Silnik samochodu mruczał uspokajająco, a w środku unosił się zapach skóry i odświeżacza powietrza. Szara asfaltowa droga z równymi białymi pasami pędziła naprzód, znikając pod kołami. Słońce dopiero wschodziło, zapowiadając ciepły letni dzień. Jadwiga odchyliła głowę na zagłówek i przymknęła oczy.
– Prześpij się. Mamy jeszcze ze dwadzieścia minut – powiedział Tadeusz.
– Wolałabym spać w domu, w ciepłym łóżku. W końcu to weekend. Mógłbyś jechać sam. W końcu to twoi kumple – odparła, nie otwierając oczu.
– I co bym tam robił sam? Wszyscy będą z żonami. My– A myślałem, że ty i Kinga też się lubicie – dodał po chwili, uśmiechając się pod nosem.



