Sytuacja nie do pozazdroszczenia: Gdy tajemnicza Krystyna szantażuje szefową warszawskiej firmy ciążą z jej mężem i żąda trzech milionów złotych, a przeszłość i los splatają się w zaskakujący sposób…

Było to dawno temu, kiedy zamykałam już komputer i szykowałam się do wyjścia z biura, gdy nagle zajrzała do mnie sekretarka.

Pani Elżbieto, przyszła do pani jakaś młoda kobieta. Twierdzi, że to sprawa prywatna.
Niech wejdzie, niech przyjdzie.

W drzwiach pojawiła się niska, kręcona dziewczyna w kusej spódnicy.
Dzień dobry. Mam na imię Jagoda. Chciałabym zaproponować pani pewną umowę.
Witam, Jagodo. Cóż to za sprawa? Przecież nie znamy się
Z panią nie. Ale za to pani męża, Konrada, znam aż za dobrze. O, proszę.
Dziewczyna podeszła do biurka i rzuciła na nie kartkę. Elżbieta wzięła ją i zaczęła czytać.
Jagoda Kamińska, ciąża 56 tygodni
Co to ma znaczyć? Nie rozumiem… Po co mi to pokazujesz?!
To przecież oczywiste. Jestem w ciąży z pani mężem.
Elżbieta patrzyła na nią zdumiona. Czegoś takiego się nie spodziewała.
I co mam z tym zrobić? Powinnam pani pogratulować?
Nie. Chcę pieniędzy. Jeśli zależy pani na mężu
Za co te pieniądze niby?
Robię aborcję i znikam z życia Konrada. Jeszcze nie wie o ciąży, najpierw przyszłam do pani. Jeżeli odmówi pani, on do mnie odejdzie, skoro pani jest bezpłodna. Sporo wiem o państwa życiu. No, i jaką pani podejmie decyzję?
Elżbieta przełknęła ślinę, próbując uporządkować myśli.
Ile sobie pani żąda za milczenie?
Zaledwie pół miliona złotych. Dla pani to nic, a dzięki temu mąż zostaje przy pani i razem doczekacie starości…
Jakie szlachetne… Dziękuję za wspaniałą propozycję. Zostaw numer telefonu, przemyślę to sobie i skontaktuję się z tobą.
Niech pani się śpieszy z decyzją, czasu coraz mniej.

Jagoda zapisała numer na karteczce i wyszła z biura bez pośpiechu.

Pani Elżbieto, czy już wychodzimy? Sprzątaczka czeka…
Elżbieta schowała karteczkę do torebki.
Tak, wychodzę. Do zobaczenia, Anno!

Wyszła z firmy, usiadła w swoim aucie. Co to w ogóle było? Kim jest ta Jagoda? Może Konrad naprawdę ma z nią dziecko?

Po powrocie do domu jeszcze raz przyjrzała się dokładnie kartce. Trzeba było to wszystko przemyśleć. Zaraz Konrad miał wrócić…

Kochana, jestem w domu! Co tu tak ładnie pachnie?
Chodź, zaraz się przekonasz…

Konrad, zacierając ręce, wszedł do kuchni. Elżbieta siedziała w fotelu, patrząc mu prosto w oczy.
Co się dzieje? Czemu tak się na mnie patrzysz, troszkę strasznie…
Konrad, kim jest Jagoda Kamińska?
To pracownica firmy, z którą współpracuję. Czemu pytasz?
Otóż mówi, że jest z tobą w ciąży. Proszę, czytaj.
Konrad wziął kartkę, przebiegł wzrokiem po tekście.
To niemożliwe Przecież ja z nią nic nie miałem. Jak to się mogło stać?
Nie wiem. Ona chce ode mnie pół miliona za aborcję. Inaczej grozi, że odejdziesz do niej.
Nie rozumiem, skąd jej taki pomysł. Elu, przysięgam, nie mam z tym nic wspólnego… To jakieś szaleństwo.
Ja też tak uważam. Nie żeś ty święty, ale ludzi wyczuwam ona ewidentnie kłamie, chce wyłudzić pieniądze.
Gotów jestem na każde badanie. Nie mam nic do ukrycia, zaufaj mi. Głupie historie! Nikogo więcej nie potrzebuję poza tobą, kochanie.
Dobrze, rozumiem. Jedzmy kolację.

Następnego dnia Elżbieta zadzwoniła pod numer podany przez Jagodę i zaprosiła ją do biura. Jagoda zjawiła się po pół godzinie.

