Trzy lata temu rozwiodłam się z mężem. Łączyło nas już tylko jedno nasz synek. W ogóle nie zdziwiło mnie, kiedy miesiąc po rozwodzie Wojtek znalazł nową, młodszą dziewczynę. Trzy miesiące temu pobrali się w Krakowie.
Szczerze mówiąc, to już nie miało dla mnie znaczenia. Jednak wczoraj dostałam od niej wiadomość, która wstrząsnęła moim spokojem. Napisała mi, żebym odpuściła i przestała żądać od Wojtka pieniędzy, bo teraz i tak już nic nie dostanę.
Nasz Staś ma pięć lat. Przez długi czas byłam na urlopie wychowawczym, więc Wojtek opłacał wszystkie nasze rachunki. Teraz pracuję na pół etatu w jednym z biur w centrum Warszawy.
Tuż po rozwodzie ustaliliśmy, że sprzedamy nasze trzypokojowe mieszkanie na Mokotowie i podzielimy pieniądze, żeby kupić dwa mniejsze dla niego i dla mnie z Stasiem.
Wojtek płaci solidne alimenty nie mam na co narzekać. Ale bardzo mi zależy, żeby sama pokrywać większość swoich wydatków, więc ciągle biorę udział w kolejnych rekrutacjach i marzę o etacie. Te pieniądze, które co miesiąc dostaję od Wojtka, wydaję wyłącznie na Stasia. Przedszkole, zajęcia dodatkowe, zabawki, zdrowe jedzenie. Trochę odkładam na opłaty za media.
Niedawno Staś uparł się, żeby chodzić na judo to także kolejne wydatki.
Tego lata Wojtek przesłał więcej pieniędzy pod warunkiem, że zabiorę synka na prawdziwe wakacje. Pojechaliśmy w Tatry. Radość Stasia była bezcenna pierwszy raz widział góry, biegał po szlakach, pił ciepłe kakao w schronisku.
Jestem wdzięczna Wojtkowi, że mimo naszego rozwodu, nie zapomina o synu. Gdy miałam awaryjne sytuacje, bez wahania zostawiałam Stasia pod jego opieką. Wojtek zabierał go do Złotych Tarasów albo na spacer do Łazienek czy do kina. Nigdy jednak Staś nie był w nowym domu ojca.
Domyślałam się, że powodem była ta nowa kobieta. Nie obchodziło mnie to, dopóki nie zaczęła ingerować w nasze sprawy.
Ostatnio jednak nie wytrzymała i zadzwoniła do mnie. Wypominała, że nie mam sumienia, bo jej mąż wydaje na nas większą część swoich zarobków.
Nie zamierzałam milczeć. Po rozmowie od razu powiedziałam o wszystkim Wojtkowi. Był wściekły. Powiedział jej, żeby się nie mieszała w jego relacje z synem, a tym bardziej nie rządziła jego pieniędzmi.
Ale i tak nie mogę przestać się martwić, że ona jednak przekona Wojtka, żeby zmniejszył alimenty lub ograniczył pomoc. Wtedy będę musiała odmawiać Stasiowi rzeczy, które teraz są dla niego codziennością.
Mam nadzieję, że Wojtek ma w sobie jeszcze to człowieczeństwo, szczerość i dobroć, przez które kiedyś się w nim zakochałam.


