Szwagierka korzystała z wakacji w ekskluzywnym ośrodku, gdy my zmagaliśmy się z remontem rodzinnego domu – dziś żąda wygód i chce mieszkać z nami, choć wcześniej odrzuciła wspólne inwestycje!

Szwagierka spędziła wakacje w pensjonacie nad Bałtykiem, kiedy my harowaliśmy przy remoncie domu, a teraz marzy jej się wygodny azyl.

Chcieliśmy, żeby każdy dołożył się do remontu domu po babci zaproponowaliśmy wspólne zebranie pieniędzy. Ona jednak stwierdziła, że nie widzi potrzeby inwestowania w stare mury. Tymczasem dziś chciałaby wprowadzić się do nas, bo jej część domu nie nadaje się do mieszkania. Niestety sama jest sobie winna.

Dom był spuścizną po babci mojego męża, pana Andrzeja. Po jej odejściu odziedziczył go z siostrą, Sabiną. Choć dom miał swoje lata, postanowiliśmy go odnowić i w nim zamieszkać. Były dwa osobne wejścia, więc każdy mógł żyć po swojemu. Tylko podwórko i ogród pozostawały wspólne, a liczba pokoi była identyczna po obu stronach.

Podział spadku odbył się już po naszym ślubie. Wszystko przeszło spokojnie, bez awantur. Teściowa pani Halina nawet nie wzięła udziału w podziale majątku: przyzwyczajona do miejskich wygód, uznała, że nie chce wracać na wieś. Poleciła dzieciom, by radziły sobie same.

Andrzej wraz ze szwagrem, Pawłem, zebrali fundusze, naprawili dach, wzmocnili fundamenty. Gdy zaczęliśmy planować dalszy remont, Sabina zareagowała złością. Uznała, że nie ma zamiaru ładować pieniędzy w starą ruderę. Paweł milczał, bo nie lubił sprzeczek z żoną.

My z Andrzejem chcieliśmy uciec z blokowiska. Wieś była blisko Poznania, a ponieważ mieliśmy samochód, codzienny dojazd do pracy nie był problemem. Życie na własnej ziemi kusiło bardziej, niż kolejne lata w dwupokojowym mieszkaniu. Budowa od podstaw kosztowałaby fortunę renowacja wydawała się rozsądniejsza.

Dla Sabiny i Pawła dom babci miał być letniskiem miejsce na weekendy, grill, wakacje z dziećmi. Zapowiedziała, że w remont się nie angażuje i byśmy na nią nie liczyli.

Przez cztery lata krok po kroku przebudowaliśmy swoją część domu. Oczywiście musieliśmy zaciągnąć kredyt w złotówkach, ale nie to było najważniejsze. Przeprowadziliśmy nową instalację elektryczną, ogrzewanie, zrobiliśmy nową łazienkę, wymieniliśmy okna, przeszkliliśmy taras. Pracowaliśmy niemal bez wytchnienia, ale liczył się cel: własny dom na lata.

Sabina w tym czasie jeździła po świecie: Egipt, Grecja, Mazury niewiele ją obchodziło, co dzieje się z jej połową domu. Swój czas i pieniądze przeznaczała na przyjemności. Jednak gdy pojawiło się dziecko i przyszła na macierzyński, podróże się skończyły, skończyły się też swobodne wydatki.

Wtedy przypomniała sobie o swoim dziedzictwie. Z noworodkiem trudno mieszkać w bloku, gdy brak przestrzeni, za to dom na wsi, z ogrodem, wydawał się wybawieniem dziecko mogło biegać i bawić się na świeżym powietrzu przez całe lato.

Kiedy już zamieszkaliśmy w domu, wynajęliśmy mieszkanie w mieście. Przez lata nie dotykaliśmy jej części domu a ta zupełnie podupadła. Nie wiem, jak zamierzała tam mieszkać z maluchem bez ogrzewania i łazienki, bo przyjechała tylko z walizką na miesiąc. Poprosiła, czy może zostać u nas na tydzień nie miałam serca odmówić.

Jej synek był głośny, a ona traktowała wszystko jak własność nie liczyła się z naszymi potrzebami. Pracuję zdalnie i bardzo mi to przeszkadzało, więc na jakiś czas przeniosłam się do przyjaciółki, Oli. Wyjeżdżała, więc było jej nawet na rękę, gdy ktoś przypilnował domu.

Nieplanowane okoliczności sprawiły, że wróciłam niemal po miesiącu. Ostatni tydzień spędziłam u Oli, potem musiałam pomagać schorowanej mamie. Zapomniałam już o Sabinie sądziłam, że dawno wróciła do siebie.

Jakież było moje zdziwienie, gdy zastałam ją u nas. Urządziła się jak u siebie. Zapytałam, kiedy planuje wracać.

A dokąd mam jechać? Mam małe dziecko, dobrze nam tutaj odpowiedziała Sabina.
Jutro odwieziemy cię z powrotem do miasta powiedziałam.
Nie mam zamiaru wracać do bloku.
Przez cały ten czas nawet nie posprzątałaś swojej części, a tu nie hotel. Jeśli chcesz mieć dom, wracaj na swoją połowę.
Nie masz prawa mnie wyrzucać! To przecież też mój dom!
Twoja część jest po drugiej stronie korytarza, możesz tam być.

Próbowała nastawić Andrzeja przeciwko mnie, ale on powiedział jasno: przesadziła. Obrażona wyjechała, ale kilka godzin później już wydzwaniała teściowa.

Nie powinnaś była wyrzucać Sabiny, to również jej własność! krzyczała pani Halina.
Może spokojnie mieszkać na swojej połowie, nikt jej nie broni odpowiedział Andrzej.
Tam nie da się żyć z dzieckiem! Przecież tam nawet nie ma ogrzewania i łazienka na dworze. Powinieneś się zająć siostrą.

Andrzej w końcu nie wytrzymał i powiedział wszystko matce: że proponowaliśmy remont wspólny, byłoby taniej i wygodniej. Sabina jednak nie chciała współpracować, więc dlaczego teraz mają żal do nas?

Zaproponowaliśmy Sabinie, żeby odkupiła jej część. Od razu podała nam cenę z kosmosu wystarczyłoby za nią na remont całego domu! Nie było sensu się zgadzać.

Od tego czasu atmosfera się popsuła. Teściowa się boczy, a Sabina jest nieznośna. Przyjeżdżają rzadko, ale jak już są to hałasują, zostawiają bałagan, niszczą wspólne rzeczy w ogrodzie.

Podjęliśmy decyzję o postawieniu płotu, by mieć spokój i uzyskać pełną niezależność. Kompromisy się skończyły, bo tak chciała Sabina.

Ta historia uczy, że wygodne życie nie przychodzi samo z siebie, ale jest wynikiem odpowiedzialnych decyzji i wspólnej pracy. Jeśli nie chcesz wziąć udziału w wysiłku, nie licz potem na profity. Trzeba dbać o swoje wybory, bo nic nie dzieje się samo a szacunek do innych to podstawa dobrego współżycia.

Rate article
Fajna Tajna
Szwagierka korzystała z wakacji w ekskluzywnym ośrodku, gdy my zmagaliśmy się z remontem rodzinnego domu – dziś żąda wygód i chce mieszkać z nami, choć wcześniej odrzuciła wspólne inwestycje!