To nawet nie podlega dyskusji – Nina będzie mieszkać z nami, to nawet nie podlega dyskusji – powiedział Zahar, odkładając łyżkę na bok. Do kolacji nawet nie tknął, najwyraźniej przygotowując się na poważną rozmowę. – Mamy pokój, właśnie skończyliśmy remont. Więc za dwa tygodnie córka przeprowadzi się do nas. – O niczym nie zapomniałeś? – Ksenia policzyła do dziesięciu w myślach, zanim zapytała. – Na przykład, że ten pokój przygotowaliśmy dla naszego przyszłego WSPÓLNEGO dziecka? A może zapomniałeś, że Nina ma matkę, u której powinna mieszkać? – Pamiętam, że rozważaliśmy dziecko – mruknął ponuro mężczyzna. Miał nadzieję, że żona bez sprzeciwu zgodzi się na jego słowa i dalsza dyskusja nie będzie konieczna. – Ale nic się nie stanie, przełożymy to o dwa, trzy lata. Poza tym, musisz jeszcze skończyć studia, więc to nie czas na dzieci. A Nina nie chce mieć rodzeństwa. Co do jej matki… – Zahar uśmiechnął się krzywo – wystąpię o ograniczenie jej praw rodzicielskich. Dla dziewczynki po prostu niebezpiecznie przebywać z tą kobietą pod jednym dachem! – Dziewczynki? – Ksenia uniosła brwi ze zdziwieniem. – Przecież ona ma dwanaście lat. To już całkiem dorosła dziewczyna. I na czym polega niebezpieczeństwo? Że nie pozwala Ninie wychodzić po dziesiątej wieczorem? Czy dlatego, że każe jej odrabiać lekcje pod groźbą odebrania telefonu albo wyłączenia internetu? Twoja była to wręcz święta kobieta, skoro jeszcze nie użyła pasa! – Nic nie wiesz – wysyczał przez zęby Zahar. – Nina wiele razy pokazywała mi siniaki, pozwoliła przeczytać wiadomości pełne wyzwisk i gróźb! Nie pozwolę, żeby zniszczyła życie mojej córki! – A właśnie to teraz robisz – idąc na smyczy dziecka. Ksenia spokojnie wstała od stołu, zostawiając prawie nietkniętą zupę. Apetyt zniknął, a widok niezadowolonego męża przyprawiał ją o ból głowy. Już wcześniej ostrzegano ją – nie spiesz się z małżeństwem! Pożyjcie razem kilka lat, sprawdźcie, jak silne są wasze uczucia… Ale ona była mądrzejsza! Sama najlepiej wiedziała, jak postępować! I bardzo chciała wyprzedzić koleżanki… Dlaczego znajomi byli przeciwni pośpiesznej ślubowi? Sprawa była prosta – dla Zahara to drugie małżeństwo, jest starszy od niej o piętnaście lat, a ma już dość dużą córkę, którą uwielbia. Trzy powody, z osobna niewielkie, razem… Prawie katastrofa. Tak naprawdę dwie pierwsze rzeczy jej nie przeszkadzały. Wręcz przeciwnie, podobało jej się, że mąż jest starszy i ma już doświadczenie rodzinne. Od samej Kseni wiedziała, że rozwód z Alą był za porozumieniem stron i ona nie miała do męża żadnych pretensji. Ale ta trzecia sprawa… Nina. Przeraźliwie rozpieszczona, nieposłuszna dziewczynka, która prawie całe swoje życie spędziła u babci, bo rodzice ciężko pracowali, żeby zapewnić jej dobrą przyszłość. Rozwód niewiele ją obchodził, bo wiedziała, że tata nigdy jej nie zostawi, nawet jeśli się znowu ożeni. Za to nowy mąż mamy… Na to nie była przygotowana. Nie tylko ojczym wziął się poważnie za jej wychowanie, ale i mama, która zmieniła pracę i spędzała w domu znacznie więcej czasu, całkowicie wspierała nowego męża. Godzina policyjna, lekcje, korepetytorzy – bo Nina miała zaległości niemal we wszystkich przedmiotach… To wszystko wkurzało dziewczynkę, od dziecka przyzwyczajoną do spędzania czasu przed telewizorem lub komputerem. Tak bardzo ją to drażniło, że zaczęła wymyślać różne historie i stresować nimi ojca. Tak, Nina chciała mieszkać z tatą, dobrze rozumiejąc, że ze względu na jego pracę będzie przez większość czasu pozostawiona samej sobie. Ksenię całkowicie pomijała – nie miała zamiaru słuchać macochy starszej od siebie zaledwie o dziewięć lat. I dla „wolnego życia” była