Święto tylko dla dwojga

Ślub we dwoje

Jeszcze jako mała Danka z rodzicami była na weselu kuzynki. Na początku wszystko wydawało się fascynujące: piękne stroje, muzyka i zapach świeżych kwiatów. Jednak szybko zobaczyła, że młoda para zmęczeni po niekończących się krzykach gorzko siedzą przy stole, nie uśmiechają się i wyglądają na wyczerpanych. Wokół goście nieustannie wstają, tańczą, śpiewają i krzyczą.

Danka, mając dopiero dziesięć lat, znużona tym hałasem, pomyślała, że nigdy nie chce takiego wesela. Czuła współczucie dla nowożeńców.

Jeśli kiedyś wyjdę za mąż, może lepiej wcale

Lata mijały, Danka dorastała, a kiedy spotkała swojego Marka, wszystkie wątpliwości o małżeństwie zniknęły. Przy nim zapominała o całym świecie byli tylko ona i on.

Cudownie mieć przy sobie osobę, która rozumie mnie już z półzdania, a czasem i z jednego spojrzenia myślała, kładąc się spać. Dobrze, że spotkałam Marka.

Danka wiedziała, że kocha Marka, rozpoznała w tym prawdziwą miłość. Ceniła go za wierność, za to, że ją uwielbia i potrafi pozbierać z niej najdrobniejsze zmartwienia.

Z Markiem mamy szczere relacje mówiła przyjaciółce Lidii. Pełne zrozumienie i wzajemny szacunek, nawet gdy nasze opinie się różnią.

Szczęśliwa jesteś, Danka, rzadko spotyka się taką pełną harmonię odpowiedziała Lidia. Ja i Michał mamy inne problemy, nie potrafimy się poddać. Nie wiem, czy chcę z nim wziąć ślub.

Z czasem wszystko się wyjaśni radziła Danka. Nie spiesz się z decyzją.

Mama mówi, że nie powinno się pośpiechu, a nie podoba jej się mój Michał westchnęła Lidia.

Danka i Marek rozumieli się bez słów, więc zgłosili się do urzędu stanu cywilnego tak naturalnie, jakby to była codzienna sprawa.

Danka, myślę, że nadszedł czas, byśmy się pobrali zaproponował Marek, odprowadzając ją do domu. Co o tym sądzisz?

Szczerze? Nie mam wątpliwości, że to odpowiedni moment. Tylko nie wiem, jak zorganizować wesele. Nie chcę tłumu gości przyznała, wspominając swoją dziecięcą wizytę na weselu, po której przekonała się, że tak nie będzie.

Marek roześmiał się, rozumiejąc, że wesela dla nich mogą oznaczać coś innego.

Można ale co cię trapi? Może u nas będzie inaczej.

Nie, naprawdę chcę ceremonię tylko we dwoje. Nie wyobrażam sobie krzyków i hałasu.

Ja też nie przepadam za tłumem przyznał Marek. Idź spać, jutro przedyskutujemy to spokojnie.

Nocą Danka nie mogła zasnąć. Miała 26 lat, Marek 28, więc ich perspektywa nie była już dwudziestoletnia. Po pracy usiedli w warszawskiej kawiarni i znów porozmawiali o weselu.

Marek, wciąż skłaniam się ku temu, byśmy mieli ślub tylko we dwoje powiedziała Danka.

Dla dwojga, co za romantyzm zachwycił się Marek. Wyobraź sobie: duża sala bankietowa, pięknie nakryte stoły, a my przy jednym krześle. Ja w fraku, ty w białej sukni, płomienie świec i delikatna muzyka w tle Pijemy szampan i składamy sobie życzenia.

Żartujesz, ale ja naprawdę chcę ślub w intymnej atmosferze odparła Danka. Co powiemy rodzicom? Oni mają swoje oczekiwania.

Marek westchnął.

Wiem, że moi rodzice będą się gniewać, bo jestem jedynym synem, a ty jedyną córką w swojej rodzinie.

Dokładnie dodała Danka, nieco zirytowana. To nasze życie, a nie ich.

Marek próbował uspokoić sytuację.

Tradycje są ważne, ale nie muszą nami rządzić powiedział filozoficznie.

Nie potrzebuję tradycji. Marzy mi się ceremonia w górach, w zapomnianym kościele, gdzie złożymy przysięgę wyznała Danka.

Marek podniósł brew.

Czyli wpadniemy w małżeństwo i zaraz po tym pojedziemy na wyspę?

Tylko nie w dżinsach, chcę białą suknię, a ty w fraku odpowiedziała Danka, ściskając rękę chłopaka.

