Minęło już trzy lata, odkąd rozstałam się z mężem. Nasze drogi tak bardzo się rozeszły, że poza naszym synkiem, nic nas nie łączyło. Nic więc dziwnego, że ledwie miesiąc po rozwodzie Adam spotkał nową, młodszą kobietę. Zaledwie trzy miesiące temu wzięli ślub.
Dziś, z perspektywy czasu, niewiele mnie to już obchodzi. Jednak wczoraj otrzymałam od tej właśnie kobiety wiadomość, która mocno mnie zaskoczyła. Napisała, że powinnam zostawić Adama w spokoju i przestać żądać od niego pieniędzy, bo rzekomo i tak już nic nie dostanę.
Nasz syn, Staś, ma pięć lat. Wcześniej, będąc na urlopie wychowawczym, to Adam pokrywał wszystkie wydatki związane z synem i domem. Dziś pracuję na pół etatu, próbując samodzielnie stanąć na nogi.
Tuż po rozwodzie umówiliśmy się, że sprzedamy nasze trzypokojowe mieszkanie w Krakowie i kupimy dwa osobne – jedno przypadło Adamowi, a drugie mnie i Stasiowi.
Adam regularnie płaci alimenty, całkiem przyzwoite zresztą. Ja jednak zawsze starałam się radzić sobie sama, dlatego ciągle chodzę na rozmowy kwalifikacyjne, szukając pełnego etatu. Pieniądze od Adama przeznaczam wyłącznie na potrzeby naszego synka opłacam przedszkole, zajęcia dodatkowe, zabawki, jedzenie, czasem rachunki za media.
Ostatnio Staś bardzo chce chodzić na zajęcia judo, co oznacza kolejne wydatki.
Tego lata Adam przelał mi dodatkowe pieniądze pod warunkiem, że zabiorę Stasia na wakacje. Pojechaliśmy więc w Tatry. Szczęście chłopca było niewymowne to były dla niego najpiękniejsze dni tego roku.
Cieszę się, że Adam, mimo naszej rozłąki, nigdy nie zapomniał o synu. Gdy byłam zajęta, bez problemu zostawiałam Stasia pod jego opieką. Adam zabierał go do galerii handlowych, na spacery, bywał z nim w kinie. Jednak Staś nigdy nie odwiedzał ojca w jego nowym domu.
Zawsze podejrzewałam, że to przez jego nową żonę Martę. Szczerze mówiąc, nie myślałam o tym za dużo, dopóki nie dotarła do mnie jej wiadomość.
Niedawno zdobyła się nawet na odwagę, by zadzwonić. Usłyszałam, że nie mam serca, bo Adam wydaje na nas większość swojej pensji. Nie mogłam milczeć natychmiast opowiedziałam wszystko Adamowi. Rozzłościło go to strasznie. Podobno powiedział Marcie, by nie mieszała się w jego sprawy, a tym bardziej nie rozporządzała jego pieniędzmi.
Mimo to coraz częściej boję się, że wpłynie ona na Adama i przekona go, by wydawał na syna mniej. Wtedy musiałabym odmawiać Stasiowi coraz więcej.
W głębi duszy wierzę jednak, że Adam ciągle ma w sobie tę dobroć, szczerość i człowieczeństwo, w których kiedyś się zakochałam.