gotowa na wiele. ********************** – Nina przyjeżdża dzisiaj. Przygotuj dla niej pokój i proszę, nie denerwuj jej – dziewczynka wiele już przeszła – Zahar postawił żonę przed faktem dokonanym, dobierając krawat do nowego garnituru. – Gdybym wcześniej wiedział, że Ala przez faceta będzie krzywdzić córkę… Ale co teraz o tym mówić? Czasu nie wrócimy. – Czyli nie zmieniłeś zdania, tak? Naprawdę chcesz zabrać córkę do nas? – Ksenia do końca miała nadzieję, że mężowi się nie uda. – I kto się nią zajmie? Najwcześniej wracasz do domu o ósmej. – Ty się nią zajmiesz – wzruszył ramionami mąż. – To nie trzylatka, radzi sobie sama. – Mam za chwilę sesję, sam mówiłeś, że muszę się uczyć – uśmiechnęła się złośliwie dziewczyna. – Niech Nina zachowuje się cicho i nie przeszkadza mi w nauce. Mam nadzieję, że potrafi zmywać naczynia i myć podłogi, bo przez najbliższe dwa tygodnie to jej zaszczytny obowiązek. – Nie jest sprzątaczką… – Ja też nie – przerwała mu Ksenia. – Ale skoro ma z nami mieszkać, będzie pomagać w domu. Lepiej omów z córką zasady wspólnego życia. ************************ – Tato, i pozwolisz, żeby ona się ze mnie naśmiewała? Nawet z koleżankami nie mogę spokojnie wyjść, twoja żona zwaliła na mnie całą robotę domową, a sama z uśmiechem ogląda telewizję. Ksenia, która przypadkiem podsłuchała rozmowę, uśmiechnęła się krzywo. Tak, na pewno, jeszcze ją do czegoś zmusi! Prędzej niebo z ziemią się zamienią! – Porozmawiam z Ksenią, obiecuję. Ale i ty postaraj się z nią dogadać. Rozumiem, że ci ciężko, ale po prostu nie jestem w stanie pilnować cię przez cały czas. Znajdź wspólny język z Ksenią, pokaż jej, że jesteś dobrą dziewczyną. – Dobrze, spróbuję – powiedziała Nina niechętnie, wiedząc, że teraz już więcej z taty nie wyciągnie. – A to prawda, że kupiłeś jej samochód? – No tak, a co? – A nic! Tylko mówiłeś mi, że nie masz wolnych pieniędzy, żeby wysłać mnie na wakacje za granicę! Bardzo o tym marzyłam! – Sama i tak nie pojedziesz, masz tylko dwanaście lat, a ja pracuję. Latem pojedziemy całą rodziną. – A ja nie chcę całą rodziną! Nie kochasz mnie, tak? – dziewczynka wybuchnęła płaczem. – Po co zabierałeś mnie od mamy? Twojej żonie tylko przeszkadzam, a ty zawsze jesteś zajęty… Dalej Ksenia nie słuchała. Zrozumiała, że prędzej czy później Nina i tak dopnie swego. I to nie chodzi tylko o wakacje. Sprytna dziewczynka postanowiła wygonić kolejną kandydatkę do ojcowych pieniędzy z rodziny. I chyba jej się to uda. Dziewczyna miała już dość ciągłych pretensji od męża i poważnie pomyślała – jeszcze jedna kłótnia i będzie rozwód. A na koniec trochę zepsuje dziewczynce radość z wygranej, informując, że po rozwodzie Zahar i tak będzie płacił ciężko zarobione pieniądze. W formie alimentów. ********************** I tak, Ksenia miała rację: wieczór zaczął się od lawiny pretensji. Spokojnie wysłuchała wszystkiego i oznajmiła, że składa pozew o rozwód. – Chcę żyć spokojnie, a nie słuchać ton brudów na mój temat. I tak, ostrzegałam cię, że wchodzenie w gry twojej córki to zły pomysł – widząc triumfujący uśmiech Niny, Ksenia szybko sprowadziła ją na ziemię. – Ty też się nie ciesz za bardzo, kto wie, jak ci się życie ułoży. Na przykład, mogę postawić twojemu tacie ultimatum – jeśli będzie chciał widywać nasze dziecko – dziewczyna pogładziła się po brzuchu – musiałby odesłać cię do matki. Albo coś w tym stylu. Nina nie mogła znaleźć słów z oburzenia, a Zahar był zszokowany. Ksenia zabrała już spakowaną walizkę i wyszła z mieszkania. Tak naprawdę nie była w ciąży, po prostu chciała zestresować nieznośną dziewczynkę. I dać nauczkę mężczyźnie, który kompletnie nie zna się na wychowaniu dzieci…

