Weronika wyłączyła komputer, zbierając się do wyjścia z biura.
Pani Weroniko, przyszła do pani jakaś dziewczyna. Twierdzi, że to prywatna sprawa.
Dobrze, niech wejdzie.
Do gabinetu weszła niska, kręcona brunetka w krótkiej spódniczce.
Dzień dobry. Mam na imię Jagoda. Chciałam zaproponować pani układ.
Dzień dobry, Jagodo. Interesujące Chyba się nie znamy?
Z panią nie. Ale z pani mężem, Konradem, aż za dobrze. Proszę.
Dziewczyna podeszła do biurka i rzuciła na nie kartkę. Weronika sięgnęła po nią i czytała uważnie:
Jagoda Michalska, ciąża 56 tygodni.
Co to jest? Po co mi ta informacja?
Co tu rozumieć jestem w ciąży z pani mężem.
Weronika zbladła i patrzyła zszokowana na gościa. Co się tu, do cholery, dzieje?
I czego pani ode mnie chce? Gratulacji?
Nie. Chcę pieniędzy. Jeśli zależy pani na mężu
Za co właściwie mam zapłacić?
Robię aborcję i znikam z życia Konrada. On nawet nie wie, że jestem w ciąży. Do pani przyszłam pierwszej. Odmówi pani, to odejdzie do mnie, bo pani nie może mieć dzieci. Wszystko o was wiem. No i?
Weronika spróbowała ogarnąć chaos w myślach.
Ile żądasz za swoją tajemnicę?
Jedynie dwieście pięćdziesiąt tysięcy złotych. Grosze dla pani. A mąż zostaje, żyjecie szczęśliwie do końca
Jakież poświęcenie… Dzięki, że dajesz mi szansę. Proszę, zostaw numer, zastanowię się i dam znać.
Nie ma pani zbyt wiele czasu, decyzję trzeba podjąć szybko, żebym zdążyła zrobić zabieg
Jagoda zapisała numer na kartce i spokojnie opuściła gabinet.
Pani Weroniko, wychodzi już pani? Techniczka czeka
Weronika schowała kartkę do torebki.
Tak, już wychodzę. Do jutra, Aniela.
Zeszła do auta i odetchnęła ciężko. Co to było?! Kim jest ta Jagoda? Czy Konrad rzeczywiście mógł?
W domu jeszcze raz przejrzała kartkę. Musiała się zastanowić, wkrótce wróci mąż.
Kochanie, już jestem! Ale tu pachnie Co przygotowałaś dobrego?
Zaraz się przekonasz
Konrad zatarł ręce i wszedł do kuchni. Weronika siedziała w fotelu, noga na nogę, patrząc prosto w niego.
No co? Dlaczego tak na mnie patrzysz? Aż ciarki przechodzą
Konrad, kim jest Jagoda Michalska?
Pracuje w jednej z firm, z którymi współpracuję. Dlaczego pytasz?
Bo ona twierdzi, że jest w ciąży z tobą Tu masz dowód.
Konrad w osłupieniu zabrał kartkę, czytając.
To jakiś absurd Nic mnie z nią nie łączyło. Skąd takie bzdury?!
Ona chce ode mnie 250 tysięcy złotych za aborcję. Inaczej zabierze cię ode mnie. Tak twierdzi.
Zupełnie nie rozumiem Dlaczego miałaby tak mówić? Przysięgam ci, Weroniko, nie mam pojęcia, o co chodzi Co za brednie.
Ja to od razu poczułam. Nie twierdzę, że jesteś święty Ale ludzie mi nie umykają widzę, kiedy ktoś kłamie. Przyszła naciągnąć mnie na kasę.
Sprawdź mnie, na wszystko się zgodzę. Nie mam nic do ukrycia. Ta dziewczyna wymyśliła bajeczkę
W porządku, zrozumiałam. Chodź jeść.
Na drugi dzień Weronika zadzwoniła na numer zostawiony przez Jagodę i sprosiła ją do gabinetu. Jagoda zjawiła się szybko.
Słuchaj, Jagodo, Konrad nie mógł być ojcem twojego dziecka. Wierzę mu. Twój plan się nie powiódł. Rób, co chcesz.
