**Szczęście starej kamienicy**
Czekając na męża z pracy, Zofia siedziała przy kuchennym stoliku i piła herbatę z tymiankiem, sącząc ją powoli, łyk za łykiem. Gdy usłyszała dźwięk klucza w zamku, wstała i zatrzymała się w progu. Do mieszkania wszedł Jerzy, poważny i milczacy.
Witaj odezwała się pierwsza. Znowu się spóźniłeś. Już dawno zjadłam kolację, tylko na ciebie czekałam
Witaj odparł krótko. Mogłaś nie czekać. Nie jestem głodny, a właściwie jestem tu tylko na chwilę. Spakuję rzeczy i wyjdę powiedział, nie zdejmując butów. Przeszedł do pokoju, otworzył szafę i wyciągnął walizkę.
Zofia stała w osłupieniu. Nic nie rozumiejąc, patrzyła, jak wrzuca do niej byle jakie ubrania.
Jerzy, wytłumacz, co się dzieje?
Naprawdę nie domyślasz się? Odchodzę od ciebie wypowiedział wyraźnie, unikając jej wzroku.
Dokąd?
Do innej kobiety.
Ach, pewnie do jakiejś młódej, chociaż sam jeszcze młody jesteś. Czterdzieści lat to nie wiek odparła z goryczą, powr



