Ślubu nie będzie

– Kasiu, nareszcie wychodzisz za mąż! – uśmiechnęła się Maria Janowska do swojej córki. – Tak się cieszę, że Krzysiek cię oświadczył! Wiesz, jacy teraz są niedojrzali faceci? Wszystko im się only imprezy w głowie, a o żeniaczce nawet nie myślą. A Krzysiek jest inny, więc trzymaj się go.

– Mamo, no przecież też jestem dobrą partią – zażartowała Kasia. – I ładna, i mądra, i zasługuję na księcia.

– Ojej, od razu księcia – zaśmiała się Maria. – Nie zapominaj, że masz już 35 lat, to można powiedzieć twój ostatni dzwonek.

Kasię uwierało to “ostatni dzwonek”. Ale nie sprzeciwiała się matce – wiedziała, jak bardzo ta przejmuje się losem jedynaczki. Czas mijał, a kolejki narzeczonych jakoś nie było. Maria bała się, że Kasia nigdy nie wyjdzie za mąż i nie da jej wnuków.

Ślub miał się odbyć za dwa tygodnie. Wszystko było już załatwione: bankiet w najlepszej restauracji w Poznaniu, goście zaproszeni, suknia wybrana. Choć Kasia wciąż się wahała między dwoma modelami i miała niedługo iść na poprawki.

Wtem zadzwonił dzwonek do drzwi, i Maria zawołała: “Krzysiek przyszedł!”, biegnąc wpuścić gościa.

– Dzień dobry, pani Mario! Cześć, Kasiu! – przywitał się Krzysztof. – Nie przyszedłem z pustymi rękami. Dla pani czekoladki, a dla Kasi – kwiaty.

– Oj, nie trzeba było – rozpłynęła się w uśmiechu Maria. – Wciąż nie mogę uwierzyć, że moja córka znalazła takiego wspaniałego mężczyznę! Chyba nie masz żadnych wad! Wejdź, Kasia czeka w pokoju.

Kasia znała Krzyśka zaledwie pół roku. Dziwiła się, czemu zwrócił na nią uwagę: on był urzędnikiem w magistracie, a ona zwykłą nauczycielką muzyki. Od początku dał jej do zrozumienia, że szuka żony, nie romansu.

Krzysiek był poważny, stateczny i, jak mówiła Maria, “porządny z każdej strony”. Starszy od Kasi tylko o pięć lat, a czasem miała ochotę nazywać go per “pan Krzysztof”.

– Kasia, masz tulipany. Widzisz, zawsze o tobie pamiętam – powiedział z nutą pobłażania. – Sprawdzałaś, czy wszystko gotowe na ślub?

– Dzięki za kwiaty. Z ślubem chyba wszystko w porządku. Tylko muszę jeszcze wybrać buty.

– Pamiętaj, masz być perfekcyjna, żeby zaimponować mojej rodzinie – rzekł stanowczo. – Nie oszczędzaj, kup, co trzeba.

Wyjął portfel i położył pieniądze na komodę:

– Masz na wydatki. Aha, w przyszłym tygodniu wpadnij do mojej mamy. Da ci przepisy na moje ulubione dania. Nie chcę, żeby nasze małżeństwo zaczęło się od kłótni, więc proszę, weź u niej parę lekcji gospodarowania.

– Krzysiek, pamiętasz, że mam 35 lat? – uśmiechnęła się Kasia. – Zwykle w tym wieku kobieta sama wie, jak prowadzić dom. Poza teraz mamy romantyczny czas, nie psujmy go garnkami.

– Nie, Kasiu, musisz się od mamy poduczyć. U niej dom lśni, a gotuje wyśmienicie. Będzie niezręcznie, jak po ślubie przyjdzie i zacznie cię poprawiać.

Kasia obiecała, że zajrzy, a Krzysiek, wymawiając się pracą, wyszedł. Zrobiło jej się smutno. Brakowało jej luzu, romansu, czułych słów. A Krzysiek był zawsze sztywny, małomówny i oszczędny w uczuciach.

Następnego dnia poszła na przymiarkę. W salonie nie zastanawiała się długo – wybrała pierwszą lepszą suknię. Nie miała ochoty na zakupy, choć wczoraj planowała przebiegać po sklepach.

“Wszystko w porządku” – pocieszała się. “Wychodzę za porządnego, zaradnego faceta, jak chciałam. Wiele kobiet by mi zazdrościło. I mama jest szczęśliwa. Czego mi więcej trzeba?”

Zmęczona szła na przystanek, gdy nagle usłyszała:

– Kasia? To ty? Co za spotkanie! Poznajesz mnie?

Oczywiście, że poznała. To był Tomek, jej dawny chłopak. Pierwsza miłość. Kiedyś rzucił ją dla innej, a teraz patrzył na nią spokojnie, jakby nic się nie stało.

– Cześć, Tomku – powiedziała, starając się zachować zimną krew. – Nie spodziewałam się cię tu spotkać. Co u ciebie?

– Spoko, mam biuro niedaleko. W pracy git, ale w związku pech – niedawno rozwód. A ty? Wyszłaś za mąż?

– Nie. Ale jest ktoś… Choć nie wiem, czy to się uda – skłamała o ślubie, rumieniąc się.

– Rozumiem – zamyślił się Tomek. – Masz czas? Może wpadniemy na kawę?

Kasia zgodziła się. Wiedziała, że to dziwne, ale nie potrafiła odmówić. W głowie wirowały wspomnienia – jak godzinami gadali o wszystkim, jak przy nim czuła się lekko i swojo.

Nie mogła oderwać wzroku od Tomka. Wysoki, wysportowany, z pięknymi brązowymi oczami – taki kontrast do Krzyśka z jego sztywną posturą i neutralną twarzą.

Godzinę spędzili w kawiarni. Na pożegnanie Tomek powiedział:

– Zadzwonię do ciebie. Nie myśl, że coś knuję, po prostu miło cię było zobaczyć. Podaj numer, żebyśmy się nie zgubili.

Kasia była wniebowzięta. To nie mogło być przypadkiem, że spotkali się akurat przed ślubem – to znak!

W domu czekała Maria:

– No i jak? Suknia ładna? A buty kupiłaś? Pokaż!

– Mamo, ślubu nie będzie – powiedziała lodowato i poszła do siebie.

Maria oniemiała. – Kasia, co się stało? Suknia nie ta? Krzysiek coś zrobił? On odwołał? Mów wreszcie!

– Nie chcę ślubu, ani sukni, ani Krzyśka. Myślisz, że on mnie kocha? Nie, szuka wygodnej kobiety, trochę lepszej od sprzątaczki.

– Kasia, co ty pleciesz? Może to tylko stres przed ślubem? Idź się przespać. To szczęście, że taki porządny człowiek jak Krzysiek chce cię za żonę!

Kasia usiadła na kanapie i cicho, ale z ukrytą radością powiedziała:

– Mamo… Spotkałam Tomka.

– Tego Tomka, który cię rzucił? Teraz rozumiem! To przez niego chcesz odwołać ślub? Kasia, nie rujnuj sobie życia!

Kasia już podjęła deMaria zadzwoniła do Krzyśka, ale ten tylko zimno odparł: “Twój wybór, żegnaj”, a Kasia, choć serce miałKasia spojrzała w okno na pierwszy śnieg i pomyślała, że może nie ma nic złego w tym, by czasem wybrać samotność zamiast życia w złotej klatce.

Rate article
Fajna Tajna
Ślubu nie będzie