Szczęśliwe skrzydła miłości: Nowy rozdział życia po zakończeniu szkoły.

Gosia leciała do ukochanego mężczyzny, a właściwie frunęła na skrzydłach szczęścia. Wreszcie syn skończył szkołę i dostał się na studia. Teraz razem z mężem będą mogli wreszcie zamieszkać pod jednym dachem.

Wysłała syna na uczelnię i jeszcze tego samego dnia kupiła bilet na autobus, żeby pojechać do Jacka. Byli małżeństwem dopiero od dwóch lat, ale znali się wydawało się, całą wieczność.

Ich związek był pełen wzlotów i upadków. Trudno się zaczynał, jeszcze trudniej trwał, ale los w końcu obiecał im wspólną przyszłość. Przynajmniej Gosia była tego pewna.

Poznali się osiem lat temu. Wtedy ona ledwo doszła do siebie po rozwodzie z pierwszym mężem i długo nie wpuszczała nikogo do swojego życia. Aż do spotkania z Jackiem. Choć i z nim na początku bała się zaczynać. Musiał się naprawdę postarać, żeby przekonać ją, że nie jest taki jak jej były, Bartosz.

Pół roku chodzili na randki, a potem zamieszkali razem. Jacek wprowadził się do niej, bo w jego kawalerce było za ciasno. Gosia miała dziesięcioletniego syna, Szymona. Fajny chłopak, ale z ojczymem też nie od razu się dogadał.

Po trzech latach wspólnego życia Jacek zaczął myśleć o ślubie, ale jego ukochana Gosia wcale się do tego nie paliła.

Wydawało jej się, że te wszystkie pieczątki i papiery już się przeżyły. Poza tym, czy to naprawdę chroni przed zdradą? Ani mężczyznę, ani kobietę.

Było jej dobrze, nie chciała nic zmieniać.

Jacek początkowo uszanował jej zdanie, ale z czasem zrozumiał, że to mu nie wystarcza. Chciał nazywać Gosię swoją żoną na poważnie. Doszło do tego, że postawił jej ultimatum – albo ślub, albo rozstanie.

Gosi nie podobała się jego stanowczość. Uznała, że lepiej się rozstać. I tak minęło pół roku.

W tym czasie Jacek zdążył przeprowadzić się do innego miasta, gdzie dobry znajomy zaproponował mu świetnie płatną pracę. Rzadko wracał do rodzinnego miasta, najwyżej raz na dwa miesiące, żeby odwiedzić rodziców. I podczas jednego z tych przyjazdów znów spotkał Gosię.

Szła przez park, wyglądając, jakby w jej życiu wszystko było idealne. Była taka radosna i beztroska, dopóki nie spotkała jego wzroku.

W jej oczach przeczytał to, co sam czuł – wciąż go kochała. I nie potrafiła tego ukryć.

Znów zaczęli się spotykać, ale tym razem na odległość. Czasem ona przyjeżdżała do niego, czasem on do niej. Każde spotkanie było dokładnie zaplanowane, ale zawsze pełne ciepła i namiętności.

Widywali się raz, najwyżej dwa razy w miesiącu. Jacek nie raz proponował jej, żeby się do niego przeprowadziła. Kupił już nawet dwupokojowe mieszkanie w swoim nowym mieście, choć wciąż spłacał kredyt.

Gosia niby chciała tego całym sercem, ale w tamtym momencie nie mogła tak nagle zmienić swojego życia. Szymon był nastolatkiem, potrzebował uwagi. Do tego mama zachorowała, trzeba było się nią zająć. Przez dwa lata Gosia próbowała postawić matkę na nogi, ale w końcu było lepiej.

– Jeszcze pani pożyje! – ucieszyli się lekarze, wypuszczając ją do domu.

Helena Stefanowa przestała trzymać córkę, ale Szymon poszedł do liceum. Nie chciał zmieniać szkoły, błagał mamę, żeby została, dopóki nie zda matury. Musiała ustąpić.

Latem, zanim syn poszedł do pierwszej klasy liceum, Gosia i Jacek w końcu wzięli ślub. Widząc, jak bardzo to ucieszyło męża, nawet żałowała, że nie zgodziła się wcześniej, ale po co płakać nad rozlanym mlekiem.

Teraz nie tylko się spotykali. Ich związek można by nazwać małżeństwem na odległość, gdyby nie te kilkaset kilometrów między nimi.

I wreszcie – Szymon dostał się na studia. Gosia była dumna z syna, ale też wiedziała, że teraz może w końcu ułożyć swoje życie osobiste. Jackowi nie powiedziała, że niedługo do niego dołączy – chciała zrobić mu niespodziankę.

A może i tak się domyślał, że to niedługo nastąpi, ale nie znał dokładnej daty.

Spakowała walizkę, wsiadła w autobus i pojechała do niego. Chciała, żeby ten dzień zapamiętał na długo. Już widziała, jak zakłada kupioną niedawno koronkową bieliznę, rozsypuje płatki róż na nową pościel, przygotowuje kolację i czeka na ukochanego z pracy.

Marzyła o tym w drodze, gdy autobus mijał kolejne miasta. Była pewna, że Jacek oszaleje z radości, ale to ona miała dostać niespodziankę.

Otworzyła jego mieszkanie swoim kluczem i zamarła. Patrzyła na nią para niebieskich oczu – rudowłosa dziewczyna, śliczna i tak młoda.

– Kto ty jesteś? – zapytała nieznajomą.

– Ja jestem Ola. O, to pani pewnie Gosia? Przepraszam, zaraz sobie pójdę!

– Jak to pójdziesz? Kim ty jesteś? – nie dawała za wygraną Gosia.

– Proszę się nie denerwować. Jestem dziewczyną pana Jacka!

– Co? Dziewczyną mojego męża? Oszalałaś? – wściekła się.

Wydawało jej się, że cały jej świat runął w tej chwili, jakby planeta przestała się obracać i stanęła w miejscu.

– Proszę się uspokoić. Jacek jest naprawdę dobry i bardzo panią kocha.

– Kocha? I dlatego pod moją nieobecność żyje z inną kobietą? Ile ty masz lat? Dwadzieścia?

– Tak, właśnie skończyłam! Poznaliśmy się przypadkiem. Nie miałam gdzie mieszkać, a Jacek mnie przygarnął. Najpierw byliśmy tylko przyjaciółmi, ale ja się w nim zakochałam. Wiem, że on mnie nie kocha i nigdy nie pokocha, bo ma panią. Ale proszę go zrozumieć – było mu samotnie. Tęsknił. Chciałam choć trochę umilić mu ten czas!

Gosi wydawało się, że ta dziewczyna plecie głupoty. Próbowała przypomnieć sobie, czy miał kiedykolwiek powody, żeby wątpić w wierność męża. Nigdy nie znalazła w jego domu rzeczy innej kobiety. An”Najważniejsze, że teraz byli razem, a przeszłość mogli zostawić za sobą.”

Rate article
Fajna Tajna
Szczęśliwe skrzydła miłości: Nowy rozdział życia po zakończeniu szkoły.