– Tato, już do nas nie przychodź! Bo jak tylko wychodzisz, mama zawsze zaczyna płakać. I płacze aż do rana… W nocy pytam: “Mamo, czemu płaczesz? Przez tatę?” A ona mówi, że nie płacze, tylko katar ma, ale ja już jestem duża i wiem, że taki katar łzami się nie objawia… Siedzieli razem w kawiarni: tata mieszał kawę w malutkiej filiżance, a ja na swoje lody nawet nie spojrzałam, choć wyglądały jak prawdziwe dzieło sztuki – kolorowe kulki, liść mięty, wiśnia, wszystko polane czekoladą. Każda sześciolatka by się skusiła, tylko nie ja, bo w zeszły piątek postanowiłam poważnie z tatą porozmawiać… Tata milczał długo, a potem zapytał: “No i co mamy zrobić, córeczko? Nie widywać się wcale? Jak ja wtedy będę żył?…”. Zmarszczyłam nos tak samo jak mama i mówię: “Nie, tato, ja też nie mogę bez ciebie. Może odbieraj mnie z przedszkola co piątek? Pójdziemy na spacer, na lody lub kawę, a ja będę ci opowiadać, jak my z mamą żyjemy. Jeśli chcesz zobaczyć mamę, będę robiła jej zdjęcia telefonem i ci pokazywała, pasuje?”. Tata uśmiechnął się i przytaknął: “Dobrze, tak będziemy żyć, córeczko…” Odetchnęłam z ulgą i wzięłam się wreszcie za lody, ale rozmowa jeszcze się nie skończyła. Musiałam powiedzieć najważniejsze. Kiedy poczułam czekoladowe “wąsy”, oblizałam je, spoważniałam jak dorosła kobieta i powiedziałam: “Tato, chyba powinieneś się ożenić… Przecież nie jesteś taki stary…”. Tata się roześmiał. “Nie taki stary, nie taki stary! Popatrz na pana Marka, co dwa razy już do mamy przychodził – nawet trochę łysy!”. Zrozumiałam wtedy, że niechcący wydałam mamę i przestraszyłam się. Tata prawie zakrzyknął na całą kawiarnię: “Pan Marek? Ten z pracy?”. A ja tylko cicho: “Nie wiem, chyba z pracy. Przynosi mi cukierki i tort, a mamie kwiaty…”. Tata zamyślił się długo i zrozumiałam, że właśnie podejmuje ważną decyzję. Ja poczekałam, bo już wiem, że faceci długo myślą – ich trzeba czasem popchnąć. I kto ma to zrobić, jak nie kobieta, która jest dla niego najważniejsza? Tata w końcu westchnął i powiedział: “Chodź córeczko, odprowadzę cię do domu. Porozmawiam z mamą”. Do domu prawie biegliśmy, tata trzymał mnie za rękę, czułam się jak flaga na wietrze. Wbiegliśmy do klatki, a gdy mama w końcu otworzyła drzwi, tata powiedział: “Nie możesz tak postąpić! Jaki Marek? Przecież cię kocham. Mamy Olę…”. Objął mnie i mamę, a ja uścisnęłam ich oboje i zamknęłam oczy, bo dorośli się całowali… Tak to już czasem bywa, że dwóch pokłóconych dorosłych pogodziła mała dziewczynka, która najbardziej na świecie kochała ich oboje, a oni ją i siebie – tylko nie potrafili się do tego przyznać… Napiszcie w komentarzach, co o tym myślicie, zostawcie lajka!

Tato, lepiej już do nas nie przychodź! Zawsze gdy po Twoim wyjściu mama zaczyna płakać. I płacze aż do rana.

Zasypiam, budzę się, znowu zasypiam i znowu się budzę, a mama cały czas szlocha. Pytam ją: Mamo, czemu płaczesz? Przez tatę?..

A ona mówi, że nie płacze, tylko pociąga nosem, bo przeziębiła się. Ja już przecież jestem duża i wiem, że nie ma takiego kataru, żeby aż łzy były w głosie.

Tata Oli siedział z córką przy stoliku w kawiarni w centrum Warszawy, mieszając powoli ostygłą kawę w maleńkiej białej filiżance.

Ola nawet nie dotknęła swojego lodowego deseru, choć przed nią w szklanej miseczce leżało prawdziwe dzieło sztuki: kolorowe kulki lodów, przykryte zielonym listkiem i wiśnią, wszystko polane czekoladą.

Każda sześcioletnia dziewczynka nie oparłaby się takiemu widokowi. Ale nie Ola. Ona postanowiła już tydzień temu, w piątek, porozmawiać z tatą poważnie.