To nawet nie podlega dyskusji

Nina będzie mieszkała z nami, to nawet nie podlega dyskusji powiedział z powagą Zbigniew, odkładając łyżkę na stół. Do kolacji nawet nie tknął, jakby specjalnie się przygotowywał na poważną rozmowę. Mamy pokój, właśnie skończyliśmy remont. Więc za dwa tygodnie córka się do nas przeprowadzi.

O niczym nie zapomniałeś? spytała Monika, w myślach licząc do dziesięciu. Na przykład o tym, że ten pokój przygotowywaliśmy dla NASZEGO wspólnego dziecka? Albo może umknął ci fakt, że Nina ma matkę, z którą powinna mieszkać?

Pamiętam, że rozważaliśmy dziecko Zbigniew skinął głową, marszcząc czoło. Liczył na to, że żona po prostu przyjmie jego decyzję bez sprzeciwu i dalszych dyskusji nie będzie. Ale to może poczekać jeszcze kilka lat. Zwłaszcza, że musisz skończyć studia, a to nie czas na dzieci. Poza tym, Nina nie chce rodzeństwa. Jeśli chodzi o jej matkę… Zbigniew wykrzywił usta w uśmiechu będę zabiegać o odebranie jej praw rodzicielskich. Dla dziecka niebezpiecznie jest być pod jednym dachem z tą kobietą!

Dla dziecka? Monika uniosła brwi ze zdziwieniem. Przecież ona ma dwanaście lat. To całkiem dorosła dziewczyna. I w czym to niby jest niebezpieczne? Że twoja córka nie może wychodzić na dwór po dziesiątej wieczorem? Albo że musi robić zadania domowe, bo mama grozi, że zabierze jej telefon albo wyłączy internet? Twoja była żona to święta kobieta, skoro jeszcze nie sięgnęła po pasek!

Nic nie wiesz warknął przez zęby Zbigniew. Nina parę razy pokazywała mi siniaki, czytałem wiadomości z wyzwiskami i groźbami! Nie pozwolę zniszczyć życia swojej córce!

Właśnie to robisz: idziesz na jej zachcianki.

Monika spokojnie wstała od stołu, zostawiając niedojedzoną zupę. Już nie miała apetytu, a widok niezadowolonego męża tylko przyprawiał ją o ból głowy. Ostrzegali ją przecież nie spiesz się z zamążpójściem! Zamieszkajcie razem, sprawdźcie się Ale ona wiedziała swoje! Musiała wyprzedzić koleżanki

Dlaczego znajomi byli przeciwni szybkiemu ślubowi? Powody były proste to już drugie małżeństwo Zbigniewa, jest od niej starszy o piętnaście lat i ma prawie nastoletnią córkę, w której jest zakochany po uszy. Osobno żaden z tych powodów nie wydaje się znaczący, ale razem katastrofa.

Pierwsze dwie rzeczy szczególnie Monice nie przeszkadzały. Wręcz przeciwnie podobało jej się, że mąż jest starszy i ma życiowe doświadczenie. Wiedziała zresztą z pierwszej ręki, że rozwód z Beatą był za porozumieniem i nie było żadnych pretensji z jej strony.

Ale ten trzeci powód Nina. Rozpuszczone, zbuntowane dziecko, które większość czasu spędzało u babci, bo rodzice pracowali na jej lepszą przyszłość. Rozwód nie zrobił na niej wielkiego wrażenia, bo wiedziała, że ojciec jej nie opuści, nawet gdy się ożeni po raz drugi. Czego nie przemyślała to nowego męża mamy. Dziewczyna nie była na to gotowa.

