Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają świetnie
Ola strasznie przeżyła zdradę męża. W wieku czterdziestu lat została sama, córka studiowała prawo w Warszawie. A Tomek, dwa miesiące temu, wrócił z pracy i rzucił:
Odchodzę, zakochałem się.
Jak to? W kim? Ola była w szoku.
Wiesz, jak to bywa. Poznałem kogoś, z nią czuję się dobrze, zupełnie zapominam o tobie. Nie proś, wszystko zdecydowałem rzucił Tomek tak, jakby mówił o pogodzie.
Spakował się w ekspresowym tempie i wyszedł. Dopiero potem, gdy wszystko przeanalizowała, zorientowała się, że planował to już wcześniej po trochu wynosił rzeczy, a tego dnia tylko wrzucił wszystko do walizki i trzasnął drzwiami.
Ola płakała, miała doła i była pewna, że już nic dobrego ją nie spotka. Miała wrażenie, że życie się skończyło albo stanęło w miejscu. Nikogo nie chciała widzieć, z nikim rozmawiać. Telefon dzwonił często córka, koleżanka, a ona odbierała niechętnie i szybko się rozłączała. W pracy też unikała rozmów z kolegami. Jedni ją żałowali, inni z przekąsem rzucali spojrzenia.
Ola łapała się myśli:
Może tamta mu się znudzi i wróci do mnie, a ja go przyjmę, bo przecież go kocham.
W weekend Ola obudziła się, jak zwykle wcześnie, ale leżała bez sił i bez chęci, bo właściwie gdzie się spieszyć. W końcu podniosła się z łóżka. Około jedenastej zadzwonił telefon.
Kto z samego rana wydzwania? Nie mam siły rozmawiać pomyślała, nie odebrała, choć rzuciła okiem na wyświetlacz. Numer nieznany. Kurczę, a może to Tomek, może zgubił telefon i ma nową kartę SIM Może chce wrócić? Żałuję, że nie odebrałam.
Telefon zadzwonił znowu.
Halo? odezwała się głośno.
Hej! usłyszała radosny kobiecy głos.
Kto tam? powiedziała nieprzyjemnym tonem.
Ola, to ty? Co się dzieje, nie poznajesz starej znajomej? To ja, Basia!
Ola była rozczarowana. Miała nadzieję usłyszeć Tomka.
No i co…
Ola, wszystko ok u ciebie? Co się dzieje?
Nie jest ok powiedziała i rozłączyła się, łzy same popłynęły.
Usiadła na kanapie, żeby dojść do siebie. Po chwili ktoś zadzwonił do drzwi. Ola nagle poczuła nadzieję, podskoczyła.
Może Tomek się jednak rozmyślił wstała, otworzyła drzwi.
Hej! przywitała się Basia. Ola z trudem rozpoznała elegancką, zadbaną kobietę w swojej dawnej koleżance ze szkoły, Basi.
Basia była pięknie ubrana, miała mocno umalowane usta, intensywne perfumy, co od razu postawiło Olę na nogi. Po szkole Basia wyjechała na studia do Krakowa, od lat się nie widziały, chyba z piętnaście lat temu ostatni raz. W szkole chodziły razem na imprezy, zwierzały się sobie ze wszystkiego.
Basia, ale się zmieniłaś, pięknie wyglądasz wyrwało się Oli.
No hej, przyjaciółko! Zawsze taka byłam, tylko ty się… Basia popatrzyła krytycznie wpuścisz mnie czy będziemy tak stały?
Wchodź mruknęła Ola, zrobiła miejsce w przedpokoju.
Basia nie przyszła z pustymi rękoma. Szybko udała się do kuchni, wyciągnęła z torby butelkę hiszpańskiego wina, sernik i mandarynki.
Daj kieliszki, uczcimy spotkanie! Bo już nie pamiętam kiedy ostatni raz gadałyśmy, to chyba wieki! trajkotała Basia. Ola milczała, postawiła dwa kieliszki, pokroiła ciasto.
Basia nie pytała dalej, tylko nalała wino, podniosła kieliszek.
Za spotkanie! wypiła, Ola poszła za przykładem.
Drugi toast Basia zaproponowała za ich przyjaźń. Po tym drugim kieliszku Ola poczuła, że musi się wygadać. Basia słuchała cierpliwie, nie przerywała. Gdy Ola skończyła swoją historię, Basia wzruszyła ramionami.
Oj Ola, a ja już myślałam, że to naprawdę tragedia
To nie tragedia? Ty nie zrozumiesz, ciebie mąż nie zostawił powiedziała smutno Ola.
Ależ skąd! To ja go zostawiłam, kiedy się dowiedziałam, że znalazł sobie młodszą. Od razu pozew o rozwód, a on był w szoku! Chyba myślał, że będzie skakał w bok, a ja nic nie zauważę…
Nie wiem, może ty go nie kochałaś.
Kochałam i to bardzo powiedziała Basia. Ale nie mogę znieść jak ktoś mnie rani. To nie miłość, jak ktoś zdradza.
Jeju, Basia, ty wszystko upraszczasz.
