Ruda

Hej, muszę Ci opowiedzieć tę historię, bo jest po prostu urocza.

Mama, Ania, była blondynką, a tata, Kamil, miał ogniste, ciemne włosy. Kochali się mocno i po dwóch latach małżeństwa doczekali się córeczki. Poród był ciężki mała Jagoda trochę zaplątała się w pępowinę i nie udało się od razu ją wyciągnąć. Zaraz po narodzinach anestezjolog podłączył jej dodatkowy tlen, a Anię przeniesiono do innego pokoju. Po dziesięciu godzinach po raz pierwszy zobaczyła dziecko. Kiedy ujrzała małą dziewczynkę, serce jej stanęło w piersi. Pielęgniarka przyniosła ją owiniętą w kocyk, położyła na stole i rozwinęła. Leżała tam mała, rude dziecko z długimi, kręconymi włosami.

Czy na pewno nie pomyłaliśmy się? zapytała nieśmiało Ania.

Sto procent pewności, że to Twoje dziecko. Nie ma mowy, żebyśmy się pomylili wyjaśniła pielęgniarka, dodając z uśmiechem pewnie Twój mąż też ma rude włosy i zniknęła za drzwiami.

Ania patrzyła na dziewczynkę, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Malutka zaczęła wtedy robić grymasy, szukając w powietrzu maminy piersi i wydała tak głośny płacz, że cały oddział się zatrząsł. Ania nieporadnie próbowała ją owinąć w kocyk, a Jagoda krzyczała coraz głośniej, aż w końcu uspokoiła się, gdy mama przytuliła ją do piersi.

Kiedy Kamil przyjechał po swoje dziewczynki, spojrzał na malucha z niedowierzaniem, ale nic nie powiedział. W domu zaczęli grzebać w rodzinnych drzewach, dzwonić do krewnych i w końcu odkryli, że prababcia po stronie ojca była prawą, kręconą Polką o rudych włosach. Od niej już nikt nie miał rudych fryzur wszyscy byli brunetami, tak jak sam Kamil.

Po pierwszych kąpielach, kiedy Ania wytrząsnęła Jagodę ręcznikiem i wzięła na ręce, Kamil spojrzał na nią i wykrzyknął:

Wyglądasz jak majowy dmuchawiec! i choć już mieli nadanie imienia, Alicja, wszyscy zaczęli ją wołać Maja, a rodzice jeszcze częściej Dmuchawiec.

Maja rosła wesołą dziewczynką, sąsiedzi nazywali ją śmiechotką, bo płakała tylko w naprawdę ważnych momentach. Gdy skończyła cztery lata, wiosną pojawiły się jej pierwsze piegi na nosie.

Mamo, co to jest? zapytała niewinnie.

To piegi, kochanie. Aniołowie też je mają. Im ich więcej, tym więcej ludzi będziesz mogła pomagać odpowiedziała Ania, całując ją w policzek. Jagoda nigdy nie przewidziała, że weźmie te słowa do serca i będzie nimi kierować się przez całe życie.

Na placu zabaw, gdy któreś dziecko zaczynało płakać, Maja rzucała swoje zamki z piasku i biegła pocieszyć małego, głaszcząc mu włosy i mówiąc spokojnym głosem. Dzieci od razu się uspokajały, a dziewczynka coraz pewniej wierzyła, że jest jak anioł. Gdy mali chłopcy czy dziewczynki zobaczyli w jej rękach piękną lalkę, zaczynali krzyczeć, że chcą taką samą. Maja po prostu podawała im swoją ulubioną zabawkę, a po powrocie do domu lalka zawsze znajdowała się na swoim miejscu. Nie wiedziała, ile trudu włożyła w to Ania i mama tego malucha, kupując lody, przekonując ich rodziców, by oddali zabawkę. Maja myślała, że to po prostu jej rola jako anioła.