Nowy ojczym zabrał się poważnie za jej wychowanie, mama, która zmieniła pracę i coraz więcej czasu spędzała w domu, stanęła po jego stronie.

Godzina policyjna, lekcje, korepetycje, bo Nina miała zaległości w szkole Wszystko ją to drażniło. Przyzwyczajona była do telewizora i komputera od dziecka. Tak ją to wkurzało, że zaczęła wymyślać historie i nerwowo podburzała nimi ojca.

Tak, Nina chciała mieszkać z tatą dobrze wiedziała, że przez jego pracę będzie mieć sporo swobody. Moniki nie brała kompletnie pod uwagę. Nie zamierzała słuchać macochy, która była starsza tylko o dziewięć lat.

I dla “wolności” była gotowa na wszystko.

**********************

Nina przyjedzie dziś wieczorem. Przygotuj jej pokój i proszę cię, nie denerwuj jej, już i tak sporo przeszła Zbigniew postawił Monikę przed faktem, dobierając krawat do nowego garnituru. Gdybym wiedział wcześniej, że Beata dla nowego mężczyzny zacznie gnębić własną córkę… Ale co tu teraz roztrząsać, czasu się nie cofnie.

Czyli naprawdę nie zmieniłeś zdania? Naprawdę chcesz zabrać córkę do nas? Monika do końca miała nadzieję, że mąż coś jeszcze wymyśli. Kto niby będzie się nią opiekował? Przecież najwcześniej wracasz do domu o ósmej.

Ty będziesz się nią opiekować wzruszył ramionami. Nie ma trzech lat, jest już samodzielna.

Najwyżej mam teraz sesję, sam mówiłeś, że muszę się skupić na nauce zgryźliwie się uśmiechnęła. Niech Nina siedzi cicho i mi nie przeszkadza. Mam nadzieję, że potrafi zmywać i zamiatać, bo przez najbliższe dwa tygodnie to będzie jej obowiązek.

Przestań, to nie służąca

Tak samo jak ja przerwała mu Monika. Skoro będzie z nami mieszkać, to musi pomagać. Warto by było ustalić zasady współżycia.

************************

Tata, pozwolisz jej mnie tak traktować? Nawet spotkać się z koleżankami nie mogę, twoja żona wszystko zrzuca na mnie, a sama rozsiada się przed telewizorem z uśmiechem.

Monika usłyszała przypadkiem tę rozmowę i skrzywiła się z ironią. Akurat zmusić Ninę do roboty w domu? Co to, to nie!

Pogadam z Moniką, obiecuję. Ale ty również musisz spróbować się z nią dogadać. Wiem, że ci ciężko, ale po prostu nie mogę cały czas cię pilnować. Spróbuj znaleźć z nią wspólny język, pokaż, że jesteś grzeczna.

No dobrze, spróbuję mruknęła Nina, widząc, że niczego więcej od ojca nie wyciągnie. A to prawda, że kupiłeś jej samochód?

No tak, a co?

Nic, zupełnie nic A mi powiedziałeś, że nie masz na razie pieniędzy, żeby mnie wysłać na obóz za granicę na wakacje! Tak o tym marzyłam!

Sama nie pojedziesz, masz dopiero dwanaście lat. Pojedziemy wszyscy razem, latem, całą rodziną.

Nie chcę z całą rodziną! Wcale mnie nie kochasz, co? dziewczyna się rozpłakała. Po co mnie w takim razie zabrałeś od mamy? Przeszkadzam twojej żonie, ty ciągle zajęty

Reszty Monika już nie chciała słuchać. Była pewna, że Nina swój cel osiągnie. Dotyczyło to nie tylko wyjazdu. Sprytna dziewczyna postanowiła wyeliminować kolejną konkurentkę do tataowych pieniędzy. I chyba jej się uda.

Monika miała już dość pretensji męża i podjęła decyzję jeszcze jedna kłótnia i rozwód. Pod koniec zamierzała jeszcze trochę popsuć Ninie satysfakcję, mówiąc że po rozwodzie Zbigniew i tak będzie musiał płacić jej alimenty.

