I co, teraz będzie z nami mieszkał? zapytał Igor żonę, zerkając w stronę syna…
Weronika Nowak wraca właśnie do domu i aż przeciera oczy ze zdziwienia, widząc syna w korytarzu. Michał od dwóch lat mieszka z żoną oddzielnie, a widują się z rodzicami co najwyżej dwa razy w miesiącu i zawsze w weekendy. A tu przecież środek tygodnia.
Coś się stało? zamiast przywitania pyta nerwowo Weronika.
A nie cieszysz się, że przyszedłem? próbuje zażartować Michał, lecz matka patrzy na niego surowo. Od Magdy się wyprowadziłem…
Jak to się wyprowadziłeś? pyta ostro Weronika, marszcząc czoło.
Jest kobietą o twardym charakterze, żartów nie lubi, a jej praca w zakładzie poprawczym odciska na niej swoje piętno.
Pokłóciliśmy się… mamrocze Michał, próbując wyraźnie pokazać, że nie chce o tym rozmawiać.
I co z tego? patrzy mu prosto w oczy. Po każdej sprzeczce z żoną będziesz do mnie wracał?
Rozwodzimy się! wykrzykuje Michał.
Weronika Nowak nie przestaje patrzeć mu w oczy, jej spojrzenie domaga się wyjaśnień. Michał wzdycha i mówi:
Chciała, żebym jeszcze więcej pomagał w domu, a ja po pracy wracam taki zmęczony…
A co, ręce by ci odpadły, jakbyś pomógł żonie? matka wcale go nie popiera.
Ona mi powiedziała to samo. Powiedziałem jej, że kobieta powinna dbać o dom.
Skąd ci się wzięły takie głupoty? pyta Weronika, coraz bardziej zniecierpliwiona.
Jest już zmęczona po pracy, marzy o kąpieli, odpoczynku i spokojnej kolacji z mężem, a tu syn z żalami i jeszcze z poglądami jak z zamierzchłej epoki. Przez całe ich wspólne życie nie słyszała takich rzeczy od Igora. Razem pracowali, razem robili wszystko w domu i razem wychowywali dzieci. Nigdy nie dzielili obowiązków na męskie i kobiece. A syn nagle znalazł w sobie ducha prawdziwego faceta!
Pytam cię: skąd to wziąłeś? Podzieliłeś sobie obowiązki! A co, zmęczyłeś się polowaniem na mamuta? Oboje pracujecie, więc oboje powinniście razem zajmować się domem. Chyba nie zaproponowałeś jej, żeby rzuciła pracę i siedziała w domu? Nie? Więc nie rób z siebie bohatera! Widziałeś kiedyś, żebyśmy z ojcem kłócili się o sprzątanie czy gotowanie? Bo mamy rozum i ciągniemy ten sam wózek razem!
W tym momencie z pracy wraca ojciec. Zdziwiony, zatrzymuje się w przedpokoju.
Coś się stało?
No proszę, pytania mają niemal identyczne, pomyślał Michał, ale na głos mówi tylko:
Rozwodzimy się z Magdą.
Głupi jesteś rzuca krótko Igor i niesie zakupy do kuchni.
Igor, nasz syn to dureń mówi Weronika mężowi i streszcza powód awantury.
Więc teraz będzie tu mieszkał? pyta Igor, po czym zwraca się do Michała:
Wiesz, skąd się wzięło słowo małżonek? To ten, kto ciągnie jeden wózek z drugą osobą. Jeśli jeden zaczyna się wykręcać od roboty, drugi musi ciągnąć za dwoje. A jak tak dalej pójdzie, to albo jedno padnie, albo wózek się rozpadnie.
Michał milczy, zadumany. Wciąż jednak czuje żal do żony. Liczył, że rodzice staną po jego stronie, a tymczasem oni wystąpili przeciwko niemu. Dalej już rozmawiają o synie, nie poświęcając mu uwagi. Igor rozkłada zakupy na stole, a Weronika układa je w szafkach. Widać, że nie zamierzają go niańczyć, a on jest raczej nieproszonym gościem.
Michał patrzy na ich zgodę w codzienności i nie może się nadziwić, jak osoby tak twarde potrafią być dla siebie tak miłe.
No i co tu stoisz? Wracaj do żony, pogódź się! rzuca ojciec. I skończ z tymi bzdurami, kto co powinien robić. Szanujcie się i pomagajcie sobie nawzajem. Tego się naucz! Idź, my mamy z mamą swoje sprawy.
Michał opuszcza mieszkanie rodziców z rozczarowaniem, nie takiego powitania się spodziewał. Za to gniew na Magdę powoli znika. Rozumie, że sam zawinił, wywołał kłótnię o zupełne drobiazgi. Jednak jedno wie na pewno taką rodzinę jak rodziców chce kiedyś mieć.