W piątej klasie, wracając ze szkoły, zobaczyła starszego pana na chodniku, który potknął się o rozpuszczone sznurówki. Zanim zdążył je zawiązać, z piątego piętra wypadł mały chłopiec, który przypadkiem łokciem uderzył duży donicznik z fikusem. Donicznik poleciał w dół. Maja nie zdążyła nawet krzyknąć podbiegła i mocno popchnęła pana w bok. Ten upadł, a Maja przyderwiła się o niego. Donicznik roztrzaskał się na kawałki przy miejscu, gdzie staruszek próbował wiązać sznurówki. Złość pana szybko zamieniła się w podziękowanie.

Jesteś aniołem, uratowałaś mi życie wyszeptał zdumiony. To jeszcze bardziej utwierdziło Maję w przekonaniu, że jest stworzona do pomagania.

Co wiosna, jej piegi przybywały. Pewnego dnia, patrząc w lustro, zobaczyła swoje kręcone rude włosy, niebieskie oczy, czerwone wargi i nowe piegi na nosie. Z powagą zapytała:

Mamo, gdzie znajdę tylu ludzi, którym mam pomóc?

Ania, zdziwiona, odpowiedziała:

Kochanie, nie rozumiem.

Spójrz na mój nos nie przestawała Maja ile tu jest piegów, i co roku przybywa ich coraz więcej. To znaczy, że pojawia się coraz więcej osób, którym mogę pomóc…

Ania wyjaśniła:

Twoje piegi to pocałunki słońca, każde nowe to kolejny pocałunek.

Maja podniosła głos:

Wiesz, mamo, słońce mnie całuje, ale pamiętasz, że mówiłaś, że jestem aniołem i każdy pieg to ktoś, komu muszę pomóc!

Ania przytuliła swoją dmuchawiec i rzekła:

Jesteś naprawdę aniołem! po czym pocałowała ją w czoło.

Gdy dorosła, pomagała starszym przechodzić przez przejścia, niesie im torby, a nawet w supermarkecie, gdy widzi starszą panią rozglądającą się między mlekiem a masłem, kupuje oba produkty i podaje je bezinteresownie.

Pewnego dnia, idąc chodnikiem, podeszła do niej elegancka kobieta w niezwykłym perfumowanym zapachu. Kobieta przeszła obok lśniącego Lexusa, a Maja, niepewna, chwyciła ją za rękaw.

Co pan sobie myśli, młoda damo? zapytała zaskoczona.

Przepraszam! Nie mogłam powstrzymać się od zapytania, bo zapach jest cudowny zaczęła Maja, ale zanim dokończyła, usłyszeli szum hamulców i ostry dźwięk kolizji. Samochód z pijaną jazdą wpadł w pojazd eleganckiej pani. Kobieta wpadła w panikę, przytuliła Maję i szepnęła:

Jesteś moim aniołem!

Dorosła Maja spotkała kiedyś chłopaka w głębokiej jesieni, pod szarym deszczem. Założyła czapkę z pomponem, schowała włosy pod nią i stała przy wejściu do metra, zastanawiając się, czy wsiąść w tramwaj. Za nią ktoś zapytał:

Przepraszam, czy może pan wskazać, jak dojechać na ulicę Błonia?

Odwróciła się i zobaczyła złotego chłopaka rude, kręcone włosy już przemoknięte, piegi migoczące w deszczu, brązowe oczy. Uśmiechnęła się szeroko, roześmiała się, zdjęła czapkę i razem wybuchnęli śmiechem pod padającym śniegiem.

Po dwóch latach powitali na świecie małego, rudego chłopczyka, prawdziwego nowego dmuchawca. Gdy miał cztery lata, pojawiły się mu piegi na nosie i zapytał:

Mamo, co to są?

Maja odpowiedziała:

To piegi, aniołowie je mają, a im ich więcej, tym więcej ludzi będziesz mógł pomóc

Rate article
Fajna Tajna
Ruda