Syrnowa zamieniła dom w imprezownię, a syn nic nie mówi!
— Mój syn zadzwonił, ledwo powstrzymując łzy — opowiada Halina Nowak, ściskając telefon tak mocno, że palce zrobiły się białe. — Pyta, czy może przyjechać do nas do Poznania, żeby popracować. Synowa codziennie sprowadza koleżanki, a on nie może się skupić przy komputerze! Omal nie udusiłam się ze złości.
— Wpuściłaś go? — pyta sąsiadka, dolewając herbaty.
— Oczywiście, że wpuściłam! — głos Haliny drży z oburzenia. — Tyle razy mu mówiłam: ogarnij się z żoną! Bezskutecznie. Przyjechał do mnie zmęczony, głodny, z czerwonymi oczami. Usiadł do komputera i do późna w nocy nie wstał. Mówi, że ważny projekt, terminy gonią.
— A w domu nie może pracować? Synowa przeszkadza?
— Tam już nie dom, tylko klub nocny! — wzdycha kobieta. — Raz siostra przyjeżdża, raz koleżanki całą paczką. Hałas, śmiechy, muzyka aż sufit drży. Jak tu pracować?
Jej syn, Krzysztof, jest inżynierem projektantem. Z Małgorzatą są już sześć lat w małżeństwie. Na początku Halina nie mogła się nacieszyć synową. Małgosia była cicha, dobrze wychowana, z dyplomem ekonomii. A kiedy urodził się wnuczek, Mateusz, teściowa uznała ją za ideał. „Jaka gospodyni! Wszędzie lśni, dziecko zadbane, Krzysiek najedzony. Byłam szczęśliwa za syna” — wspomina z żalem.
Krzysztof budował karierę, gdy Małgosia była na macierzyńskim. W trzy lata awansował na starszego inżyniera, ale z nową pozycją przyszły dodatkowe obowiązki. A potem wszystko się zmieniło. „Mój syn, zawsze taki radosny, pełen energii, teraz gasnął w oczach” — mówi Halina, ledwo powstrzymując łzy. „Myślałam, że to przez pracę, a tu okazało się — przez dom”.
Pewnego dnia wpadła do ich mieszkania w centrum Poznania bez zapowiedzi. A tam — istna fiesta. U Małgosi goście, muzyka huczy, ze kuchni słychać śmiechy. Krzysiek zamknął się w sypialni, wpatrzony w laptopa, a Mateusza ani śladu. Okazało się, że Małgosia odesłała go do swoich rodziców na obrzeża miasta. Takie imprezy stały się normą. Co wieczór — koleżanki, siostra, tańce do północy. Raz urodziny, raz „taka okazja”. Krzysiek w tym chaosie nie może pracować. „Przychodzę, a w domu jak po przejściu huraganu. Jak tu się skupić?” — skarżył się matce.
Halina próbowała porozmawiać z Małgorzatą. Ta odparła ostro: „Mam dość bycia wzorową żoną i służącą! Pięć lat bez urlopu — pranie, gotowanie, dziecko. Kto mi podziękował? Nikt! Teraz odpoczywam z koleżankami, i żadnych facetów tu nie ma. Mateusz jest u babci, szczęśliwy i najedzony. Jeśli Krzyśkowi coś nie pasuje, niech mi to powie w twarz!”
Krzysztof zauważył, że Małgosia zmieniła się, gdy wróciła do pracy. W tygodniu jest idealną żoną, ale w weekendy „odpala na pełnej”. Chciałby zakazać tych spotkań, ale boi się reakcji: „Wkurzy się i będzie jeszcze gorzej”. Halina jest przerażona. „Mój syn jest zbyt miękki, nie postawi jej do pionu — mówi. — A co, jeśli Małgosia się nie opamięta? Może zaczną się problemy z alkoholem? Co wtedy z rodziną?”
Przyjaciółki pytają: „A czy matka Małgosi nie może jej przemówić do rozumu?” Halina tylko potrząsa głową: „Jej matka twierdzi, że wszystko w porządku. Mówi, że dziewczyna młoda, zmęczona, niech się wyszaleje, póki może. Wnuczek u niej, więc nie jest to problem. A Krzysiek milczy — znaczy, godzi się na to”.
Halina nie wie, co robić. Widzi, jak syn cierpi, jak ich rodzina rozpada się na oczach. Krzysiek nie może pracować w domu, a Małgosia, zdaje się, nie chce wracać do normalności. „Tak być nie może! — oburza się teściowa. — Jeśli tak dalej pójdzie, rozwiodą się, a Mateusz zostanie bez ojca!”
Jak byście postąpili na miejscu Haliny? Jak pomóc synowi, nie niszcząc jego rodziny? Mieliście kiedyś do czynienia z podobną sytuacją? Podzielcie się radami — sprawa jest poważna.