Dziwna pani… Tak ufać facetowi. Próbowała pani w lustro ostatnio spojrzeć? Czterdziestka na karku. Zawsze znajdzie się młodsza, ładniejsza.
Chcesz jeszcze coś dodać?
Chcę zaproponować kupno tego dziecka. Zróbcie testy, ojciec to Konrad, ręczę za to głową.
Przecież mówiłaś, że nic z nim nie miałaś Jak to możliwe?
Dobrze, powiem prawdę. Półtora miesiąca temu mieliśmy firmowe spotkanie. Dowiedziałam się wtedy od znajomego, że pani mąż jest żonaty z majętną kobietą, która dzieci mieć nie może, nawet z pomocą surogatki.
Idealny kandydat na interes. Próbowałam go uwieść, ale nie reagował. Zazwyczaj panowie na mnie lecą, a on nic.
Jestem młoda, atrakcyjna czemu nie? Zirytowałam się. Wtedy wpadłam na coś innego. Moja siostra jest farmaceutką, dostałam od niej proszek powoduje krótkotrwałą amnezję, człowiek nie wie, co robi.
Wsypałam go Konradowi do drinka. Zabrałam go do siebie, zupełnie nieprzytomny. Wtedy miałam owulację i stało się. Konrad nic nie pamięta. Ja za to jestem pewna wyniku. Mam nawet nagranie.
Położyła telefon i włączyła wideo. Na ekranie nagi, nieobecny Konrad leżał bezwładnie na łóżku, nie reagując na nic.
Dla mnie aborcja to pestka, zdrowia mi nie brakuje. Ale kocham pieniądze, zwłaszcza łatwe. Nie sądzę, by chciała mnie pani zgłaszać przy pani stanowisku, po co sensacje. Liczyłam na pani zgodę, ale trudno. Urodzę, oddam dziecko. Za 250 tysięcy złotych jest pani.
Weronika była wstrząśnięta. Jak mogło do czegoś takiego dojść?!
Jagodo, to, co zrobiłaś, to przestępstwo! Powinnaś siedzieć w więzieniu!
Co robić? Każdy kombinuje jak może. Mam olbrzymi dług. Bogatego sponsora znalazłam umarł. Teraz szukam dalej. Proszę się zastanowić, zadzwonię za trzy dni.
Jagoda wyszła. Weronika przyparła się do ściany i napiła wody. Ból głowy narastał
Wieczorem opowiedziała wszystko Konradowi.
Wykorzystała mnie Zaskarżę ją!
Konrad, dziś jest wszystko możliwe. Pomyślmy odkryłam, że można wykonać test DNA z krwi matki po siódmym tygodniu ciąży. Najpierw się upewnijmy, czy to twoje dziecko. Oboje chcieliśmy mieć własne, teraz być może to jedyny los nam daje szansę. Nie myślałeś o tym?
Chyba żartujesz Nie dość, że nas wrobiła, to jeszcze mamy płacić?!
Konrad wściekły wyszedł.
Weronika znów wróciła myślami do przeszłości
Z Konradem studiowali na jednym wydziale. Miłość od pierwszego wejrzenia. Małżeństwo, wynajęte mieszkanie, wszystko rozwijało się idealnie. Jej wuj pomógł otworzyć własną firmę, dał kapitał, potem wszystko oddała z nawiązką. Konrad otworzył sklep, ona rozwijała firmę.
Marzyli o dzieciach, ale nie wychodziło.
Pewnego wieczoru wracali z restauracji piechotą. Nagle zaatakowała ich pijana banda. Jeden rzucił się z nożem na Konrada. Weronika zasłoniła męża i dostała cios w brzuch.
Cudem przeżyła, ale lekarze musieli usunąć macicę i jajniki. Poczuła się zdruzgotana. Konrad ją wspierał, lecz on również czuł winę, że ją nie ochronił.
Weronika czasami chodziła do kościoła. Zdarzało się, że wspierała starsze kobiety. Któregoś razu pod kościołem wręczyła datek babci, która spojrzała jej w oczy:
Dziękuję, kochana. Widzę, smutek w duszy trawi Ale nie smuć się, dziecko do pani przyjdzie. I to w bardzo niezwykły sposób
Westchnęła tylko, nie wierząc. Jakoś się pogodziła, rzuciła w wir pracy. Ich związek stał się jeszcze mocniejszy. I teraz to.
