Spełnienie najskrytszego marzenia

**Jego najskrytsze marzenie**

Zbigniew, znowu wróciłeś ze szkoły w podartych spodniach! strofowała syna matka. Znowu z kimś się biłeś, pewnie z Krzysiem? Ile można? Jesteście przecież kolegami z klasy.

Tak, mamo, znowu z Krzysiem, ale tym razem wygrałem odpowiedział z dumą. A prawda jest taka, że to on zaczął. Mówi, że Kasia przyjaźni się tylko z nim. Zobaczymy jeszcze pogroził pięścią w stronę okna trzynastoletni chłopak.

Tym razem Krzysztof dostał porządnie, choć ostatnim razem to on pobił Zbyszka nieuczciwie, podstawił mu nogę, ten się przewrócił, a Krzysio rzucił się na niego z góry. Od dzieciństwa ci dwaj chłopacy rywalizowali o względy pięknej Kasi, ich koleżanki z klasy. Dziewczyna wróciła tego dnia równie wzburzona i na pytania matki odparła:

Zbigniew znowu się z Krzysiem pobił! Krzysio ma teraz sińca pod okiem, a Zbyszek podarł spodnie na kolanie. Mama go pewnie zbeszta i słusznie! Dlaczego on ciągle zaczepia Krzysia? I po co w ogóle Krzysio musi się z nim bić, żeby mnie zostawił w spokoju? Nie lubię Zbyszka

Córciu, tak już w życiu bywa było, jest i będzie. Nawet dorośli tak mają. Dziewczyna musi po prostu dokonać wyboru. A chłopcy zawsze będą się tłuc pięściami powiedziała matka, ukrywając niepokój, że córka wkrótce stanie przed ważną decyzją.

Mamo, nie lubię Zbyszka! Ile razy mam mu powtarzać? Ten okularnik mi się nie podoba. Krzysio jest od niego zręczniejszy i przystojniejszy. Nigdy nie polubię Zbyszka, nigdy!

Och, córeczko, nigdy nie mów nigdy. Życie potrafi zaskakiwać. A kto wie, co ci los przyniesie? Daj Boże, żeby wszystko ułożyło ci się dobrze westchnęła matka, potrząsając głową.

Ależ mamo, co ma tu los do rzeczy? Po prostu Krzysio podoba mi się bardziej niż Zbyszek, czy to takie trudne zrozumieć? zirytowała się Kasia, ale matka już o czymś innym myślała.

Nadszedł koniec szkoły. Kasia wciąż trzymała się Krzysia, a Zbyszek cierpiał w milczeniu. Wiedział, że przegrywa z rywalem urodą choć już się nie bili, sprawa była jasna. Czasem dochodziło między nimi do sprzeczki, ale na pięści nie przechodziło.

Kasia i Krzysio spędzali wieczory, snując plany.

Wiesz, Krzysiu, chcę dużą rodzinę. Jak się pobierzemy, kupimy okrągły stół, żeby wszyscy się przy nim zmieścili. Będę uczyła w szkole wiesz, że chcę iść na pedagogikę. A latem pojedziemy całą rodziną nad morze mówiła rozmarzona Kasia, opierając głowę na jego ramieniu.

Krzysio słuchał w milczeniu, ale nie do końca się zgadzał.

Kasia, duża rodzina to piękna sprawa, ale ja będę musiał harować dzień i noc, żeby was utrzymać uśmiechnął się. A wtedy jaki wypoczynek nad morzem?

Przecież ja też będę pracować! Nasze pensje wystarczą przekonywała go stanowczo.

Co ty pleciesz? Ty będziesz w domu z dziećmi, czekać na mnie z obiadem. Mężczyzna to głowa rodziny jak powiem, tak będzie oświadczył.

Ten ton nie spodobał się Kasi. Nie chcąc kłótni, machnęła ręką i wróciła do domu. Krzysio drapał się w głowę, nie rozumiejąc, co takiego złego powiedział.

Pod jej domem czekał Zbyszek z czerwoną różą.

Cześć, to dla ciebie.

Kasia prychnęła.

Zbigniew, znowu ty! Czego chcesz? Nie rozumiesz, że wybrałam Krzysia?

Bo bardzo cię lubię, tak samo jak on. Weź różę prosił, ale dziewczyna odeszła bez słowa.

Następnego ranka znalazła kwiat na schodach. Choć zła, wzięła go do ręki.

Jaka piękna nawet nie zwiędła pomyślała.

Od tamtej pory Zbyszek już się do niej nie zbliżał, ale czasem zostawiał różę pod drzwiami. Kasia wiedziała, od kogo pochodzi. Choć nie lubiła tego wysokiego okularnika, w głębi serca cieszyła się, że ktoś tak o nią dba.

Po szkole Kasia i Krzysio wzięli ślub. Ona dostała się na studia zaoczne, on czekał na powołanie do wojska. Na weselu gości było niewielu Zbyszek też przyszedł. Siedział na końcu stołu, wpatrzony w pannę młodą. Wypił toast, ale alkoholu nie tknął. Wyszedł niezauważony. Wyjechał do innego miasta, by studiować na politechnice.

Życie rozdzieliło trójkę przyjaciół. Wkrótce Krzysia powołano do wojska.

Krzysiu, jak ja bez ciebie wytrzymam? płakała Kasia.

Nie martw się, kochanie. Czas szybko minie pocieszał ją, głaszcząc po ramieniu.

Rzeczywiście zanim Kasia zdała trzy sesje, mąż wrócił. Ich miłość znów rozkwitła. Wydawało się, że nie ma szczęśliwszej rodziny.

Urodził się im syn, Bartek. Kasia marzyła jeszcze o córce. Krzysztof był dobrym mężem i ojcem wszyscy to zauważali, a niektórzy nawet zazdrościli Kasi.

Ale dobre rzeczy się kończą. Pewnego dnia żona z niepokojem witała męża po pracy, sprawdzając, czy jest trzeźwy. Po trzech latach małżeństwa coś się w Krzysiu popsuło. A może po prostu pokazał, jaki był naprawdę? Ich szczęście zniknęło tak szybko, jak się pojawiło.

Zamknij wreszcie tego bachora! Jak przyjdę zmęczony, to jeszcze jego ryki słuchać? Jeśli go nie uciszysz, wyniosę się! Po co mi takie życie? krzyczał.

Często odchodził do matki, ale zawsze wracał. Kasia nie rozumiała:

Co się z nim stało? Czy zawsze taki był?

A on tłumaczył:

Jak jestem pijany, to mnie nie obchodzi, czy Bartek płacze. Więc nie licz, że przestanę pić. I pamiętaj mężczyzna tu rządzi.

Kasia traciła nerwy. Choć starała się panować nad sobą w szkole, gdzie uczyła dzieci, w domu wyładowywała się krzykami. Ale czy to coś dało? W końcu Krzysio podniósł na nią rękę. Potem zrobił to jeszcze raz. Kasia wyrzucała go, przebaczała, z

Rate article
Fajna Tajna
Spełnienie najskrytszego marzenia