Syn mojego byłego męża z nowego związku ciężko zachorował, a były błagał mnie o pożyczkę na leczenie – odmówiłam i nie żałuję swojej decyzji!

Syn mojego byłego męża z drugiego małżeństwa poważnie zachorował, a były zwrócił się do mnie o wsparcie finansowe. Odpowiedziałam mu stanowczo: nie!

Mam 37 lat i od dziesięciu lat jestem po rozwodzie. Mój były mąż, Tomasz Wójcik, zdradził mnie nie potrafiłam mu tego wybaczyć i rozstaliśmy się na dobre. Dzisiaj żyje z tą kobietą, z którą kiedyś mnie zdradził.

Jej polskie imię to Grażyna zaszła z nim w ciążę, urodziła syna, Rafała, a Tomasz poślubił ją zaraz po narodzinach dziecka. Po tym wszystkim nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Nie interesowałam się ich życiem, bo ważniejsze były dla mnie własne sprawy.

Zarabiam dobrze moja praca w warszawskiej korporacji pozwala mi żyć bez obaw o jutro. I akurat tydzień temu Tomasz pojawił się u mnie niespodziewanie. Przez lata nie widzieliśmy się ani razu, więc szczerze mówiąc, byłam w szoku. Chciałam mu powiedzieć, żeby od razu sobie poszedł, ale nie zdążyłam on zaczął rozmowę pierwszy.

Powiedział, że u Rafała wykryto raka. Leczenie dziecka będzie bardzo drogie. Tomasz i Grażyna nie mają takich pieniędzy, więc wymyślili, żeby poprosić o wsparcie mnie.

Mam oszczędności, bo niedawno sprzedałam mieszkanie, które dostałam od babci w Krakowie. Tomasz dowiedział się o tym i uznał, że jest to idealny moment, żeby wyciągnąć ode mnie trochę gotówki. Jemu się trafiło szczęście, a ja jestem tylko źródłem pieniędzy.

Nie podjęłam jeszcze decyzji, na co chcę wydać te pieniądze myślałam o porządnym samochodzie, bo nigdy nie prowadziłam, a ostatnio coraz bardziej się nad tym zastanawiam. Kwota nie jest mała, więc nie chcę jej roztrwonić. Poza tym, wątpię, czy Tomasz kiedykolwiek pomógłby mi, gdybym zachorowała.

Czy zdajesz sobie sprawę, jak bardzo jesteśmy zdesperowani? pytał mnie Tomasz. Ani razu nie pomyślał o moich uczuciach, ani on, ani Grażyna. Swojego czasu bez skrupułów zamienił mnie na nią. Podczas rozwodu wszystko dzieliliśmy na pół, uparcie twierdził, że potrzebuje każdej rzeczy, żeby założyć nową rodzinę. Chciał nawet, żebym oddała mu pieniądze za mieszkanie, ale Warszawę kupowałam przed ślubem to mnie uratowało. Jakże bardzo wtedy narzekał! A teraz znowu jest w moim życiu, domaga się wsparcia, mówi o swoich uczuciach.

Obiecał pokazać dokumenty, potwierdzić diagnozę, dodał, że oddadzą mi każdy grosz. Ale ja nie potrzebuję papierków. Nie chcę nawet tego rozważać. Dziecko potrzebuje później rehabilitacji, a to generuje kolejne koszty. Szczerze mówiąc, nie wierzę, że odzyskam cokolwiek.

Zapytałam go więc: Dlaczego nie pójdziecie po kredyt do banku?

Powiedziałam mu to wprost, patrząc mu w oczy. Zaczął się kłócić, groził, że uklęknie przede mną. Ale na takie przedstawienie nie mam ochoty nie chcę go poniżać. Po prostu już nie chcę go znać, nie chcę z nim mieć nic wspólnego. W swoim czasie wymienił mnie na inną i nie wahał się ani chwili. Zdradził mnie więc niech się wynosi. Zapowiedział, że wróci, jak przemyślę sprawę. Ale nie mam nad czym się zastanawiać.

Ludzie mogą mówić, że nie mam serca. Ale ja chcę decydować o własnych pieniądzach. Nie zamierzam ich oddawać nikomu. Po tej rozmowie czuję się trochę podle, ale nie pomogę im to dla nich lekcja i sprawiedliwa cena za to, jak mnie potraktowali.

Rate article
Fajna Tajna
Syn mojego byłego męża z nowego związku ciężko zachorował, a były błagał mnie o pożyczkę na leczenie – odmówiłam i nie żałuję swojej decyzji!