„Teraz połowa twojej własności należy do mnie” – oznajmiła tajemnicza kobieta.

Dzisiaj wspominam całe swoje życie z lekkim niedowierzaniem. Mieliśmy z mężem naprawdę dobre życie. Pobraliśmy się, gdy mieliśmy po trzydzieści lat. Urodził się nasz syn. Mieliśmy piękną rodzinę, nie brakowało nam pieniędzy. Kupiliśmy mieszkanie w Warszawie, a naszą starą chatę na wsi w Małopolsce przemieniliśmy w przytulny, wygodny dom z wszelkimi udogodnieniami. Jeździliśmy w zagraniczne podróże do Chorwacji, Włoch, nawet do Portugalii. Mąż był mi wierny i nigdy nie patrzył na inne kobiety.

Syn dorósł i poślubił sympatyczną dziewczynę, prawdziwą Anię, typowo polską, skromną i wesołą. Oboje mieli wtedy po dwadzieścia parę lat. Tak sobie pomyślałam: My byliśmy z mężem tacy sami tylko dziesięć lat później. Kupiliśmy młodym nieduże mieszkanie, by mogli spokojnie zacząć wspólne życie.

Byłam szczęśliwa, lecz z biegiem lat może przez wiek, a może przez przesądy, które wplątują się w myśli z wiekiem zaczęłam się bać tej sielanki. Nic nie trwa wiecznie Zawsze może się coś zdarzyć.

I zdarzyło się.

Mój mąż odszedł nagle. Przez długi czas nie mogłam dojść do siebie. Ale powoli nauczyłam się znów funkcjonować. Zaczęłam pracować kiedyś byłam gospodynią domową.

Wszyscy mówili, że trzeba przeprowadzić sprawę spadkową. Poszłam do notariusza razem z synem. Zupełnie nie rozumiałam, po co. Przecież połowa i tak była moja, reszta należała do syna przecież nie miał innych spadkobierców, jego rodzice od dawna już nie żyli.

W gabinecie notariusza siedziała nieznana mi kobieta. Notariusz zaprosił nas do środka.

Okazało się, że część majątku męża została przepisana tej kobiecie.

Spojrzałam zdziwiona to na notariusza, to na nią. Starsza, niezbyt urodziwa, około pięćdziesięciu lat. To nie mogła być jego kochanka… Ale widocznie kiedyś coś ich łączyło.

Notariusz wyjaśnił, że istnieje testament sporządzony dwadzieścia siedem lat temu. I skoro nie został unieważniony, zachowuje ważność.

Obca osoba

Zakochali się w sobie niczym w filmie. Byli młodzi, właśnie skończyli studia, przed nimi całe życie. On był jej pierwszym chłopakiem, cenił to. Mówił do niej Jesteś moją córeczką, choć byli w tym samym wieku. Ona była szczęśliwa, śmiała się.

Pewnego wieczoru oglądali film, w którym zakochani pisali sobie testamenty. Spodobało im się to do tego stopnia, że dla żartu napisali swoje własne wszystko, co moje, jest twoje, na zawsze. Dziewczyna uznała, że to tylko świstek papieru, ale trzeba dopełnić formalności. Poszli do notariusza. Wypili potem szampana i kochali się całą noc.

Potem przyszło życie. Jego ojciec zachorował i razem z mamą zabrał go na leczenie do Niemiec.

Ona spotkała się tylko kilka razy ze swoim narzeczonym, zaszła w ciążę. Poprosił ją o rękę. Mama radziła: Weź ślub, ten chłopak daje poczucie bezpieczeństwa, a twój przyjaciel nie odpisuje nawet na listy.

Wyszła za mąż. Przenieśli się z mężem do Gdańska, gdzie dostał pracę. Urodziła się córka, ale małżeństwo nie przetrwało rozwiedli się.

Oczywiście, przypomniała sobie o tym dziwnym testamencie. Dla córki sporządziła nowy.

Była bardzo zdziwiona, kiedy dostała list polecony. Myślała, że już dawno zapomniała o tamtej miłości. Ale zobaczyła jego nazwisko i znów wszystko wróciło jak bardzo była wtedy szczęśliwa!

On zupełnie zapomniał o dawnej umowie najpierw choroba ojca, potem śmierć, a matka też zasłabła. Kiedy dowiedział się, że jego była dziewczyna jest żonata i wyjechała, postanowił poszukać nowego życia. Poznał oddaną mu kobietę. Bez wielkich uczuć, ale polubił ją za powagę i rozsądek. Ułożyli sobie życie.

Co teraz? Czy zabierze mi połowę? zapytałam, czując niepokój.

Jakie to dziwne tyle lat temu i wciąż ten testament Czyżby kochał ją aż tak bardzo? Pomyślałam, że wezmę tę część jako wspomnienie o nim.

Teraz połowa twojego majątku jest moja stwierdziła spokojnie kobieta.

I to nie byle połowa: mieszkanie, dom, samochód, pieniądze w banku.

Serce mi stanęło z rozpaczy. Najpierw śmierć męża, teraz coś, co wydaje się zdradą.

Tyle lat razem i nigdy nawet nie wspomniał o tamtej kobiecie!

A teraz ma jej przypaść tyle naszych pieniędzy…

Oddałam sprawę do sądu, ale nic to nie zmieniło. Straciłam tylko spokój.

Przyznano jej majątek.

Kupiła sobie nowe mieszkanie i pojechała nad Bałtyk ze swoją córką.

Codziennie powtarzała: Dziękuję.

Rate article
Fajna Tajna
„Teraz połowa twojej własności należy do mnie” – oznajmiła tajemnicza kobieta.