**********************

No i Monika miała rację wieczór zaczął się od listy zarzutów. Wysłuchała wszystkiego i spokojnie oznajmiła, że składa pozew o rozwód.

Chcę żyć spokojnie, a nie słuchać ciągle obelg pod swoim adresem. Uprzedzałam cię, że uleganie kaprysom córki to zły pomysł widząc triumfujący uśmiech Niny, Monika postanowiła ją trochę przytemperować. A ty się nie ciesz za bardzo. Jeszcze nie wiadomo, jak się twoje życie potoczy. Na przykład mogę postawić twojemu ojcu ultimatum: jeśli chce się widywać z naszym dzieckiem pogładziła się po brzuchu będzie musiał cię oddać z powrotem do matki. Albo coś w tym rodzaju.

Nina nie wiedziała, co powiedzieć, a Zbigniew przetwarzał jeszcze całą sytuację. Monika zabrała spakowaną walizkę i wyszła z mieszkania. Tak naprawdę dziecka nie miała, chciała tylko przestraszyć upartą dziewczynę, a Zbigniewowi dać lekcję, jak niewiele wie o psychologii dziecięcejZa drzwiami, na klatce schodowej, Monika wzięła głęboki oddech. Dzwonki tramwajów i samochodowe klaksony dochodziły z ulicy; byli tacy, którzy się śpieszyli, walczyli o swoje. Poczuła dziwną ulgę jej świat, choć trzaskał się właśnie z hukiem, wreszcie należał do niej.

W mieszkaniu cisza trwała kilkanaście sekund. Nina patrzyła na ojca, po raz pierwszy niepewna zwycięstwa. Zbigniew, nadal oniemiały, wstał i wpatrywał się w drzwi, jakby miał nadzieję, że Monika zaraz wróci z uśmiechem i żartem na ustach, gotowa udawać, że to była tylko awantura jakich wiele.

Tym razem nie wróciła.

Nina przez chwilę chciała coś powiedzieć, ale słowa nie chciały przejść jej przez gardło. Po raz pierwszy zrozumiała, jak bardzo świat dorosłych różni się od jej wyobrażeń. Nie było tu wygranych nie dziś, nie teraz.

Zbigniew powoli podszedł do okna i spojrzał w ciemność, jakby tam chciał znaleźć odpowiedź. W głowie miał echo dawnych rozmów z Moniką, jej żartów o wspólnych dzieciach, ich planów, na które nie było miejsca dla kaprysów, dla wyścigu o uwagę.

Tato szepnęła Nina cicho, wyciągając niepewnie dłoń. Może wrócę na jakiś czas do mamy. Tak będzie lepiej. Dla wszystkich.

A potem, bez łez i bez gniewu, po prostu wyszła do swojego pokoju, zamykając cicho drzwi.

Zaś za ścianą, gdzie pachniała jeszcze farba po niedawnym remoncie, pokój przygotowany dla “wspólnego dziecka” pozostawał pusty. Ale być może nie na zawsze. Bo czasem trzeba pozwolić, by pewne rzeczy się rozsypały, zanim cokolwiek uda się zbudować na nowo.

Monika, idąc przez nocne miasto, uśmiechnęła się do siebie z ulgą i nadzieją. Bo wiedziała już jedno: lepiej być samą niż wiecznie drugą. A życie właśnie na nowo się zaczynało.

