Kiedy w końcu mój syn doczeka się wnuka? zniecierpliwiona pani Lucyna spojrzała na siedzącą przy stole synową.
Przecież doskonale pani wie, że od trzech lat staramy się o dziecko westchnęła ciężko Marcelina. Każde spotkanie zaczyna się od tego samego pytania. Co ona ma zrobić? Lekarze potwierdzają, że ani ona, ani Michał nie mają problemów.
No właśnie. Jesteście małżeństwem tyle lat, a dzieci jak nie było, tak nie ma Lucyna pogardliwie uniosła kącik ust. Zbyt barwna młodość, co?
Pani Lucyno, co to za aluzje? dziewczyna nie wytrzymała, zamknęła laptopa z trzaskiem. Z pracy dziś i tak nic nie będzie. Dałam pani kiedyś powód do takich insynuacji? Proszę przestać traktować mnie w ten sposób!
A jeśli nie? teściowa udawała zdziwienie Poskarżysz się Michałowi? Nie boisz się, że stanie po mojej stronie? W końcu jestem jego matką.
Odpowiedzią było głośne trzaśnięcie drzwiami. Oczywiście Marcelina nie zamierza mówić mężowi o tej rozmowie. Nie dlatego, że opowiedziałby się za matką po prostu nie chce go martwić.
**********************************************
Relacje z teściową nie układały się od pierwszego spotkania. Lucynie nie podobało się w niej dosłownie wszystko. Wygląd zbyt zwyczajny, ubrania nie takie, gotuje niesmacznie… Lista była długa. Lucyna głośno protestowała przeciwko temu związkowi i wywierała presję na syna. Na szczęście Michał umiał postawić na swoim.
Pobrali się. Kobieta odrobinę się uspokoiła pomogło także to, że młodzi wyprowadzili się do własnego mieszkania, na drugim końcu miasta.
Nie minęło jednak pół roku, a Lucyna znalazła nowy powód do narzekania: brak dziecka.
Na początku Marcelina obracała wszystko w żart, tłumacząc, że są jeszcze młodzi, chcą się trochę nacieszyć sobą, zrobić karierę. Ale Lucyna nie przyjmowała żadnych argumentów trzeba rodzić jak najszybciej, najlepiej nie jedno.
Pod naciskiem Lucyny, Marcelina uległa. Zaczęły się badania, wizyty u specjalistów, lekarstwa przez trzy lata nic nie pomagało.
Jeden z lekarzy zasugerował, że może problem leży w psychice dziewczyny. Lucyna wyśmiała to i poradziła zmienić lekarza.
**********************************************
Po kolejnej ostrej rozmowie z teściową, Marcelina bezmyślnie przewijała Facebooka. Zdjęcia dzieci ściskały za serce. Naprawdę pragnęła dziecka. Nie po to, by zadowolić wiecznie marudną Lucynę po prostu dla siebie.
Wtem zobaczyła wpis kobiety pracującej w domu dziecka. Tyle maluchów bez mamy, taty…
Marcelina zamyśliła się. Czy umiałaby pokochać adoptowane dziecko jak własne? Przypomniała sobie uśmiechniętą buzię niemowlaczka, wyciągającą do niej rączki. Bez wahania przesunęła klawiaturę i zaczęła szukać informacji.
Biurokracji sporo stosy dokumentów, badania lekarskie, wizyty w urzędach ale pragnienie było silniejsze niż strach.
Trzeba było tylko porozmawiać z Michałem. Bała się jego reakcji, ale ku jej zdziwieniu, Michał bez wahania się zgodził. Zaproponował, by wziąć niemowlę z domu małego dziecka. Tak postanowili.
Po kilku miesiącach ich rodzina powiększyła się o małą Angelikę, miała pięć miesięcy. Pokochali ją od pierwszej chwili. Jedynie Lucyna stanowczo się sprzeciwiała, lecz jej zdanie nikogo już nie interesowało. Michał zagroził nawet wyprowadzką do Poznania, jeśli nie przestanie siać zamętu. Musiała udawać przed obcymi, że kocha wnuczkę.
Minęło siedem lat. Angelika skończyła pierwszą klasę, miała mnóstwo koleżanek i kolegów, była bardzo wrażliwa i obowiązkowa. Marcelina nie mogła się nią nacieszyć.
Latem pojechali całą rodziną nad Bałtyk. Cudowne słońce, ciepłe fale, złocisty piasek Czego więcej potrzeba do szczęścia? Tym bardziej, że teściowa była daleko i nie mogła popsuć humoru.
