Szczęśliwe Polki zawsze wyglądają zjawiskowo

Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają znakomicie

Lidia ciężko przeżyła zdradę męża. W czterdziestym roku życia została sama córka studiowała na uniwersytecie w innym mieście. A Piotr dwa miesiące temu wrócił z pracy i powiedział:

Odchodzę, zakochałem się.

Słucham? W kim? zapytała zdezorientowana.

Jak to bywa, mężczyzna spotkał inną. Przy niej zapominam o wszystkim. Nie namawiaj mnie, decyzję już podjąłem rzucił Piotr, jakby mówił o czymś codziennym.

Szybko zebrał swoje rzeczy i zniknął. Dopiero później, analizując sytuację, Lidia zauważyła, że nie było to spontaniczne. Od dawna pakował swoje rzeczy małymi krokami, a wtedy po prostu wrzucił wszystko do walizki i trzasnął drzwiami.

Lidia płakała, cierpiała i sądziła, że nic dobrego już jej nie spotka. Wydawało się, że życie się zakończyło. Nie chciała nikogo widzieć, z nikim rozmawiać, a telefon dzwonił nieustannie. Dzwoniła córka, dzwoniła przyjaciółka odpowiadała niechętnie, szybko rozłączała się. W pracy unikała koleżanek, jedni patrzyli z litością, inni z ironią.

Miała cichą nadzieję:

Może Piotr się znudzi tamtą, wróci, a ja mu wybaczę, bo przecież go kocham

W wolny dzień obudziła się jak zwykle wcześnie, ale długo nie była w stanie się podnieść, nie bardzo miała dokąd się spieszyć. Jednak w końcu wstała. Przed jedenastą znowu zadzwonił telefon.

Znów ktoś się dobija od rana, nie mam ochoty z nikim rozmawiać pomyślała, nie zamierzała odebrać, choć spojrzała na ekran numer nieznany. A może to Piotr? Może zgubił telefon albo zmienił numer? Może jednak chce wrócić, trzeba było odebrać.

Zanim skończyła myśli, telefon zadzwonił znowu.

Halo? powiedziała głośno.

Hej! usłyszała radosny, kobiecy głos.

Kim jesteś? spytała zmęczonym tonem.

Lidka, poznajesz mnie? Stare przyjaciółki się nie zapomina! To ja, Kinga!

Lidia była rozczarowana, w głębi duszy liczyła, że to Piotr.

No i co

Lidia, co się dzieje, coś się stało?

Nic dobrego odpowiedziała, rozłączyła się, a łzy popłynęły strumieniem.

Usiadła na sofie, próbując się uspokoić. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Lidia zadrżała, wstała z niepokojem może Piotr się opamiętał?

Otworzyła. Za drzwiami stała elegancka kobieta, którą z trudem rozpoznała jako dawną koleżankę i przyjaciółkę Kingę.

Kinga była zadbana, z mocną pomadką na ustach, modnie ubrana, a zapach jej francuskich perfum nagle ożywił Lidię. Po liceum Kinga wyjechała na studia do Warszawy i od tamtej pory widziały się raptem raz, piętnaście lat temu. W szkole chodziły razem na potańcówki, spotykały się z chłopakami, dzieliły się sekretami.

Kinga, ależ się zmieniłaś, jesteś piękna wymsknęło się Lidi.

Cześć. Ja zawsze byłam taka zażartowała, spoglądając krytycznie na dawną koleżankę. Zaprosisz mnie do środka czy mam tak tu stać?

Wchodź odsunęła się Lidia niechętnie.

Kinga nie przyszła z pustymi rękami. Weszła do kuchni, wyjęła z torby butelkę hiszpańskiego wina, torcik i pomarańcze.

Wyciągaj kieliszki, trzeba świętować spotkanie! Nawet nie pamiętam, kiedy rozmawiałyśmy ostatnio. Sto lat temu paplała Kinga. Lidia nie przerywała, postawiła kieliszki, pokroiła ciasto.

Kinga nie zadawała już pytań, otworzyła wino, rozlała do kieliszków.

Za spotkanie! wypiła, Lidia także wychyliła swój kieliszek.

Drugi kieliszek wypiły za siebie. Po nim Lidia poczuła, że musi się wygadać wszystko się nazbierało. Kinga słuchała uważnie, a gdy Lidia skończyła, wzruszyła ramionami.

Lidia, już myślałam, że u ciebie prawdziwa tragedia!

A to nie jest tragedia? Ty nie rozumiesz, ciebie mąż nie zostawił westchnęła Lidia.

A gdzie tam! To ja zostawiłam swojego, gdy dowiedziałam się, że flirtuje z młodszą panienką. Złożyłam pozew o rozwód, a on był w szoku! Myślał, że się nie zorientuję

Chyba go nie kochałaś?

Ależ kochałam! zapewniła Kinga. Ale nie znoszę, gdy mnie ktoś rani. Z takiej miłości trzeba zrezygnować, gdy cię zdradzają to nie miłość.

