Tak właśnie postąpiłem, kiedy w kieszeni mojej żony znalazłem dwa vouchery na rejs po Bałtyku. Na jednym z nich widniało nazwisko pewnego mężczyzny.
Spotkałem się z moją żoną Anną na przystanku tramwajowym w centrum Krakowa. Traf chciał, że podczas poszukiwań portfela w torbie zgubiła swoje klucze. Było już ciemnawo, a ona nie mogła ich nigdzie znaleźć. Pomogłem jej przeszukać chodnik pod światłem latarni. Podziękowała mi serdecznie. Okazało się, że jedziemy tym samym tramwajem.
Odprowadziłem Annę pod jej kamienicę nieopodal Plant. Od tego dnia zaczęliśmy się spotykać, aż po pół roku wzięliśmy skromny ślub w Starym Mieście. Powiedziała mi kiedyś, że pokochała mnie od pierwszego spotkania. Przez trzy lata żyliśmy zgodnie, radośnie, ciesząc się codziennością i drobnymi przyjemnościami. Potem Anna dostała awans i zaczęła nową pracę. Po jakimś czasie dostrzegłem, że coś się w niej zmienia. Jednak nie mówiłem nic, sądząc, że przesadzam i wyolbrzymiam.
Aż pewnego dnia Anna oświadczyła, że musi wyjechać na dwa tygodnie na szkolenie do Warszawy.
Kiedy poszła pod prysznic, postanowiłem wstawić jej spodnie do prania. W kieszeni znalazłem dwa bilety na rejs statkiem po Gdańsku. Na jednym widniało imię mężczyzny Patryk. Poczułem się zdradzony i oszukany. Wszystkie moje uczucia i zaufanie zostały zdeptane.
Ogarnięty złością postanowiłem odpłacić Annie pięknym za nadobne. Przecież ufałem jej i naprawdę kochałem. Nie dałem po sobie poznać, że coś wiem. Zadzwoniłem do starej znajomej z liceum, Marceliny, z którą zawsze mieliśmy dobry kontakt. Poprosiłem ją o przysługę. Razem poszliśmy do tej samej kawiarni nad Motławą, gdzie Anna miała spotkać się ze swoim nowym wybrankiem. Udawaliśmy z Marceliną parę zakochanych. Gdy Anna nas zobaczyła, natychmiast podeszła i zarzuciła mi zdradę. A ja odpowiedziałem spokojnie:
Myślałaś, że możesz mnie oszukiwać, a ja nie mogę mieć swojego życia? Szybko znalazłem kogoś, kto dał mi to, czego mi brakowało!
Obok nas przypadkiem przechodził także Patryk. Był wyraźnie zaskoczony i zdezorientowany. Dopiero wtedy dowiedział się, że Anna była zamężna. Oszukała i mnie, i jego. Wkrótce zdecydowaliśmy się na rozwód ja nie potrafiłem wybaczyć jej zdrady.
Pół roku później pobrałem się z Marceliną i jestem z nią niezwykle szczęśliwy. Anna rozstała się z Patrykiem ten nie mógł darować jej kłamstwa, że była już żoną…
Patrząc dziś na wszystko z perspektywy, wiem, że zaufanie jest najcenniejsze w związku bez niego miłość nie przetrwa, a każde kłamstwo prędzej czy później wyjdzie na jaw.



