Nie kochasz go, a nam było dobrze, może spróbujemy wszystko zacząć od nowa, co Ty na to?
Równo trzy lata temu rozstałem się z żoną. Rozwód przebiegł spokojnie, obyło się bez wyrzutów, jak to wtedy napisaliśmy w oświadczeniu: różnice charakteru. Nasza córka, Weronika, długo myślała, że to tylko zwykła sprzeczka, a tata po prostu wyjechał na chwilę.
W weekendy świetnie się bawiliśmy spotkania, zabawy, kolacja przy wspólnym stole. Potem wychodziłem, a Weronika żegnała się ze mną ciągnąc pożegnanie i stała przy oknie, patrząc, aż zniknę z ulicy
Tydzień temu Weronika skończyła sześć lat. Przez ostatni rok kontakt z córką był sporadyczny. Powodów było kilka. Poznałem Karolinę i nie mogłem spędzać z Weroniką każdy weekend, a była żona związała się z Markiem. Marta opowiadała, że poznali się na spacerze po Kampinoskim Parku Narodowym. Rozmawiali, wymienili numery telefonu. Marek miał w sobie spokój, był cichy, ale budził zaufanie. Nigdy się nie spóźniał ani nie zapominał o ważnych sprawach. Jeśli dawał słowo, można było być pewnym, że je dotrzyma. Z moją byłę niestety były ciągłe kłótnie, bo oboje nie umieliśmy się dogadać, często przez mój brak zaangażowania
Weronika zaprosiła na swoje urodziny zarówno mnie, jak i Marka. Zacząłem się zastanawiać, jak to wyjdzie i jaka będzie atmosfera. Córka oczywiście czekała na mnie, choć z Markiem dogadywała się dobrze.
Wszyscy goście przyszli równo o siedemnastej, tylko ja się trochę spóźniłem. Weronika prosiła, żeby na mnie poczekać Marta zagadywała gości wspomnieniami i szybkim przeglądem ploteczek.
W końcu wszedłem do mieszkania z dużą paczką prezentów dla Weroniki i bukietem lilii dla Marty. Poczułem się nieco skrępowany. Marek się przedstawił, a ja jakoś naturalnie, choć minęły trzy lata, wszedłem w rolę gospodarza prowadziłem gości do stołu, nalewałem kompot, żartowałem, zupełnie jak dawniej.
Weronika towarzyszyła mi cały wieczór, nie odstępowała na krok. Marek wyraźnie czuł się nieswojo w tej sytuacji, choć Marta próbowała poświęcać mu tyle uwagi, ile mogła.
Po jakimś czasie Marek przeprosił mówiąc, że musi wrócić do domu, bo ma pilną pracę. Pożegnał się uprzejmie.
Kiedy wyszedł, atmosfera zrobiła się jeszcze swobodniejsza. Poszliśmy z Martą do kuchni po ciasto. Wtedy powiedziałem:
Nie kochasz go, a nam naprawdę było dobrze. Może spróbujemy raz jeszcze od nowa?
Była zaskoczona. Po chwili odpowiedziała stanowczo:
Nie, nie chcę. Próbowałam już, ale my się nie sprawdziliśmy razem. Łączy nas tylko Weronika i na tym poprzestańmy. Cieszę się, że ją kochasz i że ona zawsze czeka na spotkania z tobą, ale ja już nie czekam na Ciebie. Zwłaszcza po tym, jak zacząłeś spotykać się z Karoliną.
To co innego przyznałem to tylko dla ciała, nie dla serca. Nie wyobrażam sobie z nią życia
Tym bardziej szukaj kogoś, z kim będziesz mógł stworzyć coś trwałego, a nie udawać.
Goście zaczęli się rozchodzić. Zostałem ostatni, pomogłem Marty przy zmywaniu naczyń, położyłem Weronikę spać i miałem nadzieję, że Marta zaprosi mnie, abym został na noc. Kiedy zorientowałem się, że nie usłyszę tej propozycji, nie zamierzałem psuć wieczoru. Podziękowałem za rozmowy, ucałowałem ją w policzek i wyszedłem.
Zadzwoniła do Marka i zapytała, czy jutro możemy wybrać się razem na piknik. Marek bardzo się ucieszył, obiecał, że wszystko przełoży i przyjedzie po Martę i Weronikę o dziewiątej rano.
Dokładnie o dziewiątej zadzwonił dzwonek do drzwi. Weronika wykrzyknęła: Hurra! Urodziny trwają dalej!. Spędzili we trójkę cudowny dzień pod Warszawą, na łonie natury. Wieczorem Marta zapytała córkę:
Weronika, masz coś przeciwko temu, żeby Marek zamieszkał z nami?
Dziewczynka spojrzała poważnie i odparła:
Ty zawsze na niego czekasz, a wtedy będziesz go widywać codziennie
Kiedy po wszystkim usiadłem w kuchni, zrozumiałem, że najważniejsze jest szczęście Weroniki oraz spokój Marty. Zrozumiałem też, jak trudno pogodzić dawną bliskość z nowym życiem. Teraz wiem, że przeszłość to tylko wspomnienia, a odwaga do budowania przyszłości jest najważniejsza.



