W nadmorskim miasteczku Kołobrzeg, gdzie poranna mgła osiada na dachach, a zapach sosny miesza się z morską solą, Jakub z trudem dowlókł ogromny biały worek do klatki schodowej i ciężko westchnął.
– No i ciężki jak diabli! – mruknął, spoglądając na swój ciężar.
Otarłszy pot z czoła, wybrał kod mieszkania na domofonie.
– Jakuś, to ty? – rozległ się głos teściowej, a Jakub wciągnął worek do windy.
Wtaszczywszy go prosto do kuchni, postawił go przy stole.
– Jakub, co ty masz?! – załamała ręce Krystyna, patrząc podejrzliwie na zięcia.
Jakub przebiegle zmrużył oczy.
– Zaraz zobaczycie! – odparł i zaczął wyciągać zawartość worka na stół.
– Boże, Jakuś, po co aż tyle?! – wykrzyknęła teściowa, jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia.
Zanim poznała Jakuba, Krystyna uważała się za wzór oszczędności. Jej córka Magda też tak myślała, ale cierpiała przez to.
– Magda, odstaw ten proszek! – komenderowała Krystyna w sklepie. – Weź ten obok, jest o połowę tańszy! Można nawet kupić więcej!
– Mamo, on jest gorszy… – protestowała Magda.
– Wcale nie, po prostu nie ma reklamy! Proszek to proszek! Jesteś taka naiwna?
Magda, mrucząc pod nosem o skąpcach, którzy płacą dwa razy, odkładała paczkę i brała wybór matki.
Jeśli z proszkiem jeszcze się godziła, to z ubraniami było trudniej.
– Mamo, patrz, leży mi? – Magda pokazywała nową spódnicę.
– Znowu nowa? Ile kosztuje? – marszczyła brwi Krystyna.
– Co za różnica! – denerwowała się Magda. – Sto lat nic nie kupiłam! Ważne, że ładnie wygląda!
– Właśnie od ceny to zależy! – teściowa skrzyżowała ramiona, wpatrując się w córkę.
Magda podawała cenę, wiedząc, co nastąpi.
– Ojej! Kawałek materiału tyle nie wart! – oburzyła się Krystyna.
– Mamo, dość już! Za takie pieniądze teraz nic się nie kupi! Chcę wyglądać ładnie, i tak wszystko noszę do znudzenia! – broniła się Magda.
– Ładnie można wyglądać i taniej! – ucinała Krystyna.
Wszelkie argumenty o jakości tkaniny i idealnym kroju były bezcelowe.
– Mamo, dlaczego jesteś taka skąpa? Przecież nie jesteśmy biedni! – wybuchała Magda.
– Właśnie dlatego, że umiem oszczędzać i robić zapasy! A ty jesteś jak ojciec – rozrzutna! – odpowiadała matka.
Magda milkła, przypominając sobie, jak rodzice się rozwiedli. Kłótnie, podział majątku, spory o alimenty – to wszystko zrobiło z oszczędnej Krystyny prawdziwą skąpą kobietę.
W czasach studenckich Magda nigdy nie zapraszała nikogo do domu. Matka postrzegała gości jako niepotrzebne wydatki.
– Nie rozumiem tych spotkań! – narzekała. – Zbierają się, jedzą, piją, gadają, a gospodyni potem zmywa i lodówkę znów zapełnia!
Magda próbowała tłumaczyć, ale machnęła ręką – matka nie słuchała. Po studiach dostała pracę i poznała Jakuba.
– Mamie się nie spodoba – od razu zrozumiała.
Jakub nie miał nic z tego, co ceniła Krystyna: ani mieszkania, ani bogatych rodziców, ani spadku. Zwykły pracownik biurowy, ale z ambicjami. A ambicje, jak uważała teściowa, rękoma się nie dotyka. Magda długo odwlekała ich spotkanie, ale Jakub zaczął mówić o ślubie, więc musiała się zdecydować.
– Jakuś, moja mama jest… specyficzna – zaczęła Magda. – Bardzo oszczędna.
– To dobrze – wzruszył ramionami.
– Nie, nie rozumiesz. Ona jest… skąpa jak nigdy! Będzie liczyć każdy twój kęs przy stole. Bądź gotowy na cierpliwość. Po ślubie wynajmiemy mieszkanie, a mama niech dalej oszczędza.
– Głupoty! – uśmiechnął się Jakub. – Dacie radę. A wiesz co, lepiej żyć z nią. Na swoje mieszkanie nie uzbieramy, a u mnie tłok. Decyduj!
Magda zamyśliła się: „Jakub nie ma pojęcia, co robi mama. Ale można spróbować. Wyjdziemy, jeśli będzie źle.”
– Dobrze, zaryzykujemy – zdecydowała. – Ale jeśli będzie nie do wytrzymania, powiedz od razu.
– Nie doceniasz mnie – mrugnął Jakub.
Ślub był skromny, co ucieszyło Krystynę.
– Słusznie, po co wydawać pieniądze! – pochwaliła.
Gdy dowiedziała się, że młodzi zamieszkają z nią, teściowa lekko się zmarszczyła, ale dostrzegła w tym sens.
– No dobrze, mieszkajcie, oszczędzajcie na mieszkanie. Ale moje zasady się nie zmienią! – oświadczyła.
– I nie muszą! – wtrącił Jakub. – Pani Krystyno, brawo! Młodzi nie umieją oszczędzać, a potem narzekają. Jestem po pani stronie!
Teściowa poczerwieniała z zadowolenia.
– Co za zięć! Biedny, ale rozsądny. Z takim podejściem daleko zajdzie! – pomyślała.
Jakub szybko zdobył jej zaufanie, proponując:
– Niech pani pozwoli, że ja będę robił zakupy dla całej rodziny. Wiem, gdzie taniej. Będziemy oszczędzać z głową!
– Jakuś, ty skarb! – wzruszyła się teściowa.
Magda słuchała zdumiona, a Jakub mrugnął do niej.
Wkrótce szafy uginały się od zapasów. Jakub dotrzymał słowa, a Krystyna cieszyła się jak dziecko. Ale nie na długo.
– Nie, nie, tak to nie! – Jakub odebrał teściowej miarkę z proszkiem. Wsypał połowę z powrotem i oddał. – Tyle wystarczy!
Krystyna spojrzała bezradnie na proszek.
– Jakuś, to za mało, nie wypiorę…
– Wszystko wyjdzie! Jeśli się pieni – już czyści! – oświadczył Jakub.
Teściowa zdziwiła się, ale pomyślała: „Może ma rację?”
Później spytał Magdę:
– Co twoja mama lubi najbardziej? Gdzie jest słaba?
– Wiem! – przypomniała sobie Magda. – Mama ma obsesję na punkcie naczyń. Nigdy nie kupi używanych. Na wszystkim oszczędza, ale naczynia – tylko nowe i ładne.
– Rozumiem – uśmiechnął się Jakub. – To marnotrawstwo. Naprawimy to!
– Pani Krystyno, patW końcu Krystyna zrozumiała, że prawdziwe bogactwo nie leży w gromadzeniu rzeczy, ale w radości dzielenia się z bliskimi.



