Stanęłam na nogi dzięki mojemu futrzanemu przyjacielowi.

Pięć lat temu zdarzyła mi się sytuacja, na której wspomnienie nadal krew stygnie mi w żyłach. Wtedy prawie pożegnałam się ze swoim życiem. Przechodząc przez ulicę, nie zauważyłam auta. Duży samochód osobowy wleciał we mnie z zawrotną prędkością. Lekarze długo walczyli o moje życie, ale nie dawali mi żadnych szans — obrażenia były zbyt poważne. Zdarzył się jednak cud-przeżyłam, ale na zawsze zostałam przykuta do wózka. Dolna część ciała odmówiła posłuszeństwa-lekarze powiedzieli, że nigdy więcej nie będę chodzić.

Oczywiście byłam bardzo zła, że to mi się przydarzyło, ale zarazem byłam wdzięczna Bogu, że wciąż żyłam. Moi rodzice długo się smucili, nie mogli przyzwyczaić się do faktu, że nie dawno ich dziecko biegało i bawiło się w chowanego z rówieśnikami, a teraz po prostu przestało chodzić… Pocieszałam rodziców najlepiej, jak potrafiłam…

Miałam marzenie- mieć zwierzaka, ale z powodu alergii mamy nie mogliśmy go mieć. Pewnego razu, będąc z mamą w parku, zauważyłam psa. Podbiegł do mnie i zaczął się przymilać. Mama natychmiast odeszła na bok, a ja nadal bawiłam się ze zwierzątkiem. Moje oczy po raz pierwszy od dłuższego czasu zaczęły świecić szczęściem. Mama to zauważyła, a wieczorem postanowiła porozmawiać z tatą, wtedy „przypadkowo” usłyszałam ich rozmowę.

– Kochanie, widziałeś to, jej oczy tak świeciły…- mówiła mama.
– Kochanie, ale wiesz, że jesteś uczulona, jak możemy mieć psa? -niezrozumiałym spojrzeniem ojciec patrzył na matkę.
– Rozumiem, ale ze względu na córkę jestem gotowa to znieść, jej uśmiech jest dla mnie wszystkim! A teraz, tym bardziej, jest wiele tabletek na alergie, wytrzymam! – mama była bardzo podekscytowana.
– Dobrze, jutro pójdę wybrać psa dla naszej córki.- odpowiedział ojciec.

Byłam bardzo szczęśliwa, że wkrótce będę miała zwierzaka i nie będę już samotna, ponieważ wtedy przyjacielem był dla mnie tylko wózek inwalidzki i stara książka…

Następnego dnia ojciec przyszedł z prezentem-małym rudym psem. Byłam wtedy niesamowicie szczęśliwa. Pies był bardzo delikatny i ciągle chciał się bawić. Postanowiłam nazwać go Baks.

Kiedyś, czytając książkę, zauważyłam, że Baks zaczął szczekać na ptaka, który przykucnął na parapecie. Okno było wtedy otwarte, mama postanowiła przewietrzyć pokój. Piesek ciągle szczekał i zaczęło mnie to niepokoić. Chciałam szybciej podjechać wózkiem do okna, żeby je zamknąć. Nagle Baks podskoczył na parapet, jeszcze trochę i wypadłby z dziewiątego piętra.

Wtedy wydawało mi się, że zostałam porażona prądem. Bardzo się bałam, krzyczałam i nie zauważyłam, nawet kiedy sama wstałam z wózka inwalidzkiego-po raz pierwszy od dłuższego czasu. Zrobiłam nawet kilka kroków, żeby zatrzymać pieska, ale upadłam na podłogę. Baks zeskoczył z parapetu na parkiet i podbiegł do mnie. Kiedy mama mnie zobaczyła, jak leżę na podłodze daleko od wózka, była zszokowana — z jej rąk wypadła nawet szklanka.

Następnego dnia pojechaliśmy do szpitala, aby poinformować lekarza, że wydarzył się cud. Lekarz nie mógł w to uwierzyć, ale kiedy zostałam ponownie zbadana, okazało się, że mam szansę na normalne życie — w końcu będę mogła chodzić.

Lekarz nie potrafił wyjaśnić, co tak wpłynęło na mój postęp, ale zgadywał- że są to pozytywne emocje i nowe odczucia. Wtedy poczułam strach z powodu Baksa- ponieważ bardzo przywiązałam się do psa i nie mogłam go stracić.

Wkrótce przepisano mi nowe leczenie i profilaktykę. Cały czas towarzyszył mi mój pies. Nawet kiedy byłam na masażach, Baks był obok mnie. Rodzice powiedzieli, że mój pies jest moim aniołem stróżem.

Pies dorastał wraz ze mną, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Z Baksem znów zaczęłam chodzić. Moje kroki dla rodziców były jeszcze bardziej pożądane niż pierwsze kroki małego dziecka. Po trzech latach znów zaczęłam żyć pełnią życia.

Teraz każdego ranka biegam z moim Baksem. Dzięki temu pieskowi zaczęłam chodzić. Jak dobrze, że rodzice spełnili moje marzenie, być może z litości, ale ten prezent pomógł mi znów żyć normalnie.

Przyjaciele, nigdy nie traćcie nadziei! Zawsze miejcie nadzieję na lepsze. Gdyby cztery lata temu powiedziano mi, że będę biegła w maratonie — po prostu bym się zaśmiała, ale to wszystko jest prawdziwe! Najważniejsze jest, aby mieć nadzieję na lepsze i mieć wsparcie.

 

Rate article
Fajna Tajna
Stanęłam na nogi dzięki mojemu futrzanemu przyjacielowi.