Słuchaj, Jagodo. Konrad nie może być ojcem tego dziecka. Wierzę mu. Twoja próba łatwego zarobku zakończyła się niepowodzeniem. Rób aborcję, jak chcesz.
Dziwna pani Czemu tak pani w niego wierzy? Tak pewna siebie W lustro pani nie patrzyła? Ma pani czterdzieści lat, choćbyś się nie wiem jak stroiła, zawsze będą młodsze.
Coś jeszcze?
Tak. Chcę, żeby pani kupiła to dziecko. Może pani zrobić badania, Konrad to ojciec. Jestem pewna na sto procent.
A nie mówiłaś, że nic was nie łączyło? Jak to możliwe?
Powiem prawdę. Półtora miesiąca temu była firmowa impreza, na której poznałam Konrada. Wcześniej wspólny znajomy powiedział, że jest żonaty z zamożną kobietą, która nie może mieć dzieci nawet przez surogatkę. Wiadomo, łatwa okazja zarobić. Próbowałam go uwieść, nic z tego, nie reagował na mnie. To mnie ubodło, bo zwykle nie mam z tym problemu.

Młoda, atrakcyjna, apetyczna… Musiałam znaleźć inne wyjście. Moja siostra pracuje w aptece dała mi specyfik, po którym traci się pamięć, człowiek jakby nie swój. Dosypałam Konradowi do napoju tej substancji, podałam mu drinka i zabrałam go do mojego mieszkania. Robił, co mu kazałam, niczego nie był świadomy.
Na szczęście akurat miałam owulację i zaszłam w ciążę. Konrad też nic nie pamięta. Tak, to możliwe. Jestem stuprocentowo pewna, mam nawet film.
Jagoda położyła na biurku telefon i puściła nagranie. Konrad bez ubrań, z nieobecnym wzrokiem, leżał na łóżku, nie reagując na kamerę.
Nie mam problemu z aborcją, zdrowie mi dopisuje. Lubię pieniądze, szczególnie łatwe. Wiem, że pani nie zgłosi tego na policję, bo ma pani wysokie stanowisko po co sobie robić szum.
Myślałam, że zaakceptuje pani moją propozycję. Jeśli nie, rodzę dziecko i sprzedaję pani. Obiecuję chodzić do lekarza, jeść zdrowo, robić, co trzeba. Pół miliona i dziecko jest pani.
Elżbieta była w szoku.
Jagodo, powinnaś trafić do więzienia, jesteś oszustką!
Co zrobić! Szukam pieniędzy, mam długi, muszę kombinować. Znalazłam bogatego “tatę”, a ten umarł. Proszę się nie złościć, przemyśl wszystko. Zadzwonię za trzy dni.

Jagoda wyszła. Elżbieta napiła się wody z karafki, rozbolała ją głowa.

Wieczorem opowiedziała wszystko mężowi. On też był wstrząśnięty.
Wykorzystała mnie Pozwę ją
Konrad, w dzisiejszych czasach wszystko możliwe. Posłuchaj, znalazłam w internecie, że można zrobić badanie DNA dziecka po siódmym tygodniu ciąży matki. Najpierw dowiedzmy się, czyje to dziecko. Poza tym, oboje chcielibyśmy mieć własne dziecko. Ale los nie chciał…
Adopcji nie rozważaliśmy. Teraz, jeśli będzie twoje, to już gotowe maleństwo. Owszem, brzydkim sposobem poczęte, lecz może to szansa na uratowanie kogoś i siebie przed bezdzietnością? Pomyśl o tym.
Już lepiej niech przerwie ciążę i zniknie nam z oczu! Nie będę płacił za coś takiego!
Konrad wyszedł zły z pokoju.

Elżbieta przypomniała sobie wydarzenia sprzed dziesięciu lat…
Z Konradem studiowali razem. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wzięli ślub, mieszkali na stancji. Po studiach Elżbieta szybko zrobiła karierę; wuj pomógł rozkręcić własną firmę, pożyczył kapitał.
Gdy interesy ruszyły, oddała dług z nawiązką. Konrad otworzył własny sklep, a Elżbieta prowadziła swoją firmę. Oboje pragnęli dzieci, nie wychodziło.
Pewnego wieczoru wracali pieszo z restauracji, ciesząc się pogodą. Nagle zaatakowała ich grupa pijanych młokosów. Jeden rzucił się z nożem na Konrada. Elżbieta osłoniła męża własnym ciałem, dostała w brzuch.
Lekarze walczyli o jej życie kilka dni. Przetrwała, ale musieli usunąć macicę i jajniki. Była załamana nigdy nie zostanie mamą.
Konrad wspierał ją na wszelkie sposoby, miał wyrzuty sumienia, że przeżyła taki dramat przez niego…

Elżbieta czasem wstępowała do kościoła, zapalała świece, modliła się za rodzinę. Często dawała jałmużnę.
Tym razem także wręczyła drobne staruszce przed kościołem.
Dziękuję, kochanieńka. Widzę, że coś panią gryzie. Niech pani się nie martwi…
Mam w życiu wszystko, tylko dziecka nigdy mieć nie będę…
Oj, rozumiem, sama bezdzietna… Ale panu Bóg da pani dziecko. W dziwny sposób ono do pani przyjdzie…

Elżbieta westchnęła i poszła dalej. Pewnie staruszka bredzi…

Zajęła się pracą, związek z Konradem z czasem się umocnił. I wtedy wydarzyło się to wszystko…
Elżbieta namówiła Konrada na badanie krwi. Również Jagoda oddała krew, gdy była w dziewiątym tygodniu ciąży. Wynik potwierdził: Konrad był ojcem dziecka.

