Ucieczka od samotności

Danusia obudziła się późno. Pierwsza myśl była taka, że się prześniła. Córka z wnukiem wstaną, a śniadanie niegotowe. Potem przypomniała sobie, że wyjechali wczoraj – sama odprowadzała ich na dworzec. Wstała i powłóczyła się do łazienki. Zwykle od rana układała plany na dzień, co zrobić od razu, a co odłożyć. Dziś myślała tylko o córce i wnuku.

Tęskniła za nimi. Ostatnio przyjechali na pogrzeb ojca i dziadka dwa i pół roku temu. Od tamtej pory Kuba tak urosł, że prawie ją dogonił. Jak przyjadą za kolejne trzy lata, może nawet go nie pozna.

Gdyby mieszkali bliżej, widywaliby się częściej. Ile razy Danusia prosiła Magdę, by wróciła. Rozwiodła się z mężem, co ją trzyma w innym mieście? Z drugiej strony rozumiała ją. Magda odzwyczaiła się od życia z matką, przywykła do niezależności. Nie trzeba było w ogóle wyjeżdżać z Krakowa.

Zięć od razu nie przypadł Danusi do gustu. Małomówny. Nie zapytasz, to cały dzień będzie milczał. Nie wiadomo, co myśli, może coś ukrywa. W każdym razie – dziwak. Tylko czas z nim córka zmarnowała, a koniec jeden – rozwód. Danusia westchnęła.

Teraz próbują podzielić mieszkanie. Lepiej, by były zięć spłacił Magdę. Kupiliby tu małe kawalerki, Danusia by się przeprowadziła, a swoje mieszkanie oddała córce i wnukowi. Ale były zięć się uparł. Rodzice mu mącą w głowie. „Eh, nie w porę Wojtek umarł. On by szybko to załatwił” – znów westchnęła.

Umyła się i długo wpatrywała w lustro. Córka ma rację, zaniedbała się. Ostatnio przestała farbować włosy, siwizna wychodzi, nawet utyła. Wygląda na zmęczoną i zaniedbaną. Gdy Wojtek żył, dbała o siebie. A teraz? Komu ma się podobać? Tylko sąsiedzi czasem wpadną, i to rzadko. Od lustra oderwało ją dzwoniące radio.

Biegnąc po telefon, przypomniała sobie, że Magda z Kubą dawno powinni być w domu – pewnie dzwoni córka.

– Magda, dojechaliście?… Bogu dzięki… Tak myślałam… Obiecuję, że nie będę marudzić. Ale pomyśl jeszcze o przeprowadzce… Nie, nie naciskam. Tylko przypominam, że czas ucieka, ja nie młodnieję, a wam ze mną będzie łatwiej… Nie krzycz…

Córka się wkurzała, a Danusia nie chciała się kłócić. I tak już miała humor w piwnicy. Skończyła rozmowę na luzie.

Zacisnęła pościel, w myślach ciągnąc monolog. „Zawsze tak. Sama wie, co robić. Narobiła już błędów. Gdyby Wojtuś żył…” – westchnęła. – No i co? Niech decyduje, dorosła dziewczyna…”

Wypiła herbatę, wzięła leki na ciśnienie i postanowiła, że nie będzie zwlekać – od razu pójdzie do fryzjera. Może choć humor się poprawi. Po śmierci męża przywykła żyć sama, ale odkąd goście wyjechali, ledwo powstrzymuje łzy.

U fryzjera młoda dziewczyna tak dokładnie i długo ją strzygła, że Danusia prawie zasnęła. Ale wyszło świetnie. Krótka, modna fryzura i popielaty kolor włosów, by odrastające korzenie nie rzucały się w oczy – odmłodzili ją o dekadę. Nie mogła się napatrzeć. Od dawna powinna to zrobić. Przysięgła sobie, że teraz będzie regularnie chodzić do fryzjera.

W domu znów stała przed lustrem, uśmiechając się. W lepszym nastroju otworzyła laptopa. Przed świętami poszli z Kubą do sklepu i wybrali mu nowy. Córka ją zrugała, że wydała całą emeryturę na prezent dla wnuka. A Kuba tak się ucieszył, że ucałował babcię i od razu podarował jej swój stary laptop. Wszystko wytłumaczył, założył konto w mediach społecznościowych. Ona sama jeszcze coś pamiętała. Ustawili na zdjęcie profilowe jej dawną fotografię sprzed dwudziestu lat. Powinna zrobić selfie i zmienić, ale to później.

Przeglądała nowości. Zauważyła powiadomienie – wiadomość, jak mówił wnuk. Jakiś Marek cieszył się, że w końcu ją znalazł, i prosił o odpowiedź.

Danusia powiększyła jego zdjęcie, ale nie poznała. Pewnie trik – zobaczył zdjęcie młodej, ładnej kobiety i udaje znajomego.

Mniej więcej jej rówieśnik, uśmiech szczery, zęby całe. Danusia, jako była dentystka, zawsze patrzyła najpierw na uzębienie. Nie chciała odpisywać, ale jednak spytała, skąd ją zna.

Godzinę później pisali już bez przerwy. Okazało się, że to Marek Nowak, jej były kolega z klasy. Na dowód wysłał zdjęcie maturalnej klasy, gdzie zakreślił ich oboje.

W końcu przypomniała sobie niepozornego chłopaka z jedenastki. Ze wstydem przyznała, że siebie poznała tylko po podpisie. Tyle lat minęło, dawno nie otwierała albumu.

Teraz nie było dnia bez ich rozmów. Potem odezwała się Ela, też koleżanka z ławki. Na zdjęciu profilowym też miała wyretuszowaną fotkę z młodości.

Kiedyś na klasówce z matematyki Ela poprosiła Danusię o pomoc. Ta rozwiązała jej zadanie, a swojego nie zdążyła. W efekcie Ela dostała piątkę, a Danusia trójkę. Potem już nie pomagała. Ela się obraziła i mściła. Od tamtej pory ich przyjaźń się rozpadła.

Zawsze była złośliwa. Danusia uznała, że nie warto pamiętać uraz, i odpisała. Krąg znajomych rósł, nie było czasu na nudę. Jak Danusia wcześniej żyła bez internetu? W pisaniu mijały dni. Pewnego dnia Marek zaproponował spotkanie.

– W jednym mieście żyjemy, a nie widzieliśmy się wieki. Trzeba to naprawić. Dziewczyny, wybierzcie miejsce i czas.

Danusia nie od razu się zgodziła. Wyobraziła sobie śmiechy, gdy zobaczą, jak się postarzeli. Cieszyła się, że w porę się ogarnęła. Zaproponowała kawiarnię – w dzień pusto, a neutralny teren do niczego nie zobowiązuje.

Chciała ubrać odświętną sukienkę. Ale po pierwsze, zima, zimno, a sukienka cienka. Po drugie, nie na randkę idzie. Założyła spodnie i ciepły sweter. Delikatny makijaż, odrobina różu – podobała się sobie.

Pod kawiarnią zdrętwiała z nerwów. Jeszcze tylko ciśnienie skoczy. Po co się zgodziła? Ale było za późnoWeszła do środka, a gdy Marek wstał, by ją powitać, zrozumiała, że czasem warto dać szansę przeszłości, by odzyskać nadzieję na przyszłość.

Rate article
Fajna Tajna
Ucieczka od samotności