Ty natomiast wszystko komplikujesz, zawsze taka byłaś. A gdzie twoja córka?
Studiuje w Warszawie, mieszka u ciotki.
Rozumiem. No, ten twój cwaniak zostawił ciebie i córkę, a ty się jeszcze zamartwiasz.
Ale ja go ciągle kocham
Dobra, Ola, czas cię leczyć. Depresja cię dopadła.
Jak? Żadne tabletki mi nie pomogą.
Jakie tam tabletki! Wiesz co pomaga? Zmiana stylu, zakupy, nowa miłość.
Ojjj Basia westchnęła Ola.
No to zbieraj się, jedziemy do Galerii, potem do fryzjera! śmiała się Basia. I żadnych wymówek. Masz odłożone pieniądze, jakieś oszczędności?
Oszczędności są, miały być na nowy samochód dla Tomka
Olej Tomka, niech się cieszy, że zabrał stary wóz. Ty musisz złożyć pozew o rozwód i nie czekać na niego. I pamiętaj, nie wybaczaj mu. A jak chcesz to można walczyć o połowę z tego starego samochodu.
Niech sobie go zostawi odpowiedziała Ola, nagle zdecydowana. Basia, wróciłaś z Krakowa na dobre? Nic nie wspominasz…
Na dobre, nie chcę już tam być. A ty się przebieraj, ruszamy na zakupy! A, przypomniało mi się dzwoniła do mnie Marta Wysocka i mówiła, że za tydzień mamy zjazd klasowy, idziemy razem. Sporo osób się pojawi, nawet kilku chłopaków po rozwodzie. Może się rozejrzysz, pamiętasz jak Piotr podkochiwał się w tobie od podstawówki?
Daj spokój, Basia, komu ja potrzebna, już nie mam dwudziestu lat.
Przestań, Ola! Tak się nie mówi o sobie, trzeba się pokochać. Wyczarujemy z ciebie młodą, przebojową dziewczynę śmiała się Basia, wychodząc z mieszkania. A pamiętasz moją ciotkę Marysię, co mieszka przy twojej mamie? Piąty raz wychodzi za mąż, ale nie wie którego kawalera wybrać.
Po kilku godzinach Ola patrzy w lustro i nie wierzy zupełnie nowa fryzura, krótkie cięcie, inny kolor, wygląda młodo i świeżo. Dobrze, że Basia wróciła, postawiła Olę do pionu, inaczej tak by zgniła samotnie w domu.
Spotkanie klasowe w restauracji, prawie wszyscy przyszli, nikt nie poznaje Oli. Piotr, poważny, elegancki mężczyzna nie odrywa od niej wzroku.
Ola, nie poznałem cię! Wyglądasz świetnie, lepiej niż kiedyś. Odkąd pamiętam, zawsze mi się podobałaś, ale wybrałaś Tomka z równoległej klasy. Gdzie on bywa?
Nie ma go, zostawił mnie odpowiedziała z lekkością Ola.
Zostawił cię? Przestań, takich kobiet się nie zostawia zdumiał się Piotr.
Jak widać, jednak się zdarza, ale w sumie wyszło mi to na dobre.
Też tak myślę, Ola. Ja też dwa lata po rozwodzie. Miałem dobre życie, własny biznes, dorosłego syna. Ale jak się popsuło finansowo dwa lata temu, żona zrobiła mnie nieudacznikiem i poszła do innego, chyba z większym portfelem. Odbudowałem wszystko, teraz idzie mi lepiej niż wcześniej.
Spotkanie minęło, minęły dwa miesiące. Ola chodziła z Piotrem pod rękę po bulwarze nad Wisłą, wracając z teatru, spacerując wieczorną Warszawą. Nagle, naprzeciwko, zobaczyła Tomka, schudł, wyglądał dość mizernie, szedł sam. Nie poznał jej od razu.
Chyba mu ta nowa nie gotuje przemknęło jej przez myśl.
Tomek zapatrzył się, spotkał się z nią wzrokiem, widać było, że niepewny, czy to naprawdę ona. Przeszli obok, ale za moment usłyszała:
Ola?
Powoli się odwróciła, uśmiechnęła i powiedziała:
O, dzień dobry, tak, to ja Poznaj, Piotr, mój były mąż Tomek, chyba go nie rozpoznałeś?
Witam, nie rozpoznałem odpowiedział Piotr a ja jestem przyszłym mężem Oli.
Tomek otworzył szeroko oczy w osłupieniu, Ola aż się zdziwiła, bo Piotr jeszcze nic jej nie obiecał.
Co tam u ciebie? Ola spytała wesoło byłego.
No, jakoś sam nie wiem. Ale ty się zmieniłaś, wyglądasz fantastycznie.
Ola uśmiechnęła się i mocno złapała za rękę Piotra.
Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają świetnie.
To znaczy, że u ciebie wszystko w porządku wymruczał Tomek.
Pewnie. I będzie coraz lepiej powiedziała i ruszyła z Piotrem, czując na plecach spojrzenie byłego.



