Chciał mnie upodobnić do niej.
– Dobrze, że się o wszystkim dowiedziałaś zanim wzięliście ślub stwierdziła rozsądnie Ania. Powiedziałaś mu o dziecku?
– Chciałam zrobić niespodziankę
– To nawet lepiej. Powiesz, że kogoś poznałaś i wyjeżdżasz z nowym facetem. Ania westchnęła ciężko. Chyba powinnaś wrócić do rodziców. Przeniesiesz się na inne studia, najważniejsze będzie po prostu uciec.
– Chyba masz rację
******************************************
Ostatnie pół roku było dla Zosi bardzo ciężkie, zwłaszcza psychicznie. Przeprowadzka, tłumaczenie się rodzicom Przez ciążę musiała rzucić studia nie potrafiła zdecydować się na aborcję, dziecko przecież było niewinne. A właściwie dziewczynka. Zosia urodziła córkę, tak jak Damian sobie wymarzył.
Wbrew obawom dziewczyn Damian puścił ją wolno o wiele łatwiej, niż się spodziewała. Tylko rzucił na odchodnym, żeby nie była zbyt rozmowna. Nawet nie spytał, gdzie się przenosi jakby było mu zupełnie obojętne.
Zdarzało się Zosi myśleć, czy dobrze zrobiła, uciekając i nie mówiąc mu o dziecku. Nawet tego wieczora, gdy uśpiła małą Gaję, stała przy oknie i rozmyślała.
Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. To tylko dostawca z jedzeniem Zosia wciąż nie potrafiła dobrze gotować. Szybko zjadła kolację i siadła do książek; naprawdę chciała wrócić na studia.
Litery się rozmazywały, głowa się kręciła sięgnęła po telefon, żeby zadzwonić po pogotowie, ale ręce odmówiły posłuszeństwa. Nie mogła się ruszyć. Tuż przed utratą przytomności zobaczyła Damiana, który delikatnie tulił ich córeczkę.
**********************************************
Obudziła się w szpitalu. Mama akurat szczęśliwym trafem postanowiła ją odwiedzić.
Policja próbowała szukać dziecka bezskutecznie. Damian zniknął z Gają jak kamień w wodę.
Dopiero po kilku latach zrozpaczona matka dostanie krótką wiadomość. Zdjęcie, na którym Damian przytula piękną, jasnowłosą dziewczynkę…