Po tygodniu para potajemnie złożyła wniosek do urzędu. Do wielkiego dnia pozostały dwa miesiące, ale wciąż nie ustalili, jak ma wyglądać ich wesele.

Pewnego deszczowego wieczoru w pokoju Marka usłyszała głos jego matki, Anny, wchodzącej z kuchni.

Co planujecie, młodzi? Słyszałam, że rozmawiacie o szampanie.

To nasza trzecia rocznica poznania odparł Marek.

Myślałam, że zamierzacie się pobrać mruknęła Anna, patrząc na nich uważnie. Słyszałam już, że złożyliście wniosek w urzędzie.

Marek spytał ze zdziwieniem.

Skąd wiesz wszystko? Czy w mieście masz informację na żywo?

Anna uśmiechnęła się szeroko.

Wiesz, co mówią: co się stanie, to się stanie. A my, rodzice, będziemy się tym zajmować. Zadbajcie o suknię i garnitur.

Dzieciak podniósł rękę.

Nie chcemy huczącej uroczystości, raczej spokojny moment we dwoje.

To się nie uda. Wesela nie da się pominąć nalegała Anna.

Wtedy wszedł ojciec, Roman, z szerokim uśmiechem.

Co tam, rozmowy o ślubie? W końcu, młodzi!

Tak, tato. Chcemy ceremonię tylko we dwoje odparła Danka, a Anna zaniemówiła się z szoku.

To nie w naszym stylu odrzucił Roman donośnie. Nie chcemy widzieć, że nasz jedyny syn ma wątpliwości. Zróbcie tradycyjne przyjęcie w restauracji, z gośćmi i atrakcjami.

Marek podniósł głos.

Dlaczego mamy postępować tak, jak wy, a nie tak, jak my chcemy?

Roman zamknął im usta twardym tonem i wyszedł.

Marek szepnął Dance, żegnając się z nią:

Teraz powiesz rodzicom o planach, zobaczymy, co powiedzą.

Powiedzą to samo, co twoi odpowiedziała Danka.

W domu czekała zaniepokojona mama.

Co się stało, mamo? dopytała Danka. Czy znowu masz problem z sercem?

Nie, kochanie, to dusza. Anny zadzwoniła i powiedziała, że nie chcą naszego małego wesela. Podają wniosek po cichu Co wy wymyślacie?

Myślałam, że przynajmniej nas popieracie westchnęła Danka.

Ojciec wtrącił się.

Tradycja jest jak kamień w szlaku nie da się jej po prostu ominiąć. Nie jesteście pierwszymi, którzy się żenią, i nie będziecie ostatnimi.

Danka podniosła wzrok.

Nie chcę, by najważniejszy dzień został zniszczony rzekła.

Niech tak będzie odparł ojciec. Po normalnym weselu dostaniecie swoją wycieczkę i jacht.

Danka zrozumiała, że rodzice mają swój plan i nie zmieniają go łatwo. Kiedy Marek opowiadał przyjacielowi Szymonowi o marzeniu o intymnym święcie, ten wzruszony poklepał go po ramieniu.

No tak, to nie jest jeszcze ostateczna decyzja, ale rodzice mają swój sposób dodał Szymon.

Zbliżał się dzień ceremonii. Rodzice pytali o kwiaty: białe czy różowe? Gości już było dwieście. Danka i Marek patrzyli na siebie z niedowierzaniem.

My chcieliśmy małe przyjęcie wymamrotał Marek.

Nie martwcie się, wszystko zorganizujemy zapewnił Roman. Po ślubie zawieziemy was na lotnisko i wyślemy na wybrzeże, tam będziecie sami.

W dniu ślubu Danka wyszła z klatki schodowej w białej sukni, a Marek czekał w fraku. Atmosfera była pełna blasku, a goście wiwatowali gorzko.

Jak bardzo lubię ten gwar pomyślała Danka, patrząc na bliskich i przyjaciół.

W pięknie udekorowanej sali, otoczonej białymi kwiatami, życzono im szczęścia, a szampan wznoszono w górę. Danka była szczęśliwa, a Marek równie zadowolony, bo gdy ona czuje się dobrze, on również.

Pod koniec wesela, już w samolocie, rozmawiali:

To było szybkie i piękne

Tak skończyła się ich historia. Mimo że tradycja i rodzinna władza próbowały przytłoczyć ich marzenia, przyjaciele i miłość pozwoliły im znaleźć kompromis. Najważniejszy wniosek, który wynieśli, brzmi: szacunek i wzajemne zrozumienie są ważniejsze niż sztywne zwyczaje; prawdziwe szczęście rośnie, gdy dwoje ludzi potrafi iść razem, nie rezygnując z własnych pragnień.

Rate article
Fajna Tajna
Święto tylko dla dwojga