Iluzja księcia rozwiana
Nie był księciem z jej snów
Anna poznała Krzysztofa, gdy ten właśnie wrócił z wojska. Chłopak wyglądał, jakby wyszedł prosto z okładki modnego magazynu wysoki, umięśniony, z hipnotyzującymi zielonymi oczami i kręconymi, czarnymi włosami. Przy nim Anna wydawała się zwyczajna, choć była ładna: blond włosy, szczupła sylwetka, delikatny uśmiech. Nie mogła uwierzyć w swoje szczęście spośród całej paczki wybrał właśnie ją.
Co on w tobie widzi? szeptały koleżanki. Takie przystojniaki nie zostają na długo. Pewnie cię rzuci.
Ale Anna tylko się uśmiechała wierzyła w ich miłość. Chodzili do kina, na potańcówki, spotykali się ze znajomymi. Krzysztof nie chwalił jej wyglądu, ale zawsze był przy niej, a jego dotyk przyprawiał ją o zawrót głowy. Gdy pierwszy raz przyprowadził ją do domu, mama Zofia Kowalska zmarszczyła brwi. Później, na osobności, szepnęła córce:
Przystojny mężczyzna to mężczyzna innych kobiet, kochanie. Rzadko bywają wierni. Poczekaj ze ślubem, sprawdź go. Wygląda zbyt jak z wystawy.
Anna się obraziła. Ufała uczuciom Krzysztofa, nie chciała słuchać wątpliwości. Ale mama zasiała w jej sercu ziarno niepokoju.
Powoli Krzysztof się zmieniał. Najpierw siłownia, potem basen, potem nowe znajomości. Anna, żeby być blisko niego, też zapisała się na treningi, ale czuła się nieporadnie wśród atrakcyjnych, umięśnionych dziewczyn. Krzysztof rzucał w ich stronę spojrzenia, a ona wracała do domu wcześniej, tłumiąc łzy.
Jesteś słaba jak lalka zaśmiał się raz, gdy się przeziębiła po pływaniu. Lepiej zostań w domu ze swoimi książkami.
Słowa zabolały, i przypomniała sobie mamę. Czuła, że Krzysztof się oddala. Coraz więcej wyjść samemu, bez telefonu, zaproszenia, tłumaczenia. A potem po prostu zniknął. Przestał odbierać.
Nie dzwoni? spytała mama.
Nie szepnęła Anna, odwracając się twarzą do ściany.
Wstawaj! Idziemy do fryzjera! rozkazała Zofia Kowalska. Nowa fryzura to pierwszy krok do nowego życia. Potem uszyjemy ci sukienkę, jesteś zdolna.
Kupiły materiał, Anna rysowała wykroje, próbując zapomnieć. Plotki o nowych podbojach Krzysztofa do niej docierały, ale wytrzymała. Gdy po kilku tygodniach pojawiła się na potańcówce w nowej, lekkiej sukience, lśniąca wszyscy się odwrócili. Zauważyli ją.
Pewien chłopak, Marek, skromny i bezpretensjonalny, zaczął się nią opiekować. Nie był urodziwy, ale jego oczy patrzyły tylko na Annę ciepło i szczerze. Po miesiącu oświadczył się.
Oto prawdziwy mężczyzna! powiedziała mama. Jak się zakocha, to i ożeni. A ty co na to?
Przyjmuję odparła Anna spokojnie.
Kochasz go?
Jakżeby nie? Jest dobry, pracowity, wierny. Ja jestem wszystkim, czego potrzebuje i tylko ja.
Wesele było ciepłe, pełne serca. Anna i Marek zaczęli od zera: pierwsze krzesło, pierwszy talerz. Po roku urodziła się dziewczynka, a po kolejnych trzech chłopiec. Rodzina, miłość, szczęście.
Nie myślała już o Krzysztofie. Tylko czasem słyszała, jak porzucił żonę, uciekł z kochanką, teraz tuła się po świecie. Anna uśmiechała się:
Co było między nami? Tylko część młodości. Niech będzie szczęśliwy, jeśli potrafi.
W domu czekali na nią dzieci i mąż. I mama mądra, dobra, najdroższa. Ta, która uratowała ją przed prawdziwym cierpieniem. Ta, dzięki której Anna odnalazła swoje ciche i prawdziwe szczęście.
Mamo bądź zawsze blisko. Bez ciebie życie nie jest tak jasne.