Rate article
Fajna Tajna
To nawet nie podlega dyskusji – Nina będzie mieszkać z nami, to nawet nie podlega dyskusji – powiedział Zahar, odkładając łyżkę na bok. Do kolacji nawet nie tknął, najwyraźniej przygotowując się na poważną rozmowę. – Mamy pokój, właśnie skończyliśmy remont. Więc za dwa tygodnie córka przeprowadzi się do nas. – O niczym nie zapomniałeś? – Ksenia policzyła do dziesięciu w myślach, zanim zapytała. – Na przykład, że ten pokój przygotowaliśmy dla naszego przyszłego WSPÓLNEGO dziecka? A może zapomniałeś, że Nina ma matkę, u której powinna mieszkać? – Pamiętam, że rozważaliśmy dziecko – mruknął ponuro mężczyzna. Miał nadzieję, że żona bez sprzeciwu zgodzi się na jego słowa i dalsza dyskusja nie będzie konieczna. – Ale nic się nie stanie, przełożymy to o dwa, trzy lata. Poza tym, musisz jeszcze skończyć studia, więc to nie czas na dzieci. A Nina nie chce mieć rodzeństwa. Co do jej matki… – Zahar uśmiechnął się krzywo – wystąpię o ograniczenie jej praw rodzicielskich. Dla dziewczynki po prostu niebezpiecznie przebywać z tą kobietą pod jednym dachem! – Dziewczynki? – Ksenia uniosła brwi ze zdziwieniem. – Przecież ona ma dwanaście lat. To już całkiem dorosła dziewczyna. I na czym polega niebezpieczeństwo? Że nie pozwala Ninie wychodzić po dziesiątej wieczorem? Czy dlatego, że każe jej odrabiać lekcje pod groźbą odebrania telefonu albo wyłączenia internetu? Twoja była to wręcz święta kobieta, skoro jeszcze nie użyła pasa! – Nic nie wiesz – wysyczał przez zęby Zahar. – Nina wiele razy pokazywała mi siniaki, pozwoliła przeczytać wiadomości pełne wyzwisk i gróźb! Nie pozwolę, żeby zniszczyła życie mojej córki! – A właśnie to teraz robisz – idąc na smyczy dziecka. Ksenia spokojnie wstała od stołu, zostawiając prawie nietkniętą zupę. Apetyt zniknął, a widok niezadowolonego męża przyprawiał ją o ból głowy. Już wcześniej ostrzegano ją – nie spiesz się z małżeństwem! Pożyjcie razem kilka lat, sprawdźcie, jak silne są wasze uczucia… Ale ona była mądrzejsza! Sama najlepiej wiedziała, jak postępować! I bardzo chciała wyprzedzić koleżanki… Dlaczego znajomi byli przeciwni pośpiesznej ślubowi? Sprawa była prosta – dla Zahara to drugie małżeństwo, jest starszy od niej o piętnaście lat, a ma już dość dużą córkę, którą uwielbia. Trzy powody, z osobna niewielkie, razem… Prawie katastrofa. Tak naprawdę dwie pierwsze rzeczy jej nie przeszkadzały. Wręcz przeciwnie, podobało jej się, że mąż jest starszy i ma już doświadczenie rodzinne. Od samej Kseni wiedziała, że rozwód z Alą był za porozumieniem stron i ona nie miała do męża żadnych pretensji. Ale ta trzecia sprawa… Nina. Przeraźliwie rozpieszczona, nieposłuszna dziewczynka, która prawie całe swoje życie spędziła u babci, bo rodzice ciężko pracowali, żeby zapewnić jej dobrą przyszłość. Rozwód niewiele ją obchodził, bo wiedziała, że tata nigdy jej nie zostawi, nawet jeśli się znowu ożeni. Za to nowy mąż mamy… Na to nie była przygotowana. Nie tylko ojczym wziął się poważnie za jej wychowanie, ale i mama, która zmieniła pracę i spędzała w domu znacznie więcej czasu, całkowicie wspierała nowego męża. Godzina policyjna, lekcje, korepetytorzy – bo Nina miała zaległości niemal we wszystkich przedmiotach… To wszystko wkurzało dziewczynkę, od dziecka przyzwyczajoną do spędzania czasu przed telewizorem lub komputerem. Tak bardzo ją to drażniło, że zaczęła wymyślać różne historie i stresować nimi ojca. Tak, Nina chciała mieszkać z tatą, dobrze rozumiejąc, że ze względu na jego pracę będzie przez większość czasu pozostawiona samej sobie. Ksenię całkowicie pomijała – nie miała zamiaru słuchać macochy starszej od siebie zaledwie o dziewięć lat. I dla „wolnego życia” była gotowa na wiele. ********************** – Nina przyjeżdża dzisiaj. Przygotuj dla niej pokój i proszę, nie denerwuj jej – dziewczynka wiele już przeszła – Zahar postawił żonę przed faktem dokonanym, dobierając krawat do nowego garnituru. – Gdybym wcześniej wiedział, że Ala przez faceta będzie krzywdzić córkę… Ale co teraz o tym mówić? Czasu nie wrócimy. – Czyli nie zmieniłeś zdania, tak? Naprawdę chcesz zabrać córkę do nas? – Ksenia do końca miała nadzieję, że mężowi się nie uda. – I kto się nią zajmie? Najwcześniej wracasz do domu o ósmej. – Ty się nią zajmiesz – wzruszył ramionami mąż. – To nie trzylatka, radzi sobie sama. – Mam za chwilę sesję, sam mówiłeś, że muszę się uczyć – uśmiechnęła się złośliwie dziewczyna. – Niech Nina zachowuje się cicho i nie przeszkadza mi w nauce. Mam nadzieję, że potrafi zmywać naczynia i myć podłogi, bo przez najbliższe dwa tygodnie to jej zaszczytny obowiązek. – Nie jest sprzątaczką… – Ja też nie – przerwała mu Ksenia. – Ale skoro ma z nami mieszkać, będzie pomagać w domu. Lepiej omów z córką zasady wspólnego życia. ************************ – Tato, i pozwolisz, żeby ona się ze mnie naśmiewała? Nawet z koleżankami nie mogę spokojnie wyjść, twoja żona zwaliła na mnie całą robotę domową, a sama z uśmiechem ogląda telewizję. Ksenia, która przypadkiem podsłuchała rozmowę, uśmiechnęła się krzywo. Tak, na pewno, jeszcze ją do czegoś zmusi! Prędzej niebo z ziemią się zamienią! – Porozmawiam z Ksenią, obiecuję. Ale i ty postaraj się z nią dogadać. Rozumiem, że ci ciężko, ale po prostu nie jestem w stanie pilnować cię przez cały czas. Znajdź wspólny język z Ksenią, pokaż jej, że jesteś dobrą dziewczyną. – Dobrze, spróbuję – powiedziała Nina niechętnie, wiedząc, że teraz już więcej z taty nie wyciągnie. – A to prawda, że kupiłeś jej samochód? – No tak, a co? – A nic! Tylko mówiłeś mi, że nie masz wolnych pieniędzy, żeby wysłać mnie na wakacje za granicę! Bardzo o tym marzyłam! – Sama i tak nie pojedziesz, masz tylko dwanaście lat, a ja pracuję. Latem pojedziemy całą rodziną. – A ja nie chcę całą rodziną! Nie kochasz mnie, tak? – dziewczynka wybuchnęła płaczem. – Po co zabierałeś mnie od mamy? Twojej żonie tylko przeszkadzam, a ty zawsze jesteś zajęty… Dalej Ksenia nie słuchała. Zrozumiała, że prędzej czy później Nina i tak dopnie swego. I to nie chodzi tylko o wakacje. Sprytna dziewczynka postanowiła wygonić kolejną kandydatkę do ojcowych pieniędzy z rodziny. I chyba jej się to uda. Dziewczyna miała już dość ciągłych pretensji od męża i poważnie pomyślała – jeszcze jedna kłótnia i będzie rozwód. A na koniec trochę zepsuje dziewczynce radość z wygranej, informując, że po rozwodzie Zahar i tak będzie płacił ciężko zarobione pieniądze. W formie alimentów. ********************** I tak, Ksenia miała rację: wieczór zaczął się od lawiny pretensji. Spokojnie wysłuchała wszystkiego i oznajmiła, że składa pozew o rozwód. – Chcę żyć spokojnie, a nie słuchać ton brudów na mój temat. I tak, ostrzegałam cię, że wchodzenie w gry twojej córki to zły pomysł – widząc triumfujący uśmiech Niny, Ksenia szybko sprowadziła ją na ziemię. – Ty też się nie ciesz za bardzo, kto wie, jak ci się życie ułoży. Na przykład, mogę postawić twojemu tacie ultimatum – jeśli będzie chciał widywać nasze dziecko – dziewczyna pogładziła się po brzuchu – musiałby odesłać cię do matki. Albo coś w tym stylu. Nina nie mogła znaleźć słów z oburzenia, a Zahar był zszokowany. Ksenia zabrała już spakowaną walizkę i wyszła z mieszkania. Tak naprawdę nie była w ciąży, po prostu chciała zestresować nieznośną dziewczynkę. I dać nauczkę mężczyźnie, który kompletnie nie zna się na wychowaniu dzieci…