Trzy małżeństwa i czworo dzieci. Kobieta z przyczepą kempingową czy kobieta, która zna swoją wartość?

Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć ostatnio spotkałam moją koleżankę Basię, która podzieliła się ze mną swoją niesamowitą historią życia. Jej pogoda ducha i szczerość sprawiły, że od razu jej zaufałam. Basia miała naprawdę wyboistą drogę. Jest mamą czwórki dzieci: najstarszy syn ma 22 lata, bliźniacy są w wieku piętnastu lat, a najmłodsza córka ma pięć. Najciekawsze, że każde z dzieci ma innego ojca, a Basia była trzy razy zamężna.

Pierwsze małżeństwo skończyło się przez alkoholizm męża, który zupełnie nie miał ochoty walczyć z nałogiem. Drugi mąż to była katastrofa próbował żyć na koszt Basi i swojej mamy. Rozstali się, gdy Basia miała 33 lata. Pamiętam, jak mi opowiadała, że wtedy pracowała w call center dużej firmy, a jej życie to był jeden wielki chaos.

Z czasem pierwszy mąż zdecydował się na terapię, poprawiły się jego kontakty z synem i zaczął płacić alimenty. Za to drugi kompletnie zniknął i nie interesował się nawet losem bliźniaków. W tym całym zamieszaniu Basia rozmawiała, poznawała różnych facetów, ale żaden z tych związków nie był na poważnie. Swojego obecnego męża poznała przez Facebooka.

Podczas jednych świąt planowała wyjazd nad Bałtyk, akurat do rodzinnej miejscowości faceta, z którym pisała w internecie. Spotkali się, coś między nimi zaiskrzyło, pojawiła się ta magia piękne wieczory na plaży, leżenie przy szumie morza. Potem przeprowadziła się do niego, a bliźniacy zaczęli naukę w nowej szkole. Niestety sielanka nie trwała długo, bo on stwierdził, że nie chce tych wszystkich zmian, przeprowadzki, ślubu i po prostu się rozstali. Basia jednak postanowiła zostać nad morzem, bo się zakochała w tym miejscu. Jej najstarszy syn sam podjął decyzję, że chce zamieszkać z ojcem, a Basia szanowała jego wybór.

Żeby nie zwariować i trochę wyjść do ludzi, założyła profil na portalu randkowym i poznała tam mnóstwo mężczyzn. Nie szukała czegoś na stałe, chciała się po prostu cieszyć wolnością i życiem. No i któregoś dnia trafiła na Piotra był od niej rok młodszy, mieszkał całe życie w tym samym mieście. Od razu załapali świetny kontakt i po dziesięciu miesiącach już byli małżeństwem. Piotr nie miał dzieci, a Basia urodziła im córeczkę. Teraz mają własny dom, kawałek ogródka i nawet małą hodowlę zwierząt. Co jest super, to że ich plany i marzenia zawsze się idealnie pokrywały, zupełnie bez zbędnych rozmów, jakoś wszystko się samo układało.

Jak wysłuchałam tej historii, to miałam taką refleksję, że naprawdę nigdy nie można się poddawać. Najważniejsze to dbać o siebie i pielęgnować w sobie tę miłość do samej siebie. Po co uganiać się za facetem czy za obrączką? Trzeba doceniać życie, nie pozwolić, by chwile smutku zamieniły się w życiowy dramat. Dzieci nigdy nie są przeszkodą! Zawsze ktoś się znajdzie, kto zaakceptuje Ciebie taką, jaka jesteś. Najpierw polub siebie, a życie na pewno Ci się odwdzięczy!

Rate article
Fajna Tajna
Trzy małżeństwa i czworo dzieci. Kobieta z przyczepą kempingową czy kobieta, która zna swoją wartość?