Samotność nie dodaje blasku życiu

Zuzanno, przyjdź dziś do klubu, muszę z tobą porozmawiać mówi Zbigniew, gdy wychodzisz ze sklepu, pośpiesznie odwracając się w stronę ulicy.

Zuzanna spogląda za nim, kiwając głową, ale on już zniknął za rogiem.

Ten Zbigniew jest dziwny, zawsze patrzy na mnie poważnie. Może dlatego, że jest o sześć lat starszy myśli Zuzanna, idąc leśną ścieżką w kierunku domu.

Wieczorem przyjdzie do lokalu, ale nie wie, o czym chce z nią porozmawiać. Wiktoria ciągle kręci się wokół niego, nie pozwalając innym dziewczynom zbliżyć się do Zbigniewa. W całej wiosce wszyscy wiedzą, że to Wiktoria nie daje mu przejść i przytula się do niego. Zuzanna widzi, jak Zbigniew unika Wiktorii, kiedy ta zaprasza go do tańca.

Wiktorio, zostaw mnie w spokoju słyszy Zuzanna, a Wiktoria jedynie się śmieje.

Nie uciekniesz, zakochasz się i wyjdziesz za mnie, i tak będziesz moja śpiewa Wiktoria.

Gdyby chłopak powiedział mi to, od razu go odrzuciłabym, wstydobyłoby się myśli Zuzanna.

W klubie przygotowuje się na spotkanie, serce jej bije szybciej. Ma dziewiętnaście lat, przed nią całe życie, marzy o małżeństwie z dobrym, życzliwym mężczyzną i o dwojgu dzieci.

Zbigniew jest miłym facetem, chociaż ma sześć lat przewagi, ale jego spojrzenie daje mi dreszcze rozważa, patrząc w lustro. Nowa sukienka leży jej idealnie. Trzy razy już odprowadzał ją do domu, zawsze zachowując rezerwę, nie biorąc jej za rękę, w przeciwieństwie do innych chłopaków, którzy od razu chcą przytulić.

W lokalu już tłoczno i hałaśliwie. Gdy Zuzanna wchodzi, od razu wpada jej w oko Zbigniew, który czekał na nią i podbiega. Szuka wzrokiem Wiktorii, ale jej nie widzi przyjdzie później.

Cześć, Zuzanko wita Zbigniew i prowadzi ją na środek sali. Tańczą do piosenki Moja gwiazda jasna. Zuzanna ledwo zdążyła się rozejrzeć, kiedy już wirują razem. Zbigniew pozostaje poważny, ale od czasu do czasu pojawia się uśmiech. Jego mocny uścisk w talii wzbudza w niej podniecenie. Po kilku kolejnych numerach wchodzi Wiktoria, rzucając złowieszczy wgląd na parę, a Zbigniew wciąż zaprasza Zuzannę do tańca.

Gdy muzyka jeszcze nie ucichła, Zbigniew szepcze:

Zuzanno, chodźmy na spacer.

Chodźmy zgadza się i razem, wciąż trzymając się za ręce, wymykają się z klubu, zostawiając Wiktorię na parkiecie.

Poza wioską panuje cisza, słychać jedynie świerszcze, a z rzeki wiało chłodnym wiatrem. Mgliste kłęby unoszą się nad polaną, zapach łąk wiruje w powietrzu, a Zbigniew jest tuż obok.

Zuzanno, nie chcę długo kręcić się wokół tematu mówi nagle wyjdziesz za mnie za mąż?

Zatrzymuje się, nie spodziewała się takiego pytania, myślała jedynie, że wyzna jej miłość.

Dlaczego tak milczysz? dopytuje Zbigniew.

Och, Zbigniew, nie spodziewałam się ale zgadzam się odpowiada, śmiejąc się cicho. On obejmuje ją i całuje.

Ślub odbywa się wesoło, poślubieni w miłości, szczęśliwi. Po weselu Zuzanna wprowadza się do domu męża, zamieszkując razem z jego rodzicami. Szybko przyzwyczaja się do nowej rodziny, a te przyjmują ją z ciepłem. Choć słyszała wiele historii o teściowych i synowych, jej relacje są świetne.

Zuzanna słucha męża, bo jest starszy, więc uważa go za głowę rodziny. Zbigniew nie obraża żony, w trudnych momentach ją wspiera. Wkrótce rodzi się syn, a ona przejmuje wszystkie macierzyńskie obowiązki. Teściowa pomaga z dzieckiem, nawet w nocy podnosi go i koi.

Po trzech latach przychodzi córka, a dziadkowie kochają wnuki. Zuzanna nie jest przytłoczona opieką, bo mama i teściowa regularnie pomagają.

Zuzanno, zbudujemy dom proponuje Zbigniew. Każdy mężczyzna powinien mieć własny dach nad głową.

Zgadza się, a Zbigniew zabiera się do pracy. Wtedy ich syn ma pięć lat, córka jest jeszcze mała, a Zuzanna nie może przestać się cieszyć.

Od dawna marzy o własnym domu, choć nie ma problemów z teściami i żyją razem w zgodzie. Chce być właścicielką własnego gniazda.

W swoim domu będę robić wszystko po swojemu, tak jak lubię wymarzyła Zuzanna dzieci będą miały własne pokoje, a my własną sypialnię przedstawiła propozycje, a Zbigniew spełniał jej życzenia.