Tata długo milczał, a potem spytał:

Więc co my teraz zrobimy, córeczko? Nie mam Cię w ogóle widywać? Jak ja tak przeżyję?..

Ola zmarszczyła lekko nosek, który miała taki sam jak mama trochę ziemniaczkowaty, pomyślała i odpowiedziała:

Nie, tato. Ja też bez Ciebie nie dam rady. Zróbmy tak: zadzwoń do mamy i powiedz, że w każdy piątek będziesz odbierał mnie z przedszkola.

Będziemy spacerować, a jak przyjdzie nam ochota na kawę albo lody, to pójdziemy do kawiarni. Opowiesz mi o tym, jak Ty i mama sobie radzicie.

Po chwili zamyśliła się i dodała:

A jeśli będziesz chciał zobaczyć mamę, to ja ją będę co tydzień fotografować telefonem i pokażę Ci jej zdjęcia. Chcesz?

Tata spojrzał na swoją mądrą córkę, uśmiechnął się lekko i skinął głową:

W porządku, tak będziemy teraz żyć, córeczko

Ola odetchnęła z ulgą i sięgnęła w końcu po lody. Ale rozmowy nie skończyła, trzeba było powiedzieć coś bardzo ważnego. Kiedy jej wąsiki z kolorowych kulek pojawiły się nad ustami, oblizała je i znów spoważniała, prawie dorosła.

Prawie jak kobieta, która musi troszczyć się o swojego mężczyznę. Nawet jeśli tym mężczyzną jest jej tata, który tydzień temu obchodził urodziny. Ola przygotowała dla niego w przedszkolu laurkę, starannie kolorując ogromną liczbę 28.

Jej buzia spoważniała na nowo, ściągnęła brwi i powiedziała:

Myślę, że powinieneś się ożenić

I wielkodusznie skłamała, dorzucając:

Przecież jeszcze nie jesteś taki stary

Tata ocenił gest dobrej woli córki i zaśmiał się:

Nie powiem, nie taki stary

Ola z zapałem kontynuowała:

No właśnie, nie taki! Zobacz, wujek Mirek, który dwa razy już przychodził do mamy, nawet już łysieje, tu na czubku

Pokazała sobie na głowę, gładząc miękkie loczki dłonią. Potem zorientowała się, że zdradziła maminy sekret, bo tata nagle spoważniał i spojrzał jej w oczy.

Przyłożyła więc ręce do ust i szeroko otwarła oczy, jakby przestraszona i zagubiona.

Wujek Mirek? Jaki to wujek Mirek często Was odwiedza? To ten od mamy z pracy? niemal głośno i prawie na całą kawiarnię, powiedział tata.

Tato, ja nie wiem speszyła się Ola jego gwałtowną reakcją. Może i z pracy. Przynosi mi cukierki. I tort dla nas wszystkich.

I jeszcze Ola wahała się, czy powiedzieć coś tak poufnego tacie mamie kwiaty.

Tata, splótłszy palce na stole, wpatrywał się w swoją dłonie przez dłuższą chwilę. Ola zrozumiała, że właśnie teraz podejmuje bardzo ważną decyzję w swoim życiu.

Dlatego czekała, nie poganiając go z wnioskami. Już się domyślała, że wszyscy mężczyźni potrzebują czasu na decyzje, a niekiedy trzeba im pomóc je podjąć.

A kto ma to zrobić, jeśli nie kobieta zwłaszcza najważniejsza w jego życiu?

Tata milczał, aż wreszcie głęboko westchnął, podniósł głowę i powiedział Gdyby Ola była trochę starsza, może zrozumiałaby, że powiedział to z dramatyzmem, jak Otello do Desdemony.

Ale ona nic nie wiedziała o Otellu ani Desdemonie, dopiero zbierała życiowe doświadczenia, obserwując ludzi, jak cieszą się i czasem cierpią przez drobiazgi.

Więc tata powiedział:

Chodź, córko. Jest już późno, odprowadzę Cię do domu. I porozmawiam z mamą.

O czym tata chciał rozmawiać z mamą, Ola nie spytała, ale domyślała się, że to coś ważnego i szybko dojadła lody.

Potem uświadomiła sobie, że decyzja, którą podjął tata, jest znacznie ważniejsza niż nawet najsmaczniejsze lody, więc zamaszyście rzuciła łyżeczkę na stół, zeskoczyła ze stołka, wytarła usta ręką, pociągnęła nosem i, patrząc prosto na tatę, powiedziała:

Jestem gotowa. Idziemy

Nie szli do domu, a prawie biegli. Właściwie to biegł tata, ale trzymał Olę za rękę, więc dziewczynka leciała za nim jak chorągiewka.

