Tata nie dotrzymał obietnicy

Wiesz zaczęła Natasza, szukając słów dorośli czasem zachowują się jeszcze głupiej niż dzieci.
Tato nie chce, żebym poznała ciocię, którą kocha, prawda? zapytała cicho Zosia.
Chyba nie chodzi o to, że nie chce. Może po prostu jeszcze nie ogarnęli, jak to wszystko poukładać. Albo ciocia Ola jest nieśmiała.
Nie ma się czego wstydzić, nie gryzę.
No właśnie, obce dzieci to zawsze dodatkowa odpowiedzialność. Nie każdy jest na to gotowy.

Natasza stała w korytarzu, obserwując, jak Zosia w pośpiechu przygotowuje się do spotkania z tatą.

Telefon w kieszeni Zosi zadzwonił. Dziewczynka podniosła słuchawkę, a zaraz po tym zamknęła oczy.

Nie przyjedzie? zapytała Natasza.
Mówił, że w pracy ma kryzys wymamrotała Zosia, nie podnosząc wzroku. Następnym razem.
Rozumiem. Rozbieraj się.

Natasza udała się do kuchni, by nie powiedzieć za dużo. Napełniła czajnik wodą i włączyła go. Dźwięk gotującej się wody trochę zagłuszył jej myśli.

Osiem lat minęło od rozwodu, a Michał wciąż był mistrzem w psuciu humoru.

***

Pierwsze trzy lata małżeństwa wydawały się bajką: kwiaty bez okazji, śniadania w łóżku, drobne upominki. Natasza wierzyła, że wylosowała szczęśliwy los.

Kiedy zaszła w ciążę, Michał nosił ją na rękach.

W szpitalu zadzwonił pierwszy telefon, który Natasza po cichu zignorowała.

Lekarz wypełniał kartę noworodka Zosi. Michał stał obok, blady i nerwowy. Był obecny przy porodzie.

Jaka jest grupa krwi? zapytał świeżo upieczony tata.
Dziewczynki ma drugi czynnik Rhujemny odpowiedział lekarz.

Michał zmarszczył brwi.

Co to znaczy? zapytał, a w jego głosie pojawiła się wysoka nutka. U mnie pierwszy czynnik dodatni, u Nataszy drugi dodatni.

Skąd minus? dopytywał. Coś się pomyliło.

Lekarz zdjął okulary, przetarł nos.

Przypomnij sobie szkolny kurs biologii. Czynnik Rh to podstępna sprawa. Jeśli oboje nosicie ukryty gen Rhujemny, dziecko może mieć minus. To normalne.

Czy na pewno? zmrużył oczy Michał. Nie ma błędu?

Badania nie kłamią.

Michał zadzwonił do żony setkę razy, pytając, dlaczego tak się stało. Natasza powtarzała mu słowa lekarza, wysyłała linki. On wydawał się uspokajać, ale…

***

Piekło zaczęło się po wypisie Michał się zmienił.

Miał cukrzycę, a Natasza zawsze pilnowała jego diety, przypominała o insulinie. Nagle zaczął zachowywać się jak nastolatek szukający wolności.

Idę na piłkę rzucił, pakując torbę.

Michale, o jaką piłkę chodzi? Masz wahania cukru, lekarz kazał trzymać rytm.

Nie zaczynaj, ja jestem facetem, muszę ruszać się. Długość twojej troski mnie dławi.

Wracał późno. Pewnego wieczoru przyszedł drżąc, twarz blada, pot lał się jak grad hipoglikemia.

Natasza, nie zwracając uwagi na Zosię, biegała wokół niego z sokiem i glukozą.

Gdzie byłeś? pytała, kiedy go uspokajała.

Mówiłem, że na meczu. Biegłem.

Do dwóch w nocy?

Potem siedzieliśmy, gadaliśmy. Zaczynasz znowu? Przecież to normalne.

Natasza wierzyła. A może chciała wierzyć. Siedziała sama w domu, głaskała małe rączki i tłumaczyła sobie, że to po prostu kryzys, że jest zmęczony.

Kiedy dziewczynka urosła, wszystko miało się ułożyć

Nie ułożyło się zaczęły się telefony.

Telefon zwykle ożywał wieczorem, kiedy dzwoniły byłe współpracowniczki księgowe, menedżerki. Natasza przyjaźniła się ze wszystkimi, dopóki pracowała.