W końcu dom stoi, przeprowadzają się do nowego mieszkania, wszyscy są zachwyceni. Zbigniew z dziećmi zachowuje się jak dziecko, bawi się, biega po domu. Przywiezli nawet kotka, który teraz gania ich po kątach.

Zuzanno, może pomyślimy o trzecim dziecku? mówi Zbigniew, a ona się nie sprzeciwia.

Można rozważać odpowiada śmiejąc się, mamy już miejsce, nasz dom jest ogromny.

Jednak los nie sprzyja ich planom. Zbigniew nagle odchodzi, serce mu przestaje działać, a on nie zwracał na to uwagi. Po śniadaniu chwyta się za pierś, Zuzanna pomaga mu usiąść na kanapie i biegnie po pogotowie. Gdy przyjeżdża lekarz, Zbigniew już nie żyje.

Cierpienie Zuzanny jest ogromne, nie wie, jak ma dalej żyć sama z dziećmi w nowym domu.

Muszę żyć i cieszyć się, choć chcieliśmy trzeciego dziecka płacze, ale los nie daje odpowiedzi. Dlaczego dobrzy mężczyźni odchodzą? lamentuje, zostając wdową z dwojgiem pociech.

Początkowo płacze codziennie, wspomina Zbigniewa. Wie, że musi iść dalej, by wychować dzieci.

Dzieci nie mają już po mnie nikogo, muszę wytrwać w tym doświadczeniu, nie poddawać się, bo są inni, przekonuje samą siebie.

Pracuje na dwa etaty, by dzieci nie cierpiały niedostatku, a rodzice pomagają. Stopniowo odzyskuje formę, choć podchodzi do niej kilku mężczyzn, proponujących znajomość i małżeństwo. Nie chce myśleć o nowym partnerze, dopóki dzieci nie dorosną.

A co jeśli dzieci nie zaakceptują nowego faceta? A może nie będzie dla nich ojcem? rozważa, nie decydując się na żaden krok. Najpierw poczekam, aż dzieci wyrosną.

Dzieci dorastają: syn kończy studia, córka studiuje w collegeu, oboje zakładają własne rodziny, a Zuzanna ma już dwóch wnuków. Ma czterdzieści osiem lat. Weekendy odwiedzają ją dzieci i wnuki. Syn kiedyś mówi:

Mamo, wciąż jesteś piękna, nie żyj sama, znajdź normalnego faceta i wyjdź za mąż. Nie chcemy, żebyś była samotna.

Synu, też o tym myślę odpowiada, ale nie wiem, czy znajdę kogoś takiego jak Zbigniew. Odrzucam mężczyzn, bo niektórzy piją, kłamią, nie lubią pracować. Mam dom i prace, a wszystko wokół się rozpada. Cieszę się, że jesteś zaradny.

Pewnego dnia sąsiadka przedstawia Zuzannie swojego znajomego z sąsiedniej wsi. Również wdowiec, z dorosłymi dziećmi. To Grzegorz, szanowany mężczyzna. Przyjeżdża własnym samochodem, przynosząc domowe przysmaki.

Zuzanna wita go, piecze ciasta, nakrywa stół. Na środku stoi butelka wina, które przyniósł syn z miasta podobno hiszpańskie. Sąsiadka twierdzi, że Grzegorz nie pije, ale on otwiera butelkę i nalewa do kieliszków.

W trakcie rozmowy Zuzanna zauważa, że całą butelkę wypija sam. Nie pije, a on przechwala się:

Ach, jakie masz wspaniałe wino, Zuzanno, skąd je masz? Nigdy takiego nie piłem

Syn przyniósł odpowiada szczerze, zauważając, że Grzegorz lekko się zaróżowiał.

Grzegorz zaczyna rozmawiać:

No więc, Zuzanno po winie język mu się rozluźnia będę mieszkał u mnie. Mam duży, solidny dom, ale nie chcę go porzucać. Tam spędziłem połowę życia i zostanie ze mną. Dlatego jutro przenieś się do mnie. Ten dom możemy sprzedać, po co ci?

Grzegorzu, mam dzieci, a ten dom należy do nich. Zbudował go ich ojciec odpowiada Zuzanna.

Co, nie przyjdę z pustymi rękami? obraża się Grzegorz. Nie przychodzę z niczym.

Zuzanna wstaje i mówi:

Wiesz co, Grzegorzu, nie zadziała między nami. Idź do domu. Jesteśmy różni, nie będziemy żyć razem.

Dlaczego, Zuzanno? Znasz mnie dopiero dwie godziny, a już mówisz, że nie wytrzymamy odpowiada on.

Nie potrzebuję nic więcej, rozumiem to wszystko.

Zuzanna wypędza Grzegorza, nie przejmuje się, jak odjedzie do wsi w swoim samochodzie, po wypitym winie. Zamyka drzwi na klucz.

W tym domu nie będzie już żadnego mężczyzny. Będę sama. Może będzie nudno, może będzie ciężko, ogród i domy, ale nie potrzebuję mężczyzn mówi na głos, po czym się roześmiewa.

Ech, Zuzanno, lepiej nie myśl o mężczyznach, już nie ma takich jak Zbigniew. Będę żyła sama dla dzieci i wnuków. Samotność nie ozdabia życia, ale i z kimkolwiek nie chciałabym dzielić dom, więc samotność ale życie toczy się dalej.

Rate article
Fajna Tajna
Samotność nie dodaje blasku życiu