Sekrety rodzinne i droga do szczęścia

Rodzinne tajemnice i droga do szczęścia

Weronika Nowak kupiła na targu w miasteczku Karpacz kosz dojrzałych, pachnących truskawek i postanowiła poczęstować syna z synową. Dzisiaj wolne, Marek i Kinga powinni być w domu. Drzwi do ich mieszkania w starej ceglanej kamienicy były uchylone, więc Weronika weszła bez dzwonienia. Właśnie chciała zawołać, gdy usłyszała, że Kinga w pokoju gorzko płacze, rozmawiając przez telefon. „Co się stało, że Kinga tak szlocha?” — zaniepokoiła się teściowa. Cicho podeszła bliżej i wstrzymując oddech, zaczęła nasłuchiwać. To, co usłyszała, sprawiło, że aż sapnęła ze zdumienia.

Weronika kupiła na targu soczyste truskawki i postanowiła wpaść do syna i synowej. Weekend, na pewno są w domu. Drzwi były otwarte, więc weszła bez pukania.

Chciała zawołać, gdy nagle usłyszała, jak Kinga płacze w pokoju, rozmawiając przez telefon. Weronika zastygła w przedpokoju, nasłuchując.

— Ania, on zupełnie przestał na mnie zwracać uwagę — szlochała Kinga. — Kupiłam nową sukienkę, a on tylko burknął coś i tyle. Ciągle milczy, wiecznie na coś narzeka. Wieczorem wpatruje się w telefon i spać. Jakbym nie istniała. Po pracy od razu do domu, nie podejrzewam, żeby miał kogoś. Dawniej marzyliśmy o dziecku, a teraz boję się nawet wspomnieć. Chyba już mnie nie kocha, ale nie ma odwagi powiedzieć. Aniu, to koniec. Bez Marka nie dam rady, nikogo poza nim nie chcę!

— Dzięki, że wysłuchałaś — ciągnęła Kinga. — Nie mam komu się poskarżyć. Mama zajęta swoim życiem, teściowa stanie po stronie syna, więc milczę.

Weronika zrozumiała, że rozmowa się skończyła, i zawołała głośno:

— Jest kto w domu?

— Tak, dzień dobry, Weroniko — wyszła Kinga, ocierając łzy.

— Kinga, przyniosłam świeże truskawki, pomyślałam, że was poczęstuję — uśmiechnęła się Weronika, podając kosz.

— Dziękuję, właśnie chciałam kupić — odparła Kinga. — Wchodź, herbatę napijesz się? Mam ciastka.

— Chętnie, dzięki — skinęła Weronika.

Gdy Kinga nastawiała czajnik i wyjmowała ciastka, Weronika rozmyślała o podsłuchanej rozmowie. Więc nie wszystko w porządku w ich związku.

— Jak tam u was, co u Marka? — zapytała. — Rzadko dzwoni, nie zaglądacie. Nie chciałam się narzucać, pewnie macie swoje sprawy…

— Och, on ciągle w pracy — westchnęła Kinga. — Wraca, je, ogląda seriale i spać. Nigdzie nie wychodzimy, siedzimy jak starzy.

Weronika się zaśmiała. Lubiła synową za szczerość. Z Markiem są razem od trzech lat, a wcześniej się spotykali. Lepszą żony nie znajdzie: mądra, ładna. Od razu ją polubiła i nigdy nie czuła zazdrości, wbrew stereotypom.

— Dziwnie się Marek ostatnio zachowuje — zamyśliła się Weronika. — Młodzi jesteście, dzieci nie macie, powinniście się bawić, chodzić do ludzi, a nie tkwić w domu…

— Właśnie! — głos Kingi zadrżał. — Chyba już mnie nie kocha.

Zapłakała. Weronika się zmieszała, ale pośpieszyła z pocieszeniem:

— Kinga, no jak to? Przecież cię kocha! Może w pracy ma problemy albo jest zmęczony. Porozmawiaj z nim.

— Pytałam, mówi, że wszystko w porządku, żebym nie wymyślała — szlochała Kinga. — A ja chcę dziecko, ale do tego trzeba… no wiesz.

— Nie wiem, jak pomóc — westchnęła Weronika. — Marka nie zmusię do słuchania, ani nie chcę cię narażać. Co jeśli się obrazi, że matce się skarżysz? Trzeba coś wymyślić…

— Wiesz co? — ożywiła się Weronika. — Jest sposób. Obudzić w nim uczucia, że tak powiem.

— Jaki sposób? — Kinga otarła łzy. — Zrobię wszystko, by nie stracić męża.

— U sąsiadki gości bratanek, Bartek. Wysoki, przystojny, ciemnowłosy. Pracuje w teatrze, dziewczyny za nim szaleją. Może niech Marek cię trochę powącha? U mojej koleżanki tak było: mąż się ostudził, a gdy podwiózł ją kolega — zareagował i wszystko wróciło do normy. Pogadam z Bartkiem, ułożymy plan, żeby podgrzać atmosferę. Nie patrz, że teściowa, też jestem kobietą i chcę, żebyście byli szczęśliwi.

Kinga spojrzała na Weronikę ze zdziwieniem.

— Nie, to jakoś głupie — pokręciła głową. — Może samo się ułoży…

— Decyzja twoja, ale jeśli zmienisz zdanie, mów — mrugnęła Weronika. — Na razie tylko to przyszło mi do głowy.

— Dzięki za wsparcie — cicho powiedziała Kinga. — Mam nadzieję, że nie będzie potrzebne. O, Marek wraca…

— Mamo, cześć! — wszedł syn. — Coś się stało?

— Cześć, synku — uśmiechnęła się Weronika. — Przyniosłam wam truskawki, pijemy z Kingą herbatę. Jak w pracy?

— Normalnie — burknął Marek. — Tata jak?

— Na ryby z kumplem wyjechał na dwa dni — odparła Weronika. — A wy z Kingą dlaczego nigdzie nie jeździcie? Pogoda piękna, a wy w domu…

— Nie chce mi się — machnął ręką Marek. — Wolę film obejrzeć.

Kinga spojrzała na teściową i wzruszyła ramionami. Wszystko tak, jak mówiła: nic go nie interesuje, jakiś ponury. Co się z nim dzieje? Taka dobra dziewczyna, a on…

Kilka dni później Kinga zadzwoniła do Weroniki, jej głos drżał ze wzruszenia.

— Weroniko, zgadzam się na ten plan! To już nie do wytrzymania! Zmieniłam fryzurę, przefarbowałam włosy — wszyscy mówią, jak mi pasuje, a Marek ani słowa! Całkowita obojętność! Może rzeczywiście trzeba nim wstrząsnąć? Sprawdzimy, czy jeszcze mnie chce. Pogadaj z Bartkiem. Wymyślimy, że zwrócił się do mnie w sprawie pracy — jestem przecież projektantką, ludzie zamówienia robią. Niech Marek nas parę razy zobaczy, może się zazdrością poruszy?

— Kinga, ja tylko za! — podchwyciła Weronika. — Spróbujmy, może uczucia wam odżyją!

Tego samego dnia Weronika poszła do sąsiadki i porozmawiała z Bartkiem. Ten tylko się uśmiechnął, ale zgodził się pomóc. WeronBartek zgodził się na spotkanie, a Kinga, choć pełna obaw, postanowiła zaryzykować, by uratować swój związek.

Rate article
Fajna Tajna
Sekrety rodzinne i droga do szczęścia