– Co ty sobie wyobrażasz?! – Głos Teresy drżał z oburzenia. – Mój syn żył normalnie, zanim ciebie poznał!
– A teraz żyje nienormalnie? – Zuzanna stała na środku kuchni, ściskając w dłoniach ścierkę. – Może pani wyjaśni, w czym problem?
– Problem w tym, że Wojtuś schudzi– No bo patrz, tylko skóra i kości – Teresa wskazała na syna z wyrazem rozpaczy, podczas gdy Wojtek wbijał wzrok w talerz z niedojedzoną zupą pomidorową, marząc, żeby zemsta w tej chwili pochłonęła go razem z kluskami lanymi.



