Syn mojego byłego męża z jego drugiego małżeństwa zachorował, a były mąż poprosił mnie o wsparcie finansowe. Odpowiedziałam: nie!

Syn mojego byłego męża z drugiego małżeństwa zachorował, a on poprosił mnie o wsparcie finansowe. Odpowiedziałem zdecydowanie nie!

Mam 37 lat, od dziesięciu lat jestem rozwiedziony. Mój były mąż zdradził mnie, nie wybaczyłem mu tego i od tamtej pory mieszka ze swoją nową żoną.

Ta kobieta zaszła w ciążę, urodziła dziecko, a potem poślubiła Piotra. Ja postanowiłem zerwać z nim wszelkie kontakty, więc nie mam pojęcia, co się u nich dzieje.

Mój zarobek jest solidny, więc nie brakuje mi pieniędzy. Aż tydzień temu niespodziewanie pojawił się u mnie Piotr. Nie widzieliśmy się od lat, więc byłem naprawdę zaskoczony. Chciałem mu to powiedzieć, ale to on rozpoczął rozmowę. Powiedział, że u jego syna, Janka, zdiagnozowano raka i leczenie będzie kosztowne. On i jego żona nie mają wystarczających środków, więc postanowili przyjść do mnie po pomoc.

Miałem właśnie sprzedany dom w Krakowie, który odziedziczyłem po babci, więc miałem gotówkę. Piotr się o tym dowiedział i przyjechał odebrać pieniądze. Wszystko zjawia się w idealnym momencie jakby los sam podsuwał mu rozwiązanie.

Jeszcze nie zdecydowałem, na co przeznaczę te środki. Chciałem kupić dobrą furę, ale najpierw muszę nauczyć się prowadzić, a czasu mam niewiele. Kwota jest przyzwoita i nie spieszyło mnie z jej wydaniem. Zastanawiam się, czy pomógłbym, gdyby to ja zachorował wątpię.

Rozumiesz, jak bardzo jesteśmy zdesperowani! krzyczał, nie myśląc przy tym o moich odczuciach, ani o swojej żonie. Kiedyś bez wahania wymienił mnie na nią. Przy rozwodzie podzieliliśmy wszystko po połowie; on twierdził, że wszystko przyda się nowej rodzinie. Chciał, żebym oddał mu mieszkanie, które kupiłem przed naszą ślubną ceremonią ale to mnie uratowało. O, jak bardzo się rozczarował! Teraz staje przed moimi drzwiami i domaga się pieniędzy, udając, że mówi o swoich emocjach.

Obiecał, że jeśli nie uwierzę, przedstawi wszystkie niezbędne dokumenty. Nie potrzebuję ich, nie zamierzam nawet o tym myśleć, choć przysięga, że wszystko zwróci. Dziecko wciąż potrzebuje rehabilitacji, a to kosztuje fortunę. Szczerze mówiąc, wątpię, że odzyskam te pieniądze.

Dlaczego nie pożyczysz od banku? zapytałem go prosto w twarz.

Powiedziałem mu wszystko bez ogródek. Zareagował krzykiem i próbą uklęknięcia, ale nie zamierzam go poniżać. Nie chcę go znać ani widzieć. Zdradził mnie, zdradził mnie w swoim czasie. Niech się stąd wynurzy i trafi w diabły. Twierdził, że wróci, kiedy się uspokoję i przemyślę wszystko. Nie ma o czym rozmyślać.

Można powiedzieć, że nie mam sumienia, ale po prostu wolę zarządzać własnymi pieniędzmi sam. Nie chcę ich dzielić z nikim. Po tej rozmowie czuję się trochę przygnębiony, ale nie pomogę im niech to będzie dla nich nauczka i zapłata za popełnione grzechy.

Rate article
Fajna Tajna
Syn mojego byłego męża z jego drugiego małżeństwa zachorował, a były mąż poprosił mnie o wsparcie finansowe. Odpowiedziałam: nie!