Teściowa – Irmina Serwacowa była kobietą monumentalną. Nie chód, a marsz. Nie spojrzenie, a wzrok. N…

Teściowa

Elżbieta Zygmuntowa była kobietą nie do przeoczenia. Nie przechadzała się, lecz kroczyła. Jej spojrzenie przypominało promień rentgena, a słowa miały wagę sądowego wyroku. Gdyby ją postawić na piedestale, byłby to pomnik, nie kobieta.

Prowadziła hurtownię spożywczą, miała na swoim koncie dwa pobyty w więzieniu za awantury i jeden za nieumyślne spowodowanie śmierci, a także trzy córki, urodzone w przerwach między odsiadkami. Oczywiście, każda z tych córek miała męża.

Każdemu zięciowi po ślubie Elżbieta Zygmuntowa czytała listę ich praw i obowiązków, a także klarowny wykaz kar za wykroczenia względem rodziny.

Najlepiej dla wszystkich było, że w drobne waśnie Elżbieta nie ingerowała oszczędzała sobie i rodzinie nerwy. Córkom surowo zakazała zawracać jej głowę błahostkami: uczcie się rozwiązywać problemy same. Zwracać się do niej można było tylko w przypadku zaginięcia osoby lub rzeczy istotnej, albo gdy trzeba było ukryć czyjeś ciało.

Zięciowie doceniali politykę niewtrącania się, nie prowokowali konfliktów relacja z teściową była zbyt niebezpieczna, bo zbrodnia w afekcie to fraza wypisana na jej czole.

Jednak najmłodszy zięć Elżbiety Zygmuntowej, Jerzy, nie utrzymywał z teściową bliskiego kontaktu, więc nie czuł przed nią respektu, zwłaszcza że mieszkał z rodziną w sąsiednim mieście i czuł się niezależny. Dopóki nie wybrał się z szefem i trzema kolegami na sobotnią saunę.

Jerzy powiedział żonie, że zostanie dłużej w pracy, bo musi coś dokończyć. Koledzy przygotowali się skrupulatniej jeden wziął z domu wędki i namiot, niby na ryby, i zamówił dla żony wiadro żywych okoni. Dwaj inni przytargali laptopy na nocną rozgrywkę w Czołgi. Szef nie ukrywał przed żoną planów wyjścia do sauny.

Pod wieczór alkohol i para zaczęły nudzić, więc panowie złożyli się na prostytutki. Starczyło tylko na dwie, które prezentowały się tak fatalnie, że szef chciał je wymienić na jedną atrakcyjniejszą, ale reszta stwierdziła, że lepiej dokupić wódkę.

O północy najmłodsza córka Elżbiety zadzwoniła spanikowana do matki.

Mów szybko, bo mam dostawę towaru rzuciła Elżbieta Zygmuntowa.

Mamo, Jerzy nie wrócił z pracy, nie odbiera telefonu, koledzy też milczą, szef nie odpowiada… coś mu się stało!

No ja pier… Ty się nie przejmuj, dziecko, zaraz rozkminię!

Elżbieta Zygmuntowa przekazała polecenia magazynierom, wsiadła do samochodu i ruszyła w stronę sąsiedniego miasta, wykonując w drodze kilka telefonów.

Po pół godzinie wiedziała już, w której saunie i z kim bawi się jej zięć. Po godzinie była w mieście, a po kwadransie, eskortowana przez zaniepokojonego pracownika sauny, pojawiła się wśród znudzonej ekipy. To wywołało energiczny ruch, a zięć dostał potężne alibi w postaci licznych siniaków i wybitego zęba.

Szef próbował przejąć kontrolę:
Kobieto, co pani wyprawia? Kim pani jest?! Zaraz dzwonię na policję!

Niestety nie znał Elżbiety Zygmuntowej! Porzuciła kopanie zięcia, jednym ruchem zgarnęła ze stołu nóż, drugą dłonią chwyciła szefa za szyję:
Spróbuj, pajacu! Odetnę ci język! Jestem teściową tego gamonia!

Cicho, dziewczyny! wrzasnęła do prostytutek, obracając nóż w dłoni. Podeszła do Jerzego:
No co, debilu, chyba ci coś w majtach przeszkadza?
Mamo! błagał Jerzy, wycofując się do kąta Nie zrobi Pani tego!

A co mnie powstrzyma?
Nie zdradziłem Pańskiej córki! Zapytajcie kogokolwiek!

Elżbieta spojrzała na prostytutki.
Nikt nie zdradzał zachrypiał szef, masując szyję.

Widzę, kiepskie dziewczyny! Po co takie braliście?

Nalała wódki do szklanki i podała zięciowi:
Pij, znieczulenie.

Jerzy, uderzając zębami o szkło, wypił duszkiem.
Co tu się dzieje, burdel jak cholera. Mówcie!

Chcieliśmy odpocząć, ale coś nie wyszło. Nudno. Dziewczyny jakieś niewydarzone tłumaczył szef.

Elżbieta usiadła za stołem, odkrawając wielki kawał kiełbasy:
Wy to fantazji nie macie, chłopaki żując powiedziała. To co to? wskazała na wędki Z sex-shopu?

Alibi odezwał się wędkarz.

A to? kopnęła wiadro z rybami.
Tak, też moje.

Kombinujesz, nieźle. Co wy byście beze mnie zrobili, idioci? Ale wam się poszczęściło!

Przerzuciła ryby do basenu, okonie natychmiast się rozbiegły.

Proszę, podała wędkę wędkarzowi i czołgiście łapiecie ryby. Dziewczyny do wody, zarabiacie!

Prostytutki szybko wskoczyły do basenu.

Zasady są takie: faceci łowią ryby na wędki, dziewczyny rękami. Kto złapie rybę, wychodzi cały.

Ty wskazała drugiego czołgistę zapisujesz wynik. My z szefem obstawiamy. Stawiam na tę w żółtym stroju ona złapie pierwsza!

Gówno! krzyknął szef. Mój Mieczysław pierwszy! To zapalony wędkarz!

Widzisz, żółta! zawołała Elżbieta Na wyjściu bonus w stawce dziennej, jak złapiesz rybę jako pierwsza!

A co ze mną? oburzyła się druga prostytutka.

Dostaniesz bonus, jeśli złapiesz więcej niż żółta.

Po pół godzinie pracownik sauny zajrzał ostrożnie do drzwi. Rozochocony tłum, krzyki, śmiech… Dziewczyny łapią ryby gołymi rękami, Mieczysław łowi na bułkę, czołgista ściga prostytutkę, Jerzy z drugim czołgistą próbują dużym ręcznikiem złapać rybę. Szef stoi na brzegu basenu i z zapałem dowodzi akcją.

Elżbieta wysłała córce wiadomość: na męża napadli nieznani, pobili, ale przeżył, jest w względnie dobrym stanie i właśnie składa zeznania na policji. Jak skończą, przywiezie Jerzego do domu. Na końcu było całuję, mama. Tak, spokój córki był dla matki ważniejszy niż wybity ząb zięcia czy jej bezsenna noc w saunie. Mimo wszystko, zięciowi przelała na konto solidne środki na naprawę zęba, nie był winny, ale na przyszłość niech mu będzie nauczka.

Rate article
Fajna Tajna
Teściowa – Irmina Serwacowa była kobietą monumentalną. Nie chód, a marsz. Nie spojrzenie, a wzrok. N…