Hej, Natasza, nie przeszkadzam?

Hej, wszystko gra. Co słychać?

Nic Po prostu chciałam zapytać, czy Michał dziś nie zostanie na firmowym przyjęciu?

Pewnie. A po co?

No wiesz Nie myśl, że to coś złego, ale jest nowa dziewczyna, Weronika, i spędzają razem cały wieczór, żartują, śmieją się.

Zbyt blisko się przyjaźnią. Raz grali w koszykówkę, a on ją przytulał za talię

Natasza czuła, jak jej palce mrówią.

Katarzyno, przestań. Może to projekt w pracy.

No wiesz, tak. Chciałam tylko ostrzec, przyjacielsko.

Natasza odłożyła słuchawkę i przewróciła oczami. Plotkarze. Jedynie język je napędza. Była przekonana, że Michał ją kocha. Po prostu jest towarzyski. Udawała pewność, żartowała, udawała, że ma wszystko pod kontrolą.

W środku rosło niepokojące uczucie. Po półtora roku od narodzin Zosi wszystko runęło.

***

Nataszę zaproszono na wielkie firmowe przyjęcie. Rodzice zgodzili się zająć się wnuczką.

Natasza włożyła sukienkę, którą uważała za maskująca wszystkie ślady po porodzie, i zrobiła makijaż. Chciała poczuć się znowu częścią świata, w którym nie ma wyłącznie pieluch i kaszek.

Poszła razem z mężem, ale Michał od razu zniknął.

Idę przywitać się z ludźmi rzucił i roził się w tłumie.

Natasza rozmawiała z koleżankami, uśmiechała się, przyjmowała komplementy, ale wciąż szukała męża wzrokiem. Po godzinie, po dwóch, nie było go nigdzie.

Rozejrzała się po sali, w holu pustka. Zdecydowała sprawdzić korytarz przy wyjściu awaryjnym, gdzie zwykle było ciszej.

Tam zobaczyła ich od razu. Nie całowali się to byłoby zbyt kiczowate ale stały w półcieniu za ogromnym fikusem. Pracownica coś szeptała, dotykając klapki jego marynarki.

Michał pochylał głowę na jej ramię i uśmiechał się tak, jak kiedyś uśmiechał się do Nataszy.

Zachowali się jak szkolne dzieciaki, chowając się. Natasza zamarła.

To uczucie było jak wylanie wiadra lodowatej wody na głowę oddech się urwał. Nie zaczęła krzyczeć, nie robiła sceny, po prostu odwróciła się i poszła do wyjścia. Zadzwoniła po taksówkę i pojechała po córkę.

Michał wrócił przed świtem.

Dlaczego odjechałaś? zapytał, zapinając krawat. Szukałem cię.

Natasza spojrzała na niego i zrozumiała, że nie ma co mówić.

Widziałam was przy fikusie.

On zatrzymał się na sekundę, potem machnął ręką.

Co widziałaś? Po prostu rozmawialiśmy. Znowu wymyślasz sobie historie. Masz paranoję, Natasza.

Nie rób tego powiedziała cicho. Po prostu przestań.

Miesiąc płynął jak mgła. Fizycznie bolało przebywać w jednym mieszkaniu. Gdy w końcu spakował rzeczy i odszedł rzekł, że będzie mieszkał osobno, bo jesteś nerwowa Nataszy stało się lżej. Powietrze w mieszkaniu wydawało się czystsze.

Rozwód poszedł szybko. Michał zniknął z radarów niemal od razu. Pierwszy rok nie dzwonił, ani razu.

Zosia miała dwa i pół roku, czasem pytała: Gdzie jest tata?, a Natasza spokojnie odpowiadała: Tata pracuje. Nie kłamała, po prostu nie rozmawiała o szczegółach.

Mama pomagała z Zosią, Natasza wróciła do pracy. Harowała jak szalona, żeby nie zależeć od nikogo. I wychodziło. Pieniądze starczały. Mieszkały osobno, jeździły na wakacje. Nie wystąpiła o alimenty nie chciała biegać za nim, nie chciała się poniżać, nie chciała prosić o dokumenty.

Duma? Może. Raczej obrzydliwość.

A potem wrócił.

Jestem ojcem zadzwonił kiedyś wieczorem. Mam prawo widzieć dziecko.

