Dziś wieczorem siedzę przy oknie, patrząc na światełka migoczące na ulicach Warszawy i rozmyślam o tym, jak bardzo życie się zmieniło. Praca, szkoła, codzienny pośpiech wszyscy tak zabiegani, rozrzuceni po całej Polsce. Coraz więcej znajomych opuszcza rodzinne miasta, wyjeżdża do Poznania, Wrocławia, Krakowa w poszukiwaniu nowych możliwości. Mam chwilami wrażenie, że wszyscy szukają czegoś więcej, choć czasem zatracają to, co naprawdę ważne.
Te święta przypomniały mi jednak, że najcenniejszy jest czas spędzony z bliskimi. Mama przygotowała barszcz z uszkami taki, jak zawsze. Tata z dumą patrzył, jak siostry rozpakowują prezenty pod choinką. Zosia znalazła pod drzewkiem ukochaną książkę, a Marysia zaśmiała się, widząc nową zabawkę dla naszego psa Łatka. Tata zawsze marzył, byśmy na Wigilię byli razem, choć życie rozrzucało nas po różnych zakątkach kraju udało mu się. Ta chwila była bezcenna.
Patrzyłam na całą rodzinę, na ciepło, śmiechy, kolędowanie przy opłatku i uświadomiłam sobie, że żadna kariera czy pieniądze nawet tysiące złotych nie zastąpią wspólnych momentów. Najważniejsze jest wrócić do domu, choćby na jeden wieczór, żeby poczuć to, co naprawdę się liczy.
Myślę, że reklama, którą ostatnio widziałam, oddaje to doskonale przypomina, że w tym całym zabieganiu najważniejszy jest czas z tymi, których kochamy. Dzisiaj znowu poczułam, że jestem we właściwym miejscu.



