Teściowa nie uczy złych rzeczy

Dawno temu, gdy jeszcze życie toczyło się wolniej, Wojciech i Bogna w końcu wprowadzili się do swojego wymarzonego domu pod Warszawą. Dom był przestronny, z dwoma piętrami, idealny dla ich licznej rodziny mieli przecież trójkę dzieci: siedmioletniego Jasia, czteroletniego Franka i najmłodszą, półtoraroczną Zosię.

“Dzięki ci, kochanie, za to cudo” mówiła Bogna, rozglądając się z dumą po kuchni. “Choć chłopcy biegają jak szaleni, ale cóż dzieci muszą się wyszaleć.”

Z czasem jednak zrozumiała, że utrzymanie takiego domu w czystości to nie lada wyzwanie, szczególnie z trójką maluchów. Po kolacji, gdy myła naczynia, a dzieci bawiły się w swoim pokoju, a Wojciech wylegiwał się przed telewizorem, zadzwonił jego telefon.

“Cześć, Krzysiu” usłyszała głos męża. “U nas wszystko w porządku, a u ciebie?”

Bogna domyśliła się, że to jego młodszy brat, który mieszkał z matką w Krakowie. Choć Krzysiek miał już trzydzieści lat, wciąż był kawalerem i nie śpieszyło mu się do ożenku. Po rozmowie Wojciech oznajmił z uśmiechem:

“Krzysiek się żeni! Zaprosił nas na wesele.”

“Naprawdę?” zdziwiła się Bogna. “A myślałam, że nigdy nie założy rodziny. Sam przystojny, kobiety za nim szaleją, a mama go obsługuje raj na ziemi. Tylko ta praca… wciąż w tym klubie nocnym, choć studia skończył. Wieczny chłopiec.”

Mąż milczał, zamyślony.

“Ty to zupełnie inny człowiek” ciągnęła Bogna. “Pracowity, ambitny, ciągle w ruchu. A Krzysiek wciąż tam dj’uje?”

“Tak” mruknął Wojciech.

“A kim jest ta panna młoda?”

“Niewiele mówił. Powiedział tylko, że ma na imię Ola, uczy w szkole podstawowej.”

Bogna przysiadła obok męża, widząc, że coś go gryzie.

“Gdzie oni będą mieszkać? Może Ola ma mieszkanie?”

“Właśnie do tego zmierzam” spojrzał na nią. “Co powiesz, gdyby mama zamieszkała z nami? Jej kawalerka jest za mała dla nich obojga, a u nas miejsca aż nadto.”

Bogna zamyśliła się. Życie z teściową? Wojciech czekał w napięciu.

W końcu potrząsnęła lokami i oświadczyła:

“Wiesz co? Nie mam nic przeciwko. Pomoc z dziećmi się przyda.”

“Jesteś niesamowita, kocham cię” pocałował ją w policzek.

Bogna znała teściową, Irenę, ale niezbyt dobrze. Zawsze odwiedzała ich tylko na krótko przyjeżdżała, nocowała i znikała. Raz była na chrzcinach Zosi, ale wtedy też nie zabawiła długo.

Irena kobieta po sześćdziesiątce była miła, spokojna i zadbana. Traktowała Bognę życzliwie, a wnuki uwielbiała. Mimo to Bogna zastanawiała się:

“Nie może być aż taka idealna. Każdy ma swoje dziwactwa.”

Te myśli dręczyły ją przez dwa miesiące, aż w końcu Wojciech wyjechał sam na ślub brata Bogna została z dziećmi, bo Zosia zachorowała.

Po trzech dniach wrócił z matką.

“No to koniec” pomyślała Bogna. “Spalone mosty. Teraz nasza rodzina się powiększyła.”

Irena nie przyjechała z pustymi rękami. Przywiozła prezenty: dla Zosi ogromną lalkę, dla Jasia i Franka wielkie samochody. Wieczorem długo rozmawiali, Wojciech opowiadał o weselu.

“Ola to porządna dziewczyna. Mądra i ładna. Zrobiła z Krzysiem porządek a on, o dziwo, słucha jej we wszystkim.”

Teściowa przytakiwała, nie mówiąc nic złego o nowej synowej. Dla Ireny przygotowali osobny pokój była zachwycona.

Pierwszy tydzień Bogna obserwowała teściową, ale ta zachowywała się jak idealna babcia: czytała wnukom, pomagała w sprzątaniu, czasem gotowała.

“Mamo, babcia nauczyła mnie wiązać sznurówki!” pochwalił się Franek.

“A ja już czytam płynnie!” dodał Jaś. “Babcia mi pomaga.”

Bogna była zadowolona. Nawet myślała: *teściowa złego nie nauczy*.

Pewnego dnia Irena oznajmiła:

“Bognuś, widzę, że się męczysz. Od dziś ja zajmę się gotowaniem.”

“Dziękuję!” Bogna aż chciała ją uściskać.

Wojciech dodał: “Raz w tygodniu robimy zakupy, ale możesz zamówić coś przez internet.”

“Trochę się znam na komputerze” skromnie odparła Irena.

Wieczorem jedli smażonego kurczaka z kaszą gryczaną dziś nawet chłopcy pałaszowali, choć zwykle gryczkę omijali.

“Wojtek, skoro mamy pomoc, wyjdźmy gdzieś wieczorem” zaproponowała Bogna.

Teściowa zachęciła: “Idźcie! Dzieci są pod dobrą opieką.”

Wyszli, poszli do kawiarni, nawet zatańczyli.

“Boże, jak dobrze! Dawno tak nie odpoczęłam” śmiała się Bogna.

Wrócili przed jedenastą. Gdy weszli, usłyszeli:

“Giń! I ty też giń! Nie uciekniesz!”

“Co to?!” Bogna zdrętwiała.

W salonie Irena siedziała przed komputerem, grając w strzelankę.

“Mamo, ty w to grasz?!” oniemiał Wojciech.

“O, wróciliście? No gram, co w tym złego? Dzieci śpią, nakarmione, wykąpane” mówiła, nie odrywając wzroku od monitora.

Małżonkowie wymienili spojrzenia i poszli sprawdzić dzieci. Wszystkie spały.

“No proszę, moja matka gracz” wzruszył ramionami Wojciech.

“Każdy ma swoje hobby” odparła Bogna.

Dwa dni później Irena oznajmiła:

“Puścicie mnie dziś wieczorem na miasto?”

“Gdzie idziesz?” zdziwił się syn.

“Tak sobie, pochodzę.”

Wyszła, mówiąc, by na nią nie czekali. O dziesiątej nie było jej w domu. O jedenastej Wojciech zadzwonił nie odbierała.

“Może coś się stało?” niepokoiła się Bogna.

W końcu Irena odebrała.

“Gdzie jesteś?!” Wojciech osłupiał. “W klubie nocnym?!”

Wróciła po drugiej w nocy.

“Jak cię wpuścili?” dziwił się syn.

“Normalnie. Byłam u Krzysia, sprawdzić, co tam robi. A przy okazji poznałam kilku miłych ludzi” uśmiechnęła się tajemniczo i poszła spać.

“Matko” Wojciech rozłożyłA potem? Cóż, życie w ich rodzinie stało się o wiele ciekawsze, bo okazało się, że teściowa wcale nie zamierza spokojnie spędzać jesieni życia i Bogna w końcu zrozumiała, że Irena ma w sobie więcej życia, niż można by się spodziewać.

Rate article
Fajna Tajna
Teściowa nie uczy złych rzeczy