Gdy wbiegli do klatki schodowej, drzwi windy powoli się zamykały, wywożąc któregoś z sąsiadów na górę. Tata spojrzał na Olę niemal niepewnie. Ona spojrzała na niego z dołu i zapytała:

No i na co czekamy? Przecież to tylko siódme piętro

Tata wziął ją na ręce i ruszył po schodach.

Kiedy po serii nerwowych dzwonków mama wreszcie otworzyła drzwi, tata zaczął od najważniejszego:

Nie możesz tak postąpić! Jaki Mirek? Kocham Cię. A mamy przecież Olę

Potem, nie wypuszczając Oli z objęć, przytulił też mamę. Ola objęła ich za szyje i zamknęła oczy, bo dorośli się całowali

Czasem w życiu potrzeba właśnie takiej małej dziewczynki, która utuli dwoje pokłóconych dorosłych, bo kocha ich oboje, a oni kochają ją oraz siebie nawzajem, tylko czasem chowają to za dumą i żalami

Może w życiu warto czasem na chwilę zapomnieć o swoim bólu i o dumie, żeby dojrzeć to, co naprawdę ważne miłość i rodzinę.

Rate article
Fajna Tajna
– Tato, już do nas nie przychodź! Bo jak tylko wychodzisz, mama zawsze zaczyna płakać. I płacze aż do rana… W nocy pytam: “Mamo, czemu płaczesz? Przez tatę?” A ona mówi, że nie płacze, tylko katar ma, ale ja już jestem duża i wiem, że taki katar łzami się nie objawia… Siedzieli razem w kawiarni: tata mieszał kawę w malutkiej filiżance, a ja na swoje lody nawet nie spojrzałam, choć wyglądały jak prawdziwe dzieło sztuki – kolorowe kulki, liść mięty, wiśnia, wszystko polane czekoladą. Każda sześciolatka by się skusiła, tylko nie ja, bo w zeszły piątek postanowiłam poważnie z tatą porozmawiać… Tata milczał długo, a potem zapytał: “No i co mamy zrobić, córeczko? Nie widywać się wcale? Jak ja wtedy będę żył?…”. Zmarszczyłam nos tak samo jak mama i mówię: “Nie, tato, ja też nie mogę bez ciebie. Może odbieraj mnie z przedszkola co piątek? Pójdziemy na spacer, na lody lub kawę, a ja będę ci opowiadać, jak my z mamą żyjemy. Jeśli chcesz zobaczyć mamę, będę robiła jej zdjęcia telefonem i ci pokazywała, pasuje?”. Tata uśmiechnął się i przytaknął: “Dobrze, tak będziemy żyć, córeczko…” Odetchnęłam z ulgą i wzięłam się wreszcie za lody, ale rozmowa jeszcze się nie skończyła. Musiałam powiedzieć najważniejsze. Kiedy poczułam czekoladowe “wąsy”, oblizałam je, spoważniałam jak dorosła kobieta i powiedziałam: “Tato, chyba powinieneś się ożenić… Przecież nie jesteś taki stary…”. Tata się roześmiał. “Nie taki stary, nie taki stary! Popatrz na pana Marka, co dwa razy już do mamy przychodził – nawet trochę łysy!”. Zrozumiałam wtedy, że niechcący wydałam mamę i przestraszyłam się. Tata prawie zakrzyknął na całą kawiarnię: “Pan Marek? Ten z pracy?”. A ja tylko cicho: “Nie wiem, chyba z pracy. Przynosi mi cukierki i tort, a mamie kwiaty…”. Tata zamyślił się długo i zrozumiałam, że właśnie podejmuje ważną decyzję. Ja poczekałam, bo już wiem, że faceci długo myślą – ich trzeba czasem popchnąć. I kto ma to zrobić, jak nie kobieta, która jest dla niego najważniejsza? Tata w końcu westchnął i powiedział: “Chodź córeczko, odprowadzę cię do domu. Porozmawiam z mamą”. Do domu prawie biegliśmy, tata trzymał mnie za rękę, czułam się jak flaga na wietrze. Wbiegliśmy do klatki, a gdy mama w końcu otworzyła drzwi, tata powiedział: “Nie możesz tak postąpić! Jaki Marek? Przecież cię kocham. Mamy Olę…”. Objął mnie i mamę, a ja uścisnęłam ich oboje i zamknęłam oczy, bo dorośli się całowali… Tak to już czasem bywa, że dwóch pokłóconych dorosłych pogodziła mała dziewczynka, która najbardziej na świecie kochała ich oboje, a oni ją i siebie – tylko nie potrafili się do tego przyznać… Napiszcie w komentarzach, co o tym myślicie, zostawcie lajka!