Teściowa
Genowefa Kalinowska była kobietą monumentalną. Nie miała zwykłego kroku, lecz marsz triumfalny. Jej spojrzenie to nie wzrok, a przenikający wzór na marmurze. Jej słowa nie po prostu zdania, a sentencje, które można wykuć na tablicy. Postaw ją na cokole powstałby pomnik, nie kobieta.
Genowefa zarządzała hurtownią spożywczą, miała za sobą dwa wyroki za awantury i jeden za nieumyślne spowodowanie śmierci, a także trzech synowych, wybranych przez jej trzy córki, które przychodziły na świat podczas chwilowych przerw od odsiadek. No i jeszcze trzy zięcia.
Po każdej weselnej zabawie Genowefa, z wyrazem majestatu na twarzy, odczytywała zięciom ich prawa oraz obowiązki, a także skrupulatnie prezentowała listę kar za naruszenie zasad. Należy powiedzieć, że w drobne sprzeczki nie wnikała szanowała swoje nerwy. Córkom natomiast wydała ścisły zakaz zawracania matce głowy błahostkami nauczcie się same rozwiązywać problemy. Dozwolone było zgłaszanie spraw tylko w przypadku zaginięcia czegoś lub kogoś ważnego, albo jeśli trzeba gdzieś ukryć czyjś trup.
Zięciowie doceniali politykę nieingerowania. Nikt nie próbował zadzierać z teściową wszak na jej czole świecił napis zbrodnia w afekcie. Jednak najmłodszy zięć Genowefy, Tomasz, nie miał z nią bliskich relacji, więc strachu nie odczuwał. Żył z rodziną w sąsiednim mieście i uważał, że jest wolny i niezależny. Tak mu się wydawało aż do pewnej soboty, gdy postanowił wziąć udział w rozrywkach swojego szefa zgodził się pójść z nim do sauny w towarzystwie trzech współpracowników.
Tomasz uprzedził żonę, że zostanie dłużej w pracy trzeba coś dokończyć. Bardziej doświadczeni koledzy zabezpieczyli się lepiej: jeden zabrał z domu wędki i namiot, twierdząc, że jedzie z przyjaciółmi na ryby; dla żony zamówił wiadro żywych karasi. Dwaj pozostali zabrali laptopy, rzekomo na nocną partię World of Tanks. Szef nie krył, że idzie do sauny.
Gdy łupienie i parowanie znudziło się już o północy, uznali, że męska ekipa wymaga odświeżenia, więc zrzucili się na prostytutki. Starczyło na dwie, a te były tak odstraszające, że szef chciał wymienić je na jedną urodziwszą, lecz grupa uznała, że lepiej kupić więcej wódki.
Tuż przed północą, zestresowana najmłodsza córka Genowefy zdobyła się na odwagę i zadzwoniła do matki:
Mów szybko i konkretnie, mam tir do rozładunku rzuciła Genowefa Kalinowska.
Mamo, Tomasz nie wrócił z pracy, telefon nie odpowiada, firmowy też, nie mogę dodzwonić się ani do kolegów, ani do szefa. Coś się stało, mamo!
O ja cię, nie denerwuj się, córko, zaraz sprawdzę!
Genowefa wydała polecenie magazynierom, odpaliła swoją Skodę i ruszyła w stronę sąsiedniego miasta, dzwoniąc po drodze do kilku osób. Po pół godzinie wiedziała już, w której saunie i z kim bawi się zięć; za godzinę była na rogatkach miasta, a kwadrans później, w asyście przerażonego saunamistrza, stanęła przed znudzoną ekipą. Wprowadziło to sporo całkiem surrealistycznego zamieszania, a Tomasz uzyskał solidne alibi w postaci rozległych siniaków i wybitego zęba.
Szef próbował przejąć kontrolę:
Co pani sobie wyobraża? Kim pani jest? Zaraz dzwonię na policję!
Niestety, nie znał Genowefy! Zostawiła na chwilę okładanie zięcia, jedną ręką chwyciła nóż ze stołu, drugą chwyciła szefa za gardło:
Spróbuj, to ci wytnę język! Ja jestem teściową tego gagatka!
Cicho, wy glisty! rzuciła w stronę prostytutek, które pisnęły na widok noża, po czym przekręciła go w dłoni i skierowała się do zięcia.
No i co, cymbale, coś ci uwiera w slipach?
Mamo! jęknął Tomasz, cofając się do kąta, nie zrobi pani tego!
A co mnie powstrzyma?
Nie zdradziłem pani córki! Niech pani zapyta kogokolwiek!
Genowefa spojrzała na prostytutki.
Nikt nie zdradzał wychrypiał szef, masując szyję.
Ja widzę, odpychające dziewczyny! Po co takie braliście?
Nalała stolatki do szklanki i podała zięciowi:
Pij. Na znieczulenie.
Tomasz stuknął zębami o szkło i wypił.
Co tu za burdel? Mówcie!
Chcieliśmy odpocząć wyjaśnił szef ale nie wyszło. Nudno. Prostytutki do bani.
Genowefa usiadła przy stole, odkroiła spory kawał kiełbasy:
Fantazji to wy nie macie, chłopcy powiedziała, przeżuwając. Co to? wskazała na wędki z sex shopu?
To moje alibi odezwał się wędkarz.
To też? kopnęła wiadro z żywymi rybami.
Tak.
Przemyślane. Co byście bez mnie zrobili? Macie szczęście!
Przewróciła wiadro ryb do basenu zaraz rozbiegły się na wszystkie strony.
Proszę podała jedną wędkę wędkarzowi, drugą tankistowi będziecie łowić ryby. Ej, glisty! Do wody zarabiajcie!
Prostytutki szybko wskoczyły do basenu.
Zasady są takie: chłopcy łowią na wędkę, dziewczyny rękami. Kto złapie, ten wyjdzie z tego miejsca cały.
Ty wskazała na drugiego tankistę zapisujesz wyniki. Ja z szefem robimy zakłady. Stawiam, że ta w żółtym stroju pierwsza złapie rybę.
A wcale! włączył się szef stawiam na Michała! On jest wędkarzem zapalonym!
Hej, żółta! krzyknęła Genowefa na wyjściu będzie premia na cały dzień, jeśli złapiesz pierwszą.
A ja co dostanę? zapytała druga prostytutka.
Premia będzie, jeśli złapiesz więcej niż żółta.
Pół godziny później saunamistrz ostrożnie zajrzał do środka. W środku hałas, śmiech, wrzaski. Dziewczyny łapały ryby gołymi rękami, Michał na miękisz chleba, tankista gonił prostytutkę, Tomasz z drugim tankistą rozciągnęli wielki ręcznik jak sieć i próbowali coś złapać. Szef stał na kręgu basenu, emocjonująco dowodził operacją.
Genowefa wysłała córce wiadomość, że na męża napadli jacyś nieznani typy w drodze powrotnej, pobili, ale żyje, jest w względnym stanie i składa zeznania w milicji. Gdy wszystko się wyjaśni, przywiezie Tomasza do domu. Na końcu całus, mama. Tak, spokój własnej córki był dla Genowefy cenniejszy niż wybity ząb zięcia i bezsenna noc w saunie. Tymczasem zięciowi przelała na konto solidne 700 zł na naprawę zęba nie był winny, ale na przyszłość, żeby imprezy nie były mu już w głowie.



