Powinniście zrobić mi remont, a nie jechać na urlop!
Moja teściowa ma pretensje, że wydaliśmy pieniądze na wakacje, zamiast opłacić jej remont mieszkania. Jej lokum jest zadbane, wszystko w porządku remont wynika tylko z jej widzimisię. Według niej to nasze zadanie, żeby jej to sfinansować, chociaż bez trudu mogłaby opłacić to sama.
Razem z mężem jesteśmy bardzo ostrożni w wydawaniu pieniędzy. Sami spłacamy kredyt hipoteczny w złotówkach i wychowujemy dwoje nastolatków córkę Zofię i syna Jakuba. Przez wszystkie lata małżeństwa, dopiero tego lata udało nam się wyjechać gdzieś dalej na urlop.
Dotychczas mogliśmy sobie pozwolić tylko na krótkie wypady do lasu albo do domku nad mazurskim jeziorem. Dzieci niczego więcej nie widziały, więc uznaliśmy, że czas pokazać im kawałek świata i wykupiliśmy wycieczkę do Włoch. Musieliśmy sporo zaoszczędzić i oszczędzać na wszystkim, ale naprawdę było warto.
Teściowa już po naszym ślubie jasno powiedziała, że nie zamierza zajmować się wnukami. Przyjęłam to do wiadomości, nawet jej o to nie prosiłam. W związku z tym, przez lata nasze dzieci w każde wakacje i weekendy przebywały u moich rodziców, bo oboje z mężem pracowaliśmy. Nigdy nie miałam za złe teściowej tej decyzji wiem, jak wymagające jest wychowanie dzieci, a ona ma już swoje lata i prawo do odpoczynku.
Teraz na emeryturze żyje bardzo aktywnie zapisała się na zajęcia aqua aerobiku, jeździ z koleżankami na różne wycieczki, chodzi na wystawy. Jest w ciągłym ruchu. Największy problem stanowią jednak pieniądze każda jej zachcianka powinna być finansowana przez rodzinę, często kosztem naszych własnych domowych wydatków. Dla niej to oczywiste, że dzieci mają wspierać matkę, nieważne, czy sami mają kredyty, dzieci, czy inne wydatki.
Każdego weekendu wyznaczała mężowi nowe zadania: a to coś naprawić, a to pomóc przy drobnych remontach. W tym roku przeszła jednak samą siebie, bo zapragnęła odświeżenia całego mieszkania. Każdy ma jakieś potrzeby, ale nie zawsze można je spełnić od razu prawda? Tym bardziej, że pięć lat temu zrobiliśmy już w jej mieszkaniu generalny remont; wszystko do dziś prezentuje się schludnie i nowocześnie.
Nie informowaliśmy teściowej o wyjeździe do Włoch, nie chcieliśmy żadnych awantur, po prostu zamknęliśmy mieszkanie i wyjechaliśmy z dziećmi na wyczekane wakacje.
Pod naszą nieobecność teściowa postanowiła nas odwiedzić. Gdy zobaczyła, że drzwi zamknięte, zadzwoniła do męża. Ten, nie ukrywając, powiedział jej, że jesteśmy za granicą. Rozłączyła się bez słowa, a po naszym powrocie czekała nas prawdziwa burza.
Mogliście mi chociaż powiedzieć! I w ogóle, skąd mieliście na to pieniądze? Remont powinniście mi zrobić, a nie podróżować po świecie!
Tym razem mój mąż nie pozostał bierny jasno powiedział matce, że to nasze oszczędności, na które pracowaliśmy latami, i że nikt nie ma prawa decydować o tym, na co je przeznaczamy.
Od tego momentu teściowa z nami nie rozmawia, nie interesuje się nawet własnymi wnukami. Za to inni członkowie rodziny wydzwaniają i robią nam wyrzuty, że jesteśmy niewdzięczni. Ale ani ja, ani mój mąż nie mamy poczucia winy. Moi rodzice są po naszej stronie. Uważamy, że trzeba korzystać z życia, póki jesteśmy młodzi i mamy dzieci w domu, zwłaszcza, że teściowa oczekuje wsparcia na swoje fanaberie, a nie życiowe potrzeby.



