Kiedy mój syn w końcu doczeka się wnuka? Barbara Wiśniewska spojrzała z irytacją na siedzącą przy stole synową.
Przecież pani dobrze wie, że od trzech lat staramy się o dziecko westchnęła ciężko Julita. Każde spotkanie zaczyna się od tego samego pytania. Co ona może zrobić? Lekarze twierdzą, że ani u niej, ani u Pawła nie ma problemów.
No właśnie. Jesteście małżeństwem już tyle czasu, a dziecka jak nie było, tak nie ma kobieta pogardliwie się uśmiechnęła. Chyba miałaś bardzo burzliwą młodość.
Pani Barbaro, co to za insynuacje? Julita nie wytrzymała i zamknęła laptopa z hukiem. Praca dziś już jej nie wyjdzie. Czy ja kiedyś dawałam powód do takich uwag? I proszę zmienić ton, bo dłużej tego nie zniosę!
A jak nie? teściowa udawała zdziwienie. Poskarżysz się Pawłowi? Nie boisz się, że stanie po mojej stronie? W końcu jestem jego matką.
W odpowiedzi rozległo się głośne trzaśnięcie drzwi. Oczywiście Julita nie zamierzała o niczym mówić mężowi. Nie dlatego, że wziąłby stronę matki, po prostu nie chciała go zasmucać.
**************************************************
Od pierwszego dnia znajomości relacje z teściową Julicie się nie układają. Pani Barbara nie akceptuje w niej niczego. Za prosta uroda, źle się ubiera, kiepsko gotuje… Lista zarzutów wydaje się nie mieć końca. Barbara Wiśniewska stanowczo była przeciwna tym związkom i naciskała na syna. Na szczęście Paweł potrafił postawić na swoim.
Wzięli ślub. Kobieta nieco się uspokoiła, co zapewne było wynikiem przeprowadzki młodych do własnego, oddalonego mieszkania.
Nie minęło jednak i pół roku, a teściowa znalazła nowy powód do pretensji brak dzieci.
Najpierw Julita żartowała, że są jeszcze młodzi i chcą trochę pożyć dla siebie. A przy okazji zrobić karierę. Ale na to Barbara rwała się do rady: trzeba rodzić jak najszybciej, najlepiej nie jedno.
Pod presją despotycznej kobiety Julita uległa. I wtedy pojawiły się problemy. Przez trzy długie lata regularnie przechodziła badania, brała tabletki, ale bez efektów.
Jeden z lekarzy zasugerował, że przyczyna może tkwić w jej psychice. Pani Barbara tylko się z tego śmiała i radziła zmienić lekarza.
******************************************
Po kolejnej rozmowie z teściową Julita nieświadomie przewijała w telefonie Facebooka. Zdjęcia dzieci ściskały jej serce. Bardzo pragnęła mieć dziecko nie dla kogoś, tylko dla siebie.
Jej uwagę przykuł post kobiety, która opowiadała o pracy w domu dziecka. Tyle dzieci w Polsce nie ma ani mamy, ani taty
Julita na chwilę się zamyśliła. Czy mogłaby pokochać obce dziecko jak własne? Przed oczami stanęła jej uśmiechnięta dziewczynka wyciągająca do niej rączki. Dziewczyna zdecydowanym ruchem przesunęła laptop bliżej i zaczęła szukać informacji.
Trzeba zebrać stertę dokumentów, przejść badania i tysiąc formalności, ale pragnienie zostania mamą było silniejsze od strachu przed biurokracją.
Zostało przekonać Pawła. Julita stresowała się jego reakcją, ale ku jej zaskoczeniu, mąż zgodził się bez wahania. Zasugerował jedynie, by przygarnęli naprawdę maleńką dziewczynkę z domu małego dziecka. I tak postanowili.
Po niedługim czasie ich mała rodzina powiększyła się o jedną osobę. Oboje zakochali się od razu w maleńkiej Lidii, którą odebrali, gdy miała pięć miesięcy. Jedyną osobą protestującą była Barbara Wiśniewska ale nikogo jej zdanie nie obchodziło. Paweł nawet zagroził wyjazdem do innej części Polski, jeśli matka nie skończy z awanturami. Kobiecie, chcąc nie chcąc, pozostało udawać przed rodziną i znajomymi, że uwielbia wnuczkę.
Minęło siedem lat. Lidka skończyła pierwszą klasę, miała masę przyjaciół. Była serdeczna, grzeczna i bardzo pomocna. Julita nie mogła wyjść z zachwytu nad córką.
W wakacje całą rodziną wyjechali nad Bałtyk. Ciepły piasek, przyjemna woda, słońce Czego więcej potrzeba do szczęścia? Zwłaszcza że teściowa została daleko i nie mogła psuć Julicie humoru.