Namówiła Konrada na test DNA. Pobranie próbki od Jagody, gdy była już w dziewiątym tygodniu ciąży, potwierdziło ojcostwo.
No i co? Mówiłam, że nie kłamię. Chcecie dziecko? Za tyle, ile powiedziałam.
Powiem ci tak Znalezienie kobiety, która zajdzie w ciążę z Konradem za pieniądze, kosztowałoby mniej. Nigdy o tym nie myśleliśmy, ale skoro już się stało, bierzemy dziecko. Damy ci 120 tysięcy złotych, ani grosza więcej. Spiszemy umowę.
Mówiłam o dwustu pięćdziesięciu, co to za targi?!
Teraz my ustalamy warunki. Nie chcesz trudno. Nic nie dostaniesz, ciesz się, że nie idziesz do sądu.
***
Konrad, dogadałam się z nią. Będziemy mieć synka.
Po co nam to wszystko Jeszcze jej płacić
Może to nasz los? Dajmy szansę temu dziecku
Całą ciążę Jagoda chodziła regularnie na badania, dbała o siebie. O czasie urodził się zdrowy, silny chłopiec.
Jagoda zrzekła się praw, Konrad odebrał syna zaraz po porodzie. Formalności zostały załatwione. Jagoda zabrała swoje pieniądze i zniknęła. Rodzinie i znajomym powiedzieli, że chłopca urodziła surogatka.
Dzięki, że urodziłaś syna mojego męża powiedziała na koniec Weronika.
A mały Alek zamieszkał razem z Weroniką i Konradem.
Zobacz, jak on do ciebie podobny, Konrad
Nie znam się na dzieciach, ale chyba rzeczywiście tatusia przypomina
Pamiętasz tamtą staruszkę przy kościele? Przepowiedziała, że niesamowitą drogą przyjdzie do nas dziecko
Oboje patrzyli na synka. Nie wiedzieli, co czeka ich w przyszłości, ale w chwili tej byli szczęśliwi.
Często los spełnia prośby w przedziwny sposób
***
Kilka miesięcy później, oglądając wiadomości, Weronika usłyszała o odnalezieniu martwej Jagody w wynajmowanym mieszkaniu. Okoliczności śmierci wyjaśniała policja. Dziewczyna igrała z losemWeronika długo siedziała w ciszy, trzymając śpiącego Alka na rękach. Przez okno padało miękkie, wiosenne światło, świat krążył swoim rytmem obojętny na dramaty pojedynczych ludzi. Tylko ona czuła, że coś właśnie się domknęło. Nie było już w niej gniewu ani strachu. Wspomnienie Jagody dziewczyny, która chciała zagrać życiem innych mieszało się z wdzięcznością i żalem, tak silnym, że z oczu Weroniki popłynęły łzy. Ale łzy te, pierwszy raz od wielu lat, nie parzyły bólem. Były oczyszczeniem.
Przyszłość, jaka się przed nią otwierała, była nieoczywista. Być może jeszcze nie raz przyjdzie bronić tej rodziny; może nowe tajemnice będą wyłaniać się z cienia. Ale jedno już wiedziała siła, jaką odkryli w sobie z Konradem, wszystko przetrwa. Pozostali razem. A Alek, maleńki cud zrodzony z rozpaczy i intrygi, stał się nieoczekiwanym początkiem nowego życia.
Widzisz, synku wyszeptała, tuląc dziecko do piersi czasem dobro przychodzi pod najdziwniejszą postacią. Najważniejsze to się nie poddać.
Uśmiechnęła się do Konrada, który właśnie wszedł rozczochrany, z kubkiem kawy.
Chodź tu do nas.
Usiadł tuż obok, opierając głowę o jej ramię. Nad nimi wisiała cisza, przerywana tylko cichym oddechem dziecka. Mimo wszystkich zawirowań, była szczęśliwa. Może nie tak, jak kiedyś marzyła. Ale na swój własny sposób prawdziwie, głęboko, bez lęku.
A gdzieś z oddali, zza mgły wspomnień, jak niewypowiedziana modlitwa, wróciły jej słowa starej kobiety spod kościoła dziecko do pani przyjdzie, i to w bardzo niezwykły sposób.
I właśnie tak się stało.