Pod koniec wakacji Marcelina zaczęła źle się czuć, ale milczała, żeby nie martwić bliskich. Po powrocie do Warszawy postanowiła pójść do lekarza.
Choć się starała, Michał zauważył, że coś jest nie tak. Namówił ją na powrót do domu, obiecując, że jeszcze kiedyś pojadą nad morze. W końcu uległa.
Wyniki badań były kompletnym zaskoczeniem, ale i wielką radością będą mieli dziecko. Najbardziej cieszyła się Angelika, gotowa zostać starszą siostrą.
Lucyna dowiedziała się o wszystkim dopiero po dwóch miesiącach, gdy brzuch Marceliny robił się już widoczny. Gdy tylko zastała ją samą w domu, niespodziewanie zjawiła się z wizytą.
Nie będę pytać, czemu nie powiedzieliście wcześniej oznajmiła od progu, świdrując wzrokiem brzuch Marceliny. Mam do ciebie inne pytanie.
Jakie? Marcelina poczuła niepokój.
Kiedy oddacie Angelikę do domu dziecka? spojrzała poważnie. Teraz macie swoje, przybrane można oddać z powrotem.
Marcelina aż zadrżała. Nie wierzyła własnym uszom. Jak można coś takiego powiedzieć o dziecku? O dziewczynce, która stała się członkiem rodziny?
Mówi pani poważnie?
Oczywiście Lucyna fuknęła, patrząc wyzywająco. Więc kiedy?
Proszę WYJŚĆ syknęła Marcelina, powstrzymując się, by nie wybuchnąć. I niech się tu pani więcej nie pokazuje.
Wypchnęła zaskoczoną kobietę za drzwi. Stała chwilę w korytarzu, próbując się uspokoić. Zadzwonić do Michała? Dziś ma ważne spotkanie ale i tak będzie musiała z nim porozmawiać.
*********************************************
Wzburzona Lucyna udała się prosto do pracy syna. Zignorowała sekretarkę i wparowała do gabinetu.
Twoja żona właśnie wyrzuciła mnie z domu, jak jakąś obcą!
Cześć mamo westchnął Michał. Co jej powiedziałaś, że nawet ona nie wytrzymała?
Tylko spytałam, kiedy oddacie tamtą dziewczynkę do domu dziecka rozsiadła się wygodnie. W końcu będziecie mieli swoje, będzie wymagało dużo uwagi i pieniędzy.
Jak mogłaś wpaść na tak potworny pomysł? Michał aż złamał długopis w dłoni. Geli nie oddamy nigdy. To moja córka, czy się to komuś podoba, czy nie.
Niby dlaczego? To przecież tylko przybrana, do tego już wystarczająco duża. Zrozumie, jak się jej powie.
Nawet nie próbuj z nią rozmawiać warknął, odrzucając złamany długopis i uderzając pięścią w stół. Rozumiałaś?
Ciekawe, jak mnie powstrzymasz? rzuciła z przekąsem, kierując się do wyjścia. Dla niej nie ma miejsca w naszej rodzinie. I dopilnuję tego.
Michał długo patrzył na zamknięte drzwi. Sekretarka próbowała się tłumaczyć, ale on nie zwracał na nią uwagi. W głowie układał plan działania.
Sięgnął po telefon
*********************************************
Marcelina spaceruje powoli po parku, z uśmiechem patrząc, jak Angelika kręci się wokół rocznego braciszka. Rola starszej siostry bardzo jej odpowiada.
Na ławce siedzą dwie kobiety, rozmawiając o swoich synowych. Myśli Marceliny automatycznie wracają do teściowej.
Od tamtej pamiętnej rozmowy więcej się nie widziały. W ciągu tygodnia Michał przeprowadził rodzinę na drugi koniec Polski, wiedząc, że tylko tak Gela uniknie przykrości. Świadomie odcięli się od kobiety, która mogłaby wszystkim wokół rozpowiedzieć, że Angelika jest adoptowana.
Teraz żyją spokojnie. Mają cudowną córkę, synka, a niedługo pojawi się trzecie dziecko.
Michał czasem rozmawia z ojcem przez telefon. Wie, że Lucyna nie daje spokoju, ale teraz przerzuciła swoją uwagę na świeżo poślubioną córkę. Michał współczuł siostrze, choć ona wydaje się zadowolona z uwagi matki.
Cóż, każdy żyje swoim życiem. On, patrząc na swoją rodzinę, czuje się szczęśliwy i tego życzy innym.