No i co? Widzicie, że nie kłamałam? Gotowi zapłacić za dziecko? Jagoda uśmiechnęła się zwycięsko.
Wiesz co ci powiem? Kobietę, która urodzi dziecko Konrada za pieniądze, łatwo znaleźć, za mniejsze pieniądze. Nie mieliśmy zamiaru tak robić. Ale skoro tak wyszło, weźmiemy to dziecko. Zapłacimy dwieście pięćdziesiąt tysięcy i ani grosza więcej. Dokumenty podpiszemy jak należy.
Pół miliona, mówiłam!
Teraz my dyktujemy warunki. Nie chcesz? Nie dostaniesz nic. Dziękuj, że nie zgłosiliśmy sprawy na policję. Tacy już z nas dobrzy ludzie…
***
Konradzie, dogadałam się z nią. Będziemy mieć dziecko.
Elu, po co nam to wszystko Jeszcze płacić tej dziewczynie
Może los daje nam szansę, musimy z niej skorzystać.

Jagoda chodziła do lekarza, robiła badania, dbała o siebie. Urodziła silnego, zdrowego chłopca. Zrzekła się go, Konrad jako ojciec przejął synka. Cała papierkowa robota się zakończyła, Jagoda zniknęła z pieniędzmi. Innym mówili, że to surogatka.
Dziękuję, że urodziłaś od mojego męża powiedziała jej Elżbieta na pożegnanie.
A chłopczyk, mały Alek, zamieszkał z Elżbietą i Konradem.

Konradzie, zobacz tylko, jaki on do ciebie podobny…
Myślisz? Nic a nic nie znam się na dzieciach… choć rzeczywiście, jest tak samo przystojny jak ja…
Pamiętasz tę staruszkę z kościoła, o której ci mówiłam? Przepowiedziała, że dziecko do nas trafi w dziwny sposób…
Konrad i Elżbieta z czułością patrzyli na synka. Jakie życie ich czeka? Tego nie wiedzieli, lecz w tamtej chwili byli szczęśliwi.
Czasem wszechświat spełnia prośby w zupełnie nieoczekiwany sposób…

***
Kilka miesięcy później Elżbieta w telewizji usłyszała, że w jednym z mieszkań znaleziono martwą Jagodę. Okoliczności śmierci wyjaśniano. Dziewczyna igrała z losemNa chwilę Elżbieta zamarła przed ekranem nierealne zdarzenia z ostatnich miesięcy powróciły z całą mocą. Usiadła na podłodze obok łóżeczka Alka, patrząc na śpiące niemowlę, które wypełniło pustkę w jej życiu. Dotknęła delikatnej dłoni chłopczyka, czując łzy na policzkach. Przyszło jej na myśl, że czasem największe szczęście rodzi się z bólu, że nawet najciemniejsze uczynki mogą zakończyć się blaskiem nowego życia.

Wieczorem usiadła z Konradem przy herbacie, słuchając spokojnego oddechu synka za ścianą. Milczeli długo, czując, że teraz niczego im nie brakuje. Elżbieta wiedziała, że rana przeszłości nigdy się całkiem nie zagoi, ale przyszłość należy do nich i do tego maleństwa. Konradzie, już nie boję się przyszłości szepnęła w końcu. Mamy cud, nawet jeśli tyle kosztował.

Konrad objął ją ramieniem i spojrzał przez okno na ciche, rozgwieżdżone niebo. Może każdy cud ma swoją cenę, Elu. Ale gdy patrzę na niego… zapłaciłbym ją jeszcze raz.

Gdy noc otuliła dom spokojem, a malutka dłoń zacisnęła się na palcu Elżbiety, kobieta zrozumiała, że najważniejsze nie jest to, jak dziecko przychodzi na świat tylko jak wielka miłość może je powitać.

A szczęście, choć nosiło ślady burzy, zakwitło na nowo, pełne nadziei i czułości i już nigdy nie pozwoliło się sobie odebrać.

Rate article
Fajna Tajna
Sytuacja nie do pozazdroszczenia: Gdy tajemnicza Krystyna szantażuje szefową warszawskiej firmy ciążą z jej mężem i żąda trzech milionów złotych, a przeszłość i los splatają się w zaskakujący sposób…