To ty masz kłopoty, siostrzyczko, to nie twoje mieszkanie.
Moja ciotka, siostra mamy, nigdy nie miała dzieci, ale za to posiadała piękne mieszkanie z trzema sypialniami w samym centrum Warszawy. Niestety, zdrowie jej nie sprzyjało. Jej mąż, zapalony kolekcjoner, sprawił, że ich lokum bardziej przypominało gabinet osobliwości niż zwykłe mieszkanie.
Moja młodsza siostra, Kinga, ma męża, który woli leżeć na kanapie niż pracować, oraz dwójkę dzieci. Mieszkają w wynajętym pokoju w akademiku. Gdy tylko Kinga dowiedziała się o chorobie ciotki, od razu przybiegła do niej, by wylewać swoje żale i narzekać na los.
Od razu muszę powiedzieć, że nasza ciotka to osoba o ostrym języku i twardej ręce. Przez lata namawiała mnie i mojego męża, byśmy zamieszkali u niej, obiecując, że kiedyś zostawi nam to mieszkanie.
Mieliśmy jednak własne, więc odmówiliśmy tej “wspaniałej propozycji”. Od czasu do czasu przywozimy jej zakupy i leki, a ja pomagam w sprzątaniu. Robimy to z obowiązku, nie dla metrażu. Kinga jednak, po tej wizycie, spakowała całą rodzinę i wprowadziła się do ciotki po kilku dniach.
Z Kingą nigdy nie było nam po drodze zawsze patrzyła na mnie z zazdrością. Ja mam pracowitego męża, wspaniałego syna, dobrą posadę, zarabiam przyzwoicie i mam własne cztery kąty. Kinga dzwoniła tylko wtedy, gdy potrzebowała pożyczyć pieniądze.
A że pamięć ma krótką, nigdy ich nie oddawała. Gdy zaszłam w drugą ciążę, nie miałam już czasu dla ciotki, choć mąż nadal czasem przywoził jej paczki z jedzeniem. Kiedy moje dziecko skończyło pół roku, postanowiłam odwiedzić ciotkę. Gdy podeszłam pod drzwi, usłyszałam krzyk to Kinga wrzeszczała:
Dopóki nie podpiszesz darowizny, nie dostaniesz jeść! Wracaj do swojej budy i nie waż się z niej wychodzić!
Zadzwoniłam. Gdy Kinga mnie zobaczyła, nawet nie chciała mnie wpuścić, od razu zaczęła się rzucać:
Nie licz, że wejdziesz! To mieszkanie nigdy nie będzie twoje!
Tylko groźba wezwania policji zmusiła ją, by mnie wpuściła. Ciotka wyglądała na dziesięć lat starszą niż wcześniej. Gdy mnie zobaczyła, rozpłakała się.
No i czego beczysz? Powiedz jej, jak u nas dobrze, i niech się odczepi! Nawet dziecka nie przyprowadziła! wrzeszczała Kinga.
W pokoju ciotki zostało tylko łóżko. Z sypialni wynieśli nawet szafę, a jej rzeczy leżały na podłodze. Zniknęły też wszystkie kolekcjonerskie przedmioty, a ciotka nie miała na sobie swojej drogiej biżuterii. Od razu zrozumiałam, że Kinga i jej mąż żyją z tego, co sprzedali z mieszkania.
Powiedziałam, że muszę skorzystać z łazienki, i stamtąd wysłałam mężowi SMS, że ciotkę trzeba ratować. Potem wróciłam i zaczęłam opowiadać ciotce o ostatnim roku mojego życia. Gdy wspomniałam o narodzinach dziecka, dodałam: Musisz jeszcze trochę poczekać i mocno ścisnęłam jej dłoń, znacząco mrugając. Ciotka zrozumiała i spojrzała z wdzięcznością.
Kinga próbowała mnie wyrzucić, a jej mąż co chwilę zaglądał, pytając, czy nie powinienem wracać do dziecka. Mój mąż przyjechał godzinę później z policjantem. Kinga nie kwapiła się z otwieraniem drzwi. Dopiero gdy powiedziałam, że to mąż po mnie przyjechał, wpuścili nas.
Funkcjonariusz okazał się niemiłą niespodzianką dla Kingi i jej męża. Zaprosiłam go do ciotki i wyjaśniłam:
Proszę spojrzeć, to ofiara. Słyszałam, jak nie dają jej jeść. Wyprowadzili meble, sprzedali złoto i cenne przedmioty. Mąż ciotki był kolekcjonerem mieli tu wiele wartościowych rzeczy.
Gdy Kinga zaczęła jęczeć, policjantka zapytała ciotkę:
Czy chce pani złożyć oficjalne zeznanie?
Kinga wyszła z sądu z lekkim wyrokiem, ale jej mężowi zebrali dwa lata więzienia. Mama przygarnęła Kingę i dzieci, choć wcześniej wyrzuciła ją z domu. Mama obraziła się na mnie za całą tę sprawę i oznajmiła, że nie dostanę po niej nic. Ale ciotka w podzięce za pomoc zostawiła mi w spadku swoje mieszkanie.
Teraz, tak jak kiedyś, regularnie odwiedzamy ciotkę. Zatrudniliśmy dla niej pielęgniarkę. Nie chcę nawet myśleć, przez co przeszła, mieszkając z Kingą!