Kinga, u ciebie to takie proste

Jasne. Ty wszystko komplikujesz, zawsze taka byłaś. Gdzie twoja córka?

Studiuje w innym mieście, mieszka u ciotki.

Rozumiem. Piotr zostawił i ciebie i córkę… a ty wciąż się przejmujesz.

Ale ja go kocham

Dość tego, Lidia! Trzeba cię leczyć z tego smutku.

Leczyć? Tabletki mi nie pomogą.

Cóż, nie tabletki, ale sprawdzone, babskie metody: zmiana wizerunku, zakupy, nowa miłość.

Ech, Kinga

Zbieraj się, jedziemy do galerii tam fryzjer, zakupy, żadnych wymówek. Masz jakieś pieniądze? Zaskórniak?

Mam, oszczędzaliśmy z Piotrem na nowy samochód.

Niech Piotr się tym nie martwi, ciesz się, że wziął stary. Masz złożyć pozew o rozwód, żadne przyjmowanie go z powrotem. I nie licz na niego A może spróbujemy wywalczyć jeszcze połowę za stare auto?

Niech się dławi odpowiedziała nagle Lidia, machając ręką. A ty wróciłaś z Warszawy na stałe? Nic nie mówisz.

Wróciłam, w stolicy nie chcę już mieszkać A ty zrzucaj domowe łachy, robimy szybki marsz po sklepach. A, dzwoniła Rita Nowak, za tydzień spotkanie klasowe, idziemy! Większość się zjedzie, paru chłopaków też jest po rozwodzie. A pamiętasz, jak Witek za tobą latał od siódmej klasy?

Ojej, Kinga, komu ja się jeszcze mogę podobać? Stara kobyła

Nie mów tak o sobie, Lidka! Trzeba siebie kochać i pielęgnować. Zobaczysz, błyskawicznie zrobimy z ciebie młodą klacz! śmiała się wychodząc z mieszkania. A wiesz, moja ciotka Kaśka, co mieszka niedaleko Twojej mamy, szykuje się piąty raz do ślubu. Sama nie wie, którego adoratora wybrać!

Po kilku godzinach Lidia nie poznawała siebie w lustrze.

Niemożliwe takie przeobrażenie! nie dowierzała. Inny kolor włosów, króciutka fryzura Wyglądam lepiej, młodziej, pięknie. Kinga, masz dar, wzięłaś mnie w obroty. Inaczej bym tu zamokła.

Spotkanie klasowe odbyło się w kawiarni, niemal wszyscy dotarli, poza kilkoma osobami z daleka. Wiele osób nie rozpoznało Lidii, a Witek mężczyzna pewny siebie i elegancki nie spuszczał z niej wzroku.

Lidia, ledwo cię poznałem, jesteś piękniejsza niż kiedyś. Zawsze mi się podobałaś, ale wybrałaś Piotra z równoległej klasy. Gdzie on teraz?

Nie ma go, zostawił mnie uśmiechnęła się lekko.

Zostawił? Nie wygłupiaj się takie kobiety się nie porzuca! zdziwił się szczerze Witek.

A jednak. Ale wychodzi na dobre.

Nie mam wątpliwości, Lidia! Ja też od dwóch lat jestem po rozwodzie. Mimo że z żoną było dobrze mam firmę, syna dorosłego dwa lata temu miałem problemy finansowe, żona nazwała mnie nieudacznikiem, odeszła do młodszego, bo ponoć lepiej się powodzi. Ja po roku wszystko odbudowałem, teraz interes kwitnie.

Po dwóch miesiącach Lidia spacerowała z Witkiem pod rękę bulwarem, akurat wyszli z teatru, postanowili przejść się po mieście. Nagle naprzeciw szedł Piotr, wyraźnie wychudzony, najwyraźniej spacerujący samotnie. Nie poznał jej od razu.

Pewnie go tamta źle żywi pomyślała.

Gdy Piotr ich mijał, spojrzał Lidii w oczy, jakby pytał: to ona, czy nie? Przeszli obok, ale nagle usłyszała:

Lidia?

Ona odwróciła się powoli, uśmiechnęła i powiedziała:

A, cześć, to ty Poznaj to Piotr, mój były mąż. Nie rozpoznałeś go, Witek.

Cześć, nie poznałem powiedział Witek. A ja jestem przyszłym mężem Lidii.

Piotrowi aż szczęka opadła, Lidia sama była zaskoczona, bo Witek jeszcze jej nic nie proponował.

Jak się masz? zapytała wesoło Lidia byłego.

Eee W porządku. Bardzo się zmieniłaś, wyglądasz świetnie.

Lidia uśmiechnęła się i ujmując Witka za dłoń, powiedziała:

Bo szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają znakomicie.

Więc jest u ciebie dobrze? wyjąkał Piotr.

Oczywiście. I będzie jeszcze lepiej powiedziała, odwróciła się, ruszyła z Witkiem sprężystym krokiem, czując na plecach palący wzrok byłego męża.

Rate article
Fajna Tajna
Szczęśliwe Polki zawsze wyglądają zjawiskowo