Ucieczka od samotności

Danuta obudziła się późno. Pierwszą myślą było, że zaspała. Córka z wnukiem obudzą się, a ona nie przygotowała śniadania. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że odjechali wczoraj – sama odprowadzała ich na dworzec. Wstała i powłóczyła się do łazienki. Zwykle od rana układała plany na dzień, co zrobić najpierw, a co może poczekać. Dziś jednak myślała tylko o córce i wnuku.

Tęskniła za nimi. Ostatni raz przyjechali na pogrzeb ojca i dziadka dwa i pół roku temu. Mateusz tak urosł, że prawie ją dogonił. Za następne trzy może w ogóle go nie pozna.

Gdyby mieszkali bliżej, widywaliby się częściej. Ile razy Danuta prosiła córkę, by wróciła. Rozwiodła się z mężem – co ją trzyma w innym mieście? Z drugiej strony rozumiała ją. Ania odzwyczaiła się od życia z matką, przywykła do samodzielności. Nie powinna była w ogóle wyjeżdżać.

Zięć od początku nie podobał się Danucie. Małomówny. Jeśli nie zagadać, potrafił milczeć cały dzień. Trudno było zgadnąć, co myśli – może coś ukrywa? W każdym razie, miał swoje zdanie. Tylko czas zmarnowała z nim córka, a i tak skończyło się rozwodem. Danuta westchnęła.

Teraz próbują wymienić mieszkanie. Lepiej by były zięć wypłacił Ani jej część. Kupiliby tu małe kawalerki, Danuta by się tam przeniosła, a swoje mieszkanie oddała córce i wnukowi. Ale były zięć się uparł. Rodzice go podpuszczają. *”Eh, nie w porę Tomek umarł. On by szybko to załatwił.”* – znów westchnęła.

Umyła się i długo wpatrywała w lustro. Córka miała rację – zaniedbała się. Ostatnio przestała farbować włosy, siwizna przebijała, przytyła. Wyglądała na starą i zaniedbaną. Gdy żył Tomek, dbała o siebie. A teraz? Przed kim się ma stroić? Tylko sąsiedzi czasem wpadają, i to rzadko. Kontemplację przerwał dzwonek telefonu.

Biegła po komórkę, przypominając sobie, że Ania z Mateuszem powinni już dojechać – pewnie dzwonią.

– Aniu, dojechaliście?… Bogu dzięki… Tak myślałam… Obiecuję, że postaram się nie tęsknić. Ale pomyśl nad powrotem… Nie, nie naciskam. Po prostu przypominam, że czas ucieka, ja nie młodnieję, a potem będzie wam ze mną łatwiej… Nie krzycz…

Córka zaczęła się złościć, a Danucie nie chciało się kłócić. I tak nastrój miał w piwnicy. Postanowiła więc zakończyć rozmowę pozytywnie.

Ścieliła łóżko, kontynuując niemy monolog. *”Zawsze tak. Sama wie, co robić. Narobiła już błędów. Gdyby żył Tomek…”* – znów westchnęła. – *”A, trudno. Niech decyduje, dorosła dziewczyna…”*

Wypiła herbatę, wzięła leki na ciśnienie i postanowiła, że nie będzie odkładać – pójdzie od razu do fryzjera. Może choć humor się poprawi. Wydawało się, że po śmierci męża przywykła do samotności, ale gdy goście wyjechali, ledwo powstrzymywała łzy.

W salonie młoda fryzjerka tak dokładnie i długo ją strzygła, że Danuta prawie zasnęła. Ale wyszło świetnie. Krótka, modna fryzura i popielaty kolor, by odrastające korzenie nie rzucały się w oczy, odmłodziły ją o dobre dziesięć lat. Nie mogła się napatrzeć. Dawno powinna się ogarnąć. I przysięgła sobie, że od teraz będzie regularnie odwiedzać fryzjera.

W domu znów długo podziwiała się w lustrze. W lepszym nastroju otworzyła laptopa. Przed Nowym Rokiem poszła z Mateuszem do sklepu i wybrali mu nowy. Córka zbeształa ją, że wydała wszystkie oszczędności na prezent. Ale wnuk tak się ucieszył, że ucałował babcię i od razu podarował jej swój stary laptop. Wytłumaczył wszystko, pomógł założyć konto w mediach społecznościowych. Ona też coś jeszcze pamiętała. Ustawili na awatar jej stare zdjęcie sprzed dwudziestu lat. Powinno się zrobić nowe selfie, ale to później.

Przeglądała nowości i zauważyła wiadomość. Jakiś Kazimierz cieszył się, że w końcu ją znalazł, i prosił o odpowiedź.

Powiększyła jego zdjęcie, ale nie rozpoznała. Pewnie jakiś trik – zobaczył młodą, ładną kobietę i udaje dawnego znajomego.

Mniej więcej jej rówieśnik, uśmiechnięty, z całymi zębami. Danuta, jako była dentystka, zawsze najpierw patrzyła na zęby. Nie chciała odpowiadać, ale jednak spytała, skąd ją zna.

Godzinę później już żywo pisali. Okazało się, że to jej były kolega z klasy, Kazimierz Kowalski. Na potwierdzenie wysłał zdjęcie ich maturalnej klasy, zakreślając ich oboje.

W końcu przypomniała sobie tego niepozornego chłopaka. Ze wstydem przyznała, że i siebie rozpoznała tylko po podpisie. Tyle lat minęło, dawno nie przeglądała albumów.

Teraz nie było dnia bez ich rozmów. A potem napisała Ela, też koleżanka z ławki. Na awatar wstawiła wyraźnie podretuszowaną fotkę z młodości.

Kiedyś na sprawdzianie z matematyki Ela poprosiła Danutę o pomoc. Ta rozwiązała jej zadanie, a swojego nie zdążyła. W efekcie Ela dostała piątkę, a Danuta trójkę. Potem już jej nie pomagała. Ela się obraziła i mściła. Od tamtej pory ich przyjaźń się rozpadła.

Zawsze była wredna. Danuta uznała jednak, że nie warto pamiętać uraz, i odpisała. Krąg znajomych rósł, nie było czasu na nudę. Jak ona wcześniej żyła bez internetu? MiesiąDanuta zamknęła laptop z lekkim uśmiechem, czując, że choć życie bywa przewrotne, to zawsze znajdzie się ktoś, kto sprawi, że nawet w jesieni dnia można odnaleźć odrobinę ciepła.

Rate article
Fajna Tajna
Ucieczka od samotności