Teściowa postanowiła zamieszkać w moim kupionym za własne pieniądze mieszkaniu, a swoje przekazać ukochanej córce – mój mąż cieszy się z tej decyzji i oczekuje, że przyjmę jego mamę pod dach, bo jako najstarszy syn powinien się nią zająć

Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, bo aż mnie nosi. Wyobraź sobie, że moja teściowa wpadła na genialny pomysł, żeby zamieszkać u nas w mieszkaniu, a swoje piękne, własnościowe, całkiem ładne M3 w Krakowie przepisać na swoją ukochaną córkę, czyli swoją oczko w głowie, Martynkę.

Mój mąż, Wojtek, wychował się w tej ich dużej rodzinie, no taka typowa polska gromadka, wiesz jak to bywa dzieci co rok, i teściowa rodziła i rodziła do momentu, aż na świat przyszła Martynka. No taka trochę misja musiała mieć córkę i koniec.

Jak wyszłam za Wojtka, myślałam sobie, że złapałam super faceta, no wiesz poukładany, zaradny, silny charakter, rodzina dla niego ważna, ale jednego nie przewidziałam totalnego przywiązania do matki i tej młodszej siostry. Babcia na synów jakoś specjalnie uwagi nie zwracała, ale jak chodziło o Martynkę, to zawsze ustawiała świat do góry nogami, żeby jej dogodzić.

Poznałam Martynę, jak miała dziesięć lat. Na początku mi nie wadziła, ale po paru latach miałam jej serdecznie dość. Z nauką u niej krucho, znajomych dobierała sobie nie najlepiej same kombinacje i kłopoty. Oczywiście, kto załatwiał za nią wszystko? Mój Wojtek. Potrafiła zadzwonić w środku nocy i już mój mąż leciał z pomocą, jakby był na zawołanie.

Wierzyłam, że Martynka dorośnie, zmądrzeje, wyjdzie za mąż, to może się unormuje, wiesz… Ale gdzie tam. Gdy już się zakochała, teściowa zarządziła, że weselisko to muszą załatwić synowie, bo ona nie ma kasy. A ten jej wybranek chłopak z chłopskiego domu, nie zarabia kokosów, więc dzieciaki musiały zamieszkać z teściową, bo gdzie indziej?

Jedno dziecko, drugie… i teściowa się obudziła, że już nie daje rady w tym swoim M3 z gromadką. No więc wymyśliła sprytny plan: przeprowadzi się do nas, a swoje mieszkanie odda Martynce na własność. A ja? Przecież moje mieszkanie kupiłam za własne pieniądze z oszczędności z pracy w biurze rachunkowym, a Wojtek nawet złotówki nie dołożył. I jeszcze najśmieszniejsze jest to, że on uważa, że to świetny pomysł Moja mama Ci pomoże, zobaczysz, mówi.

Mamy dwa pokoje, a ja nie chcę rezygnować z wygód i dzielić się przestrzenią z teściową, która jest przekonana, że to nasz obowiązek, bo przecież Wojtek to najstarszy syn i musi dbać o matkę.

Kocham mojego męża i w ogóle nie myślę o rozwodzie, ale nie mam już pomysłu, jak mu wytłumaczyć, że mieszkanie z jego mamą to dla mnie katastrofa. Masz może jakieś rady, no bo serio, czasami już ręce mi opadają.

Rate article
Fajna Tajna
Teściowa postanowiła zamieszkać w moim kupionym za własne pieniądze mieszkaniu, a swoje przekazać ukochanej córce – mój mąż cieszy się z tej decyzji i oczekuje, że przyjmę jego mamę pod dach, bo jako najstarszy syn powinien się nią zająć