Rozumiesz, zupełnie wymknął się spod kontroli. Źle się uczy, wraca późno do domu westchnęła ciężko.
Wanda Stanisławska postawiła na stół dwie filiżanki kawy i przysunęła do przyjaciółki talerz z ciastkami. Za oknem mżył październikowy deszcz, ale w mieszkaniu było przytulnie i ciepło. Danuta, jak zawsze, prezentowała się nienagannie staranna fryzura, dyskretny makijaż, elegancka sukienka. W swoich pięćdziesięciu ośmiu latach potrafiła dbać o siebie.
Wandziu, dziękuję ci ogromnie, że zgodziłaś się pomóc Danuta wzięła filiżankę i uśmiechnęła się wdzięcznie. Szczerze mówiąc, już nie wiedziałam, do kogo się zwrócić.
Co ty, Danusiu, przyjaźnimy się tyle lat. Oczywiście, że pomogę Wanda usiadła naprzeciwko i spojrzała na przyjaciółkę uważnie. Mów wszystko po kolei. Co się stało z twoim Krzysztofem?
Danuta westchnęła i przetarła skronie.
Rozumiesz, zupełnie wymknął się spod kontroli. Źle się uczy, wraca późno do domu, a wczoraj znalazłam w jego kieszeni jakieś tabletki.
Boże Wanda przycisnęła dłoń do piersi. Narkotyki?
Nie wiem. Może. Tak się wystraszyłam. A on nic nie wyjaśnia, tylko się odgryza. Mówi, że to nie moja sprawa.
Wanda pokręciła głową. Dobrze znała Krzysztofa wnuka Danuty, siedemnastoletniego chłopaka, który został bez rodziców i mieszkał z babcią. Kiedyś był posłusznym chłopcem, ale ostatnio stał się ponury i zamknięty w sobie.
Co proponujesz? spytała Wanda.
Potrzebuję pieniędzy na prywatnego detektywa Danuta mówiła cicho, niemal szeptem. Chcę się dowiedzieć, z kim się zadaje, gdzie znika. Może wpadł w złe towarzystwo.
Ile potrzebujesz?
Trzy tysiące złotych. Wiem, że to dużo, ale obiecuję oddać za miesiąc. Jak tylko dostanę emeryturę.
Wanda bez wahania wstała i podeszła do szafy, gdzie trzymała oszczędności. Danuta była jej najbliższą przyjaciółką od ponad dwudziestu lat. Poznały się w pracy, gdy obie były jeszcze zamężne, wychowywały dzieci, snuły plany na przyszłość. Potem los rozrzucił je po różnych miastach, ale nie utraciły kontaktu. Pisały, dzwoniły, odwiedzały się nawzajem.
Gdy Wanda owdowiała, to właśnie Danuta ją wspierała, pomogła przeżyć żałobę. A gdy Danutę dotknęła tragedia jej syn i synowa zginęli w wypadku samochodowym, pozostawiając małego Krzysztofa Wanda natychmiast przyjechała i pomogła zorganizować pogrzeb, załatwić opiekę prawną.
Masz Wanda podała przyjaciółce kopertę z pieniędzmi. I nie myśl o zwrocie. Jeśli będzie potrzeba więcej, daj znać.
Danuta wzięła kopertę i mocno przytuliła Wandę.
Jesteś najlepsza szepnęła. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła.
Siedziały jeszcze długo w kuchni, popijając kawę i rozmawiając o życiu. Danuta opowiadała, jak ciężko samotnie wychowywać wnuka, zwłaszcza w trudnym wieku dorastania. Wanda doradzała, dzieliła się doświadczeniami z wychowania własnego syna.
A twój Tomek jak się miewa? spytała Danuta. Dawno go nie widziałam.
Dobrze mu się wiedzie. Ma wspaniałą rodzinę, stabilną pracę. Tylko rzadko dzwoni, ciągle zajęty.
No tak. Wszystkie dzieci się rozleciały po świecie.
Danuta wyszła dopiero wieczorem. Wanda odprowadziła ją do windy, pożegnały się, a przyjaciółka zniknęła za zamykającymi się drzwiami.
W mieszkaniu zapanowała cisza. Wanda pozmywała naczynia, podlała kwiaty na parapecie i usiadła przed telewizorem. Ale nie mogła skupić się na filmie wciąż myślała o Krzysztofie. Dobry był chłopak, grzeczny, inteligentny. Czyżby naprawdę wplątał się w narkotyki?
Następnego dnia Wanda poszła do przychodni na rutynową kontrolę. W kolejce do lekarza siedziała jej sąsiadka, Jadwiga Nowak.
Wandziu, witaj przywitała się sąsiadka. Jak leci? Dawno cię nie widziałam.
Wszystko w porządku. Wczoraj była u mnie przyjaciółka, ma problemy z wnukiem.
Jaka przyjaciółka? Ta, co jeździ czarnym mercedesem?
Wanda zdziwiła się. Danuta rzeczywiście przyjechała samochodem, ale nigdy nie wspominała, że ma auto.
Możliwe. Skąd wiesz?
Widziałam, jak odjeżdżała spod twojego bloku. Piękne auto, pewnie drogie.
Wanda zmarszczyła brwi. Jeśli Danuta ma taki samochód, po co pożyczała pieniądze? Ale pomyślała, że może auto nie jest jej. Może ktoś ją podwiózł.
Po tygodniu Danuta zadzwoniła z dobrą nowiną.
Wandziu, wyobraź sobie, z Krzysztofem wszystko w porządku! Okazało się, że te tabletki to zwykłe witaminy. Wstydził się przyznać, że zaczął chodzić na siłownię i bierze suplementy.
Chwała Bogu Wanda odetchnęła z ulgą. A detektyw co mówi?
Żadnego detektywa nie było. Pogadałam z Krzysztofem serio, i wszystko mi wyjawił. Okazało się, że zakochał się w dziewczynie z równoległej klasy, dlatego zachowywał się dziwnie. Młodość, wiesz.
Wanda uśmiechnęła się. Rzeczywiście, nastolatki to trudny gatunek. Dobrze, że się wyjaśniło.
A pieniądze oddam ci za tydzień, obiecuję dodała Danuta.
Nie śpiesz się, kiedy będziesz mogła.
Pożegnały się, a Wanda odłożyła słuchawkę. Zrobiło jej się lżej na duszy. Dobrze, gdy problemy rozwiązują się same.
Ale Danuta nie oddała pieniędzy ani za tydzień, ani za miesiąc. Gdy Wanda delikatnie przypomniała o długu, przyjaciółka zaczęła się tłumaczyć.
Wandziu, wybacz, miałam niespodziewane wydatki. Krzysztofem korepetytora z matematyki, a to niemały koszt. Poczekaj jeszcze trochę, proszę.
Wanda nie nalegała. Trzy tysiące złotych to dla niej spora suma, ale nie dramat. Poza tym, jeśli przyjaciółce naprawdę chodzi o edukację wnuka, to warto poczekać.
Zima minęła niepostrzeżenie. Danuta d