Pod koniec urlopu Julita poczuła się gorzej, lecz nikomu o tym nie mówiła, nie chciała martwić bliskich. Po powrocie do Warszawy postanowiła jednak odwiedzić lekarza.
Mimo starań, Paweł szybko zauważył, że żonie coś dolega. Nalegał na przerwanie urlopu, obiecując kolejny wyjazd zimą. Julita ustąpiła.
Wyniki badań zaskoczyły ich całkowicie, choć przyniosły ogromną radość okazało się, że spodziewają się dziecka. Najbardziej cieszyła się Lidka, już śniąc o tym, jak będzie starszą siostrą.
Barbara Wiśniewska dowiedziała się o ciąży dopiero po jakimś czasie, gdy brzuszek Julity stał się widoczny. Wykorzystała moment, gdy w domu była tylko synowa, i niespodziewanie zjawiła się z wizytą.
Nie będę pytać, dlaczego wcześniej nie powiedzieliście rzuciła z progu, mierząc wzrokiem brzuch Julity. Mam do ciebie inne pytanie.
Jakie? Julita poczuła niepokój.
Kiedy oddacie Lidię z powrotem do domu dziecka? teściowa mówiła zupełnie poważnie. Teraz będziecie mieć swoje dziecko a przybranej pora wracać.
Julita aż zadrżała. Nie wierzyła własnym uszom. Jak można w taki sposób mówić o człowieku, który stał się częścią rodziny?
Pani to naprawdę mówi?
Oczywiście parsknęła Barbara, wbiegając wzrok w Julitę. Więc kiedy?
Proszę wyjść syknęła Julita, z trudem powstrzymując się, by nie rzucić się na teściową. I proszę się tutaj więcej nie pojawiać.
Widząc reakcję Julity, zaskoczona kobieta musiała opuścić mieszkanie. Julita długo dochodziła do siebie. Dzwonić do Pawła? Mąż ma dziś ważne spotkanie nie chciała mu przeszkadzać. Ale rozmowa była konieczna.
*********************************************
Wściekła Barbara Wiśniewska natychmiast pojechała do pracy syna. Ignorując sekretarkę, weszła do gabinetu.
Twoja żonka wyrzuciła mnie z domu jak najgorszą natrętkę!
Cześć, mamo westchnął ciężko Paweł. Co takiego powiedziałaś, że nawet Julita straciła cierpliwość?
Zapytałam tylko, kiedy oddacie tę dziewczynkę do domu dziecka Barbara zasiadła w fotelu, patrząc na syna z wyrzutem. W końcu będziecie mieć swoje dziecko. Trzeba się nim zająć, wydatki też wzrosną.
Jak możesz w ogóle wymyślać takie rzeczy?! Paweł ze złością złamał długopis na pół. Nie zamierzamy oddawać Lidki to moja córka, czy się tobie podoba, czy nie.
A dlaczego? To tylko przybrana córka. Już duża, wszystko zrozumie.
Nie waż się jej nic tłumaczyć odrzucił połamany długopis i uderzył pięścią w stół. Zrozumiałaś mnie?!
A co mi zrobisz? odpowiedziała drwiąco kobieta, kierując się do drzwi. W tej rodzinie nie ma miejsca na takie dziecko. I zrobię wszystko, by ją stąd usunąć.
Paweł długo patrzył na zamykające się drzwi. Zerknęła do niego sekretarka, przepraszając za niespodziewany najazd matki, ale mężczyzna nawet jej nie zauważył. Musiał podjąć zdecydowaną decyzję.
Chwycił telefon
****************************************
Julita spaceruje powoli po parku, z uśmiechem patrząc, jak Lidka troskliwie bawi się z rocznym braciszkiem. Rola starszej siostry była dla niej spełnieniem marzeń.
Na ławce obok rozmawiają dwie kobiety o swoich synowych. Myśli Julity na chwilę wracają do teściowej.
Po tej feralnej wizycie już się nie spotkały. W ciągu tygodnia Paweł przeprowadził całą rodzinę kilkaset kilometrów od Warszawy, wiedząc, że to jedyny sposób, by Lidka nie straciła normalnego dzieciństwa. Matka pewnie wygadałaby się wszystkim, że dziewczynka jest adoptowana.
Teraz prowadzą spokojne życie. Mają ukochaną córkę, synka, a wkrótce pojawi się trzecie dziecko.
Paweł czasem dzwoni do ojca i wie od niego, że matka nie przestaje się wtrącać. Teraz jej ofiarą jest świeżo poślubiona córka. Paweł naprawdę jej współczuje, ale siostra wydaje się przyjmować uwagę matki z dystansem.
Cóż, oni mają swoje życie, a on swoje. Patrząc dziś na rodzinę, jest po prostu szczęśliwy. I życzy tego innym.