Natasza nie stanęła mu na drodze. Chcesz rozmawiaj. Nie zamierzała stać się tą zgorzkniałą byłą, która zakazuje spotkań.

Dobrze powiedziała. Przyjedź w sobotę.

Zaczynał przyjeżdżać. Rzadko, chaotycznie, ale przychodził. Płacił za lekcje angielskiego i taniec. To był jego sposób odkupu nie zajmował się wychowaniem, nie interesował się problemami, ale zaznaczył w swoim CV dobry ojciec.

Zosia przytulała się do niego. Dla niej był człowiekiemświętem: prezenty, kino, kawiarnia. Czy to za dużo dla dziecka? Natasza przyglądała się temu filozoficznie najważniejsze, że córka ma choć trochę ojca.

***

Zosia weszła do kuchni w domowym dresie. Oczy czerwone.

Mamo, czemu on tak? zapytała cicho, siadając przy stole.

Co, króliczku?

No obiecuje, a nie robi.

Natasza westchnęła.

Ludzie są różni, Zosiu. Tata nie robi tego złośliwie. Po prostu nie potrafi planować.

On powiedział, że to przez ciebie wybuchła Zosia.

Natasza zamarła z kubkiem w ręku.

Co?

Zadzwonił i powiedział: Twoja mama cały czas plany miesza, robi zamieszanie, dlatego nie wychodzi do mnie.

Natasza powoli odłożyła kubek. O to chodzi.

Zosiu spojrzała w oczy córki czy kiedykolwiek zabroniłam ci spotykać się z tatą?

Nie.

Czy kiedykolwiek mówiłam o nim źle?

Zosia pokręciła głową.

Nie.

W takim razie myśl własną głową. Czy wierzyć faktom, czy słowom.

Historia nowej cioci trwała już pół roku. Zosia przyjechała po weekendzie do taty i powiedziała:

Tata mieszka z ciocią Olą. Jest ładna, widziałam zdjęcia. Mają kota.

Natasza wzruszyła ramionami. Mieszka i mieszkają było jej obojętne. Zosia jednak zapragnęła się z nią poznać.

Mamo, chcę się z nią przyjaźnić. Tata mówi, że jest miła.

Natasza zadzwoniła do Michała.

Michał, Zosia wie o twojej dziewczynie. Chciałaby się z nią spotkać. Co ty na to?

Po chwili ciszy.

Nie wiem Może za późno, nie jestem pewny. Powiedzmy później.

Później rozciągnęło się na miesiąc. Michał raz chciał przedstawić, raz odmawiał.

Ona naprawdę chce poznać Zosię! zapewniał telefonicznie tydzień temu. Marzy o tym.

Może w następny weekend? Idziemy do parku, albo na pizzę.

Dobrze zgodziła się Natasza. Uzgodnijcie to z Zosią.

I znowu odwołanie. Natasza wzięła telefon i wyszła na balkon, żeby porozmawiać z nim bez świadków.

Michał odebrał po chwili, głos miał niezadowolony, w tle grała muzyka.

Halo, Natasza, jestem zajęty, co?

Zajęty? odparła. Właśnie powiedziałeś Zosi, że masz kryzys w pracy, a ja słyszę muzykę. Jesteś w barze?

Na spotkaniu odparł. Mam prawo się zrelaksować?

Masz. Tylko nie kłam Zosi i nie mów jej, że to ja zawiodłam twoje spotkanie.

Kto jest winny? podniósł głos Michał. Ty zawsze wtrącasz się ze swoim kontrolowaniem. O której przyjedziesz, o której odstawisz. Dławisz mnie.

Ola boi się z nami mieć do czynienia, bo jesteś nieprzewidywalna.

Nieprzewidywalna? uśmiechnęła się Natasza. Michał, trzymajmy się faktów. Zosia czekała godzinę, zadzwoniłeś w ostatniej chwili. Czy to ja jestem winna?

Albo może twoja Ola po prostu nie chce poznać twojego dziecka, a ty nie chcesz przyznać się do słabości?

Nie mów o Oli tak! wykrzyknął. Chce! Po prostu okoliczności!

Jakie okoliczności? Piąty raz z rzędu?

Michał, przestań mieszać głowę dziewczynie. Jeśli twojaW końcu Natasza odłożyła słuchawkę, zamknęła drzwi i poczuła, że wreszcie odzyskała spokój.

Rate article
Fajna Tajna
Tata nie dotrzymał